2 lip 2012

Placement at Woman's Weekly.

Pierwszy rok moich studiów kończy się trzytygodniowymi praktykami letnimi. Za znalezienie ich odpowiedzialna jest uczelnia, a wszystkim zajmuje się koordynatorka, z którą spotkania mieliśmy już na początku roku. Każdy mógł wskazać konkretną dziedzinę, która go interesuje, a uczelnia wykorzystywała kontakty z poprzednich lat, nawiązywała nowe, jeśli komuś zależało na konkretnym miejscu, można też było wyszukiwać miejsca na własną rękę.
 Od początku wiedziałam czego chciałam, ale kilka pomysłów nie wypaliło, a czas uciekał. Już myślałam, że nic dobrego z tych praktyk nie wyjdzie, a jednak wszystko skończyło się bardzo pozytywnie. Dostałam się na staż do tygodnika dla kobiet dojrzałych, Woman's Weekly, który na rynku jest już od ponad 100 lat. Magazyn porusza wiele typowych kobiecych tematów jak moda, gotowanie, zdrowie, dom, ogród, historie z życia wzięte itp. Ja byłam pod opieką redaktor działu kulinarnego i pracowałam przede wszystkim w kuchni redakcyjnej. Gotowałam, testowałam i poprawiałam przepisy, przyglądałam się sesji fotograficznej, wyszukiwałam pomysłów na dania i brałam udział w spotkaniach redakcyjnych i planowaniu tematów artykułów kulinarnych. Było lepiej niż się spodziewałam, zobaczyłam jak wygląda tworzenie magazynu od kuchni i zauważyłam wiele zalet tego rodzaju pracy. Wszyscy byli bardzo sympatyczni, pomocni, praktyki zdecydowanie uznaję za udane i jestem ciekawa gdzie wyląduję na kolejnych, w styczniu/lutym.

 
 Kuchnia redakcyjna.
 
Z takim zestawem rekwizytów kuchennych można się naprawdę pobawić w fotografię kulinarną, niestety ja ubolewam na wieczny ich brak.
 
 Dżem jabłkowo-miętowy.
 W pierwszym tygodniu testowałam głównie przepisy na tarty i quiche, które znajdą się w jednym z sierpniowych numerów.
 Sesja zdjęciowa i fotografowanie figowego chutneya, który zrobiłam na potrzeby sesji.
 
 Scones do sesji zdjęciowej.
 
 Pyszny lunch połączony z deserem, a przy okazji zapunktowałam sałatką, do której miałam wykorzystać resztę ugotowanych buraków. Dodałam do nich plasty grillowanej cukinii, ser feta, rozmaryn i polałam dressingiem z oliwy z oliwek i cytryny.
 
Najbardziej spodobało mi się chyba to, że w budynku regularnie odbywają się promocyjne prezentacje różnych firm, a pierwszą na jaką mnie zabrano była propozycja świątecznych deserów supermarketu The Co-Operative. Udekorowane pomieszczenie naprawdę sprawiało wrażenie, jakby była połowa grudnia. Opowiadano nam o wystawionych produktach, zachęcano do spróbowania wszystkiego i jeszcze wychodzi się z takich prezentacji z torbą upominków, mniam!;)

Prezentacja piekarni Greggs też opierała się o święta, ale nie zabrakło również wypieków na Halloween.

Każdego dnia wracałam do domu z jedzeniem. Jeśli nie były to danie, które gotowałam do testowania przepisów, to przynosiłam upominki z prezentacji:).
 
1. Budynek z zewnątrz. 2. Wewnątrz. 3. Ogród urządzony na dachu. 4. Widok na powstający najwyższy budynek Europy.
Prezentacja Pataks, firmy która głównie zajmuje się kuchnią hinduską, spowodowana była wprowadzeniem na rynek nowych sosów.
Lodówki i zamrażarki zapełnione magnesami.
Jednego dnia Kate testowała przepisy do numeru z nudlami. Były dwa azjatyckie, jak japońska zupa z wołowiną (1) i chrupiące nudle z pieczoną kaczką (4), ale także sałatka cezara w formie pasty (3), koktail krewetkowy z linguine, wiosenny makaron pełnoziarnisty czy pasta z dorszem i chorizo (2). Wszystkich dań próbowałyśmy w porze lunchu.
 
Innym moim zadaniem było wyszukanie kilku przepisów na wrześniowe desery, które są na tyle krótkie, żeby zmieściły się do rubryki z 10 przepisami na jednej stronie. Później testowałam je przyrządzając jabłka i gruszki w cieście, mus czekoladowy, grillowane brioszki z creme fraiche i pieczonym jabłkiem z cynanomem oraz figi z pistacjami w sosie miodowym.
Przepisy znajdą się w jednym z numerów magazynu.
Miła ocena końcowa do szkolnego formularza.
 

43 komentarze:

  1. Ula, a nie dało się nic zrobić, żeby zaczepić się na dłużej? Wygląda to na pracę marzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie, zresztą to by było fizycznie niemożliwe. Nie mieszkam w Londynie i plany na wakacje też już mam + wreszcie po trzech latach chciałam znaleźć się latem w domu.

      Usuń
    2. Rozumiem. Ale tak czy siak doświadczenie bardzo cenne. Ciekawa jestem czy w Polskich czasopismach tak dokładnie testuje się przepisy :)

      Usuń
  2. Mniaaam! Te słodkości mnie zachwyciły, szczególnie ta choinka w pudełku :):) Kocham Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i cieszę się, że praktyki były udane :D

      Usuń
  3. wspaniale praktyki!
    to swietne, gdy mozna znalezc miejsce, gdzie naprawde zdobywa sie doswiadczenie, robi sie rzeczy, ktore interesuja i rozwijaja, rewelacja!

    pozdrawiam z moich praktyk :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Praca marzeń! :)
    Zaczęłam się właśnie zastanawiać co mnie podkusiło, żeby studiować nudne finanse... ;P

    Ach, już wiem, przecież nawet do głowy nie wpadły mi studia o jedzeniu...
    Ale jeszcze wszystko przede mną! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogłabym tam pracować, bo turlałabym się niczym kulka po paru miesiącach! :D smakowicie to wszystko wygląda. Też kiedyś chciałam pracować w gazecie dla pań, ale jakoś mi przeszło i ukierunkowałam swoje cele w inny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  6. łaał! Chciałabym tam pracować, chociaż podejrzewam, że dość sporo bym przytyła! ;)

    Obserwuję i zapraszam na rozdanie ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. To są dopiero praktyki! Studiuję zupełnie niepowiązany kierunek, ale gdyby ktoś mnie na takie wysłał to z pewnością nie pogardziłabym. Z tego co piszesz to uczelnia bardzo dba o kwestię organizowania praktyk dla studentów. Szkoda, że moja szkoła nie ma takiego podejścia. Praktyki obowiązkowe, a miejsc tyle co kot napłakał, a samemu bardzo trudno coś sobie załatwić.

    Może podzielisz się przepisami, które testowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym, ale nie mam porządnych zdjęć...chociaż ze dwa mogłabym dodać.

      Usuń
    2. Może być bez zdjęć :)

      Usuń
  8. świetne doświadczenie, wszystkie dania wyglądają baaardzo apetycznie, ale najbardziej podoba mi się ogród na dachu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Praca w takim miejscu brzmi świetnie. No i jeszcze to jedzenie, które zabiera się ze sobą do domu - chyba główny plus hahaha :D
    Chciałabyś pracować w tego typu magazynie, czy to jednak nie dla Ciebie?;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym, praca jest luźna, czas szybko leci, codziennie robi się coś innego. Może nie chciałabym pracować w takim miejscu całe życie, ale przez jakiś czas tak.

      Usuń
  10. Le post est très appétissant!!!super!

    Angela Donava
    http://www.lookbooks.fr

    OdpowiedzUsuń
  11. masz może jakiś sprawdzony przepis na quiche? a jeśli tak, to czy byłaby szansa aby pojawił się na blogu? uśmiecham się szeroko o pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy co da się zrobić;).

      Usuń
  12. wydaje mi się, że po pewnym czasie taka praca by Ci się znudzila.
    Dobra na parę tygodni, nawet miesięcy, ale znając Ciebie - długo na miejscu byś nie usiedziała!:) ciągnęłoby Cię gdzieś poza studio, nie tylko na te kilka tyg w roku, kiedy dostawałabyś urlop. dlatego moim zdaniem wymarzonym zawodem dla Ciebie byłaby asystentka Anthony'ego Bourdain'a, czego szczerze Ci życzę :D

    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że tak. Tylko w takim razie co powinnam robić, żeby mi się nie znudziło?;) Niestety asystentką A. Bourdain nigdy nie zostanę, więc zobaczymy jaka praca mnie czeka;).

      Usuń
    2. nie wiem czy takim czymś byłabyś zainteresowana na dłuższą metę ale np. pilot/przewodnik wycieczek? :) nie wiem też jak ten zawód wygląda 'od kuchni', czy ciągle oprowadzasz ludzi po jednym miejscu czy przydzielana jesteś do różnych miejsc.
      Poza tym z Twoimi zainteresowaniami, i (nie bądź skromna;)) umiejętnościami, mogłabyś napisać przewodniki podróżnicze czy książkę kucharską, ale jeśli o to chodzi to nie jest to pewnie takie łatwe niestety (chodzi mi o znalezienie kogoś, kto tą książkę wyda itp.)
      Kilkanaście lat temu z pewnością zaproponowałabym Ci zajęcie stewardessy, ale nie wydaje mi się że polubiłabyś pracę w usługach tego typu, no i ta posada nie oferuje już możliwości podróżowania. Słyszałam wypowiedzi kilku stewardess, kiedyś miało się jeden lot na kilka dni więc np. lecąc do Paryża miało się czas, żeby go zwiedzić, teraz, pewnie przez popularność samolotów i niskie ceny biletów lotniczych, połączeń jest coraz więcej i praca ta polega na locie z punktu A do B, po czym wraca się do domu, ewentualnie spędza się tam jeden wieczór.
      Jeszcze masz czas, ale z pewnością znajdziesz coś dla siebie, mam nadzieję że do tego czasu nie zrezygnujesz z prowadzenia bloga i będę miala okazje o tym przeczytać;)

      A.

      Usuń
  13. Ula, Zdradź czy zdjęcia na Twoim blogu typu rybie oko są robione obiektywem fish eye czy poprzez konwerter/nakładkę?

    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o jakich mówisz? Tych z Nowego Jorku? Robione były obiektywem fish eye, ale już go nie posiadam.

      Usuń
  14. Ula, z pewnością takie pytania już się przewinęły od czasu Twoich studiów w UK, ale czy mogłabyś mi odpowiedzieć: pracujesz oprócz studiowania? czy da się "wyżyć" na studiach w UK wyłącznie ze stypendium i jakiejś lekkiej pomocy rodziców? kusi mnie bardzo wyjazd na studia, ale obawiam się, że będę mieć problemy z utrzymaniem na miejscu, jest się o co martwić?

    Pala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza krótkimi epizodami, nie pracowałam. Mama opłacała mi akademik, a na życie miałam z różnych źródeł. Da się wyżyć samemu w UK, bo zajęć jest na tyle mało, że można pracować i wiele osób korzysta z tej możliwości. Mieszkanie jest drogie, ale nie trzeba dużo wydawać na życie, chociaż ja akurat byłam w tym względzie hardcorem i pieniądze wydawałam tylko na jedzenie, więc na miesiąc wystarczało mi 40 funtów.

      Usuń
  15. Jak ja Ci zazdroszczę, nawet nie masz pojęcia... Robisz to co kochasz, masz na co czekać w przyszłości, bo tyle fajnych rzeczy na Ciebie czeka. Ja wolałabym, żeby jutra nie było, bo skończyłam studia których nie znosiłam. Teraz spędzę wakacje na naukę do testów korporacyjnych, żeby przez następne 3 lata uczyć się i pracować, aby zostać kimś, kim wcale nie chcę być. Ale teraz jest już za późno, żeby coś zmieniać, tak więc zostaje mi tylko Twoje życie to podziwiania ;)

    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie jest za późno na zmiany. Teraz wydaje Ci się, że jesteś w wieku, kiedy nie wypada już zaczynać od początku, ale zobacz ile życia masz jeszcze przed sobą! Dopiero jakaś 1/4 za Tobą, a w pracy spędzisz dużą jego część, więc dobrze gdybyś ją lubiła. Jeżeli masz jakiś alternatywny plan i jesteś pewna, że byłoby to coś, co sprawi, że będziesz szczęśliwa, to moim zdaniem powinnaś pójść tą drogą. Ja zaczynałam kilka razy, wielokrotnie z poczuciem bycia nieudacznikiem i zwątpieniem, że znowu się nie uda, a jednak na chwilę obecną wszystko klaruje się w pozytywnym kierunku. Im cięższą masz sytuację do zmiany wszystkiego o 180'C, tym bardziej Cię umocni i przyniesie więcej radości.
      Walcz o swoje szczęście, masz tylko jedno życie...Czy nie warto wycisnąć z niego wszystkiego?

      Usuń
    2. A! Ula znalazła takie fajne praktyki, bo próbowała, szukała, zmieniała miejsce, aż znalazła takie które jej odpowiada. Czemu Tobie miałoby się nie udać znaleźć czegoś co będzie sprawiać Ci przyjemność? Nie jest za późno. Ale jeśli nam nie wierzysz, to może ten link Cię przekona --> http://tvp.info/informacje/ludzie/za-konsoleta-babcia-dj/1431623 (73-letnia Babcia DJ)! :D Ale Ty chyba nie chcesz czekaż aż do emerytury ze spełnianiem swoich marzeń, co? :)

      Usuń
    3. Basia, nie mieszajmy do tego praktyk, gdyby nie koordynatorka, to zostałabym z niczym, bo szukanie samemu niekoniecznie się udało. Chodzi o życie ogólnie i przyszłość.

      Usuń
    4. To znaczy mi chodziło ogólnie o to,że szukanie/próbowanie różnych rzeczy doprowadziło Cię końcowo do praktyk które naprawdę Ci się podobały. Bo przecież gdybyś nie zmieniła kierunku studiów, to raczej byś na nich nie wylądowała. Ale masz rację,rzeczywiście teraz jak czytam to zdanie, to mogło to zabrzmieć jakbyś poszła na 100 praktyk i przebierała w nich jak szalona :P haha

      Usuń
  16. Okropnie ci zazdroszczę! :3 Tych wszystkich przygód, zwiedzenia tylu miejsc, tych wszystkich podróży! Jesteś niesamowita, bardzo Cię podziwiam. Jedno mnie tylko zastanawia: co na to twoi bliscy? I, jeżeli mogę zapytać o koszty. Ile mniej więcej trzeba mieć pieniędzy, żeby móc tak podróżować? Pozdrawiam!
    PS. Byłoby mi bardzo miło, gdybyś odwiedziła mojego bloga i napisała, co myślisz! Dopiero zaczynam, więc każdy komentarz jest na wagę złota :) www.czarywkuchni.blogspot.com Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Becia! Moi bliscy bardzo się cieszą z mojego stylu życia i wspierają mnie. Na pytanie o koszty ciężko odpowiedzieć, bo jest zbyt ogólne, ale tak naprawdę to bardziej chodzi o to, żeby chcieć niż pieniądze, bo ich niepotrzeba wiele. Wszystko zależy gdzie się jedzie, na jak długo, ale ja jeżeli ja mogę zaoszczędzić na różne wyjazdy, to może też każda inna osoba.

      Usuń
  17. A ja mam pytanie z innej "broszki": od jakiegoś czasu zastanawiam się nad lomografią - szczerze mówiąc, nie mam ani jednego swojego aparatu, chciałabym to zmienić, poczytałam troszkę, i nie wiem czy zdecydować się na Dianę Mini , Dianę F+ czy Holgę (podobno Holga w obsłudze kapryśna -może zniechęcić - czy to prawda?), potem przeczytałam na Twoim blogu zakładkę "fotografia i sprzęt" - pooglądałam zdjęcia które zrobiłaś i pomyślałam, że Holga jest mniej "lomo"(mniej rozmazania, nieprzewidzianych plam świetlnych- choć zdjęcia z Holgi mi się podobają) niż Diany - i sama nie wiem co mam myśleć - mogłabyś mi coś poradzić ? Co Twoim zdaniem jest najlepsze na początek?
    Hmmm..no właśnie - tak jak odpisałaś osobie A. wyżej - czasem to uczucie zmiany a właściwie niemożnośći zmiany jest strasznie przytłaczające - ja jestem tegoroczną maturzystką, od 2 lat chodziłam na rysunek by dostać się na architekturę i urbanistykę i co? Już na 3 uczelnie się nie dostałam - pozostała mi Łódź - ostatnia deska ratunku. I panika - bo przecież stracę rok, co ja będę robić w domu? Inni będą już studiować, rozwijać się, coś zmieniać a ja? A jednak to nie tragedia. To tylko 1 rok z mojego życia. Nie 5, 10 czy 15 lat. Uczucie strachu w takich sytuacjach chyba jest rzeczą naturalną, bo człowiek boi się "wyjść ze strefy komfortu" - postąpić inaczej niż "większość" czy zacząć coś , czego nigdy nie robił. A Ty pomagasz przypomnieć sobie, że warto. Że jest wiele prób, że trzeba szukać, bo w końcu znajdzie się coś dla siebie odpowiedniego:)

    A się rozpisałam...
    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poleciłabym Ci Holgę 135 lub Dianę mini, bo aparaty na filmy średniego formatu są droższe w utrzymaniu. Film kosztuje więcej, jest mniej wydajny i ciężej jest znaleźć laboratorium, które wywołuje 120mm. Powiedziałabym też, że to Diana jest bardziej kapryśna, często nie wychodzi mi część zdjęć.
      A co do uczelni, nie wiem czy brałaś kiedykolwiek pod uwagę studiowanie zagranicą, ale z dostaniem się na ten kierunek do którejś z brytyjskich szkół pewnie nie miałabyś większego problemu, także polecam wziąć tą opcję pod uwagę.
      Rok to nic, ja miałam w plecy 4 lata i nie ma to żadnego znaczenia;). A zamiast siedzieć w domu przez rok, mogłabyś pomyśleć nad zorganizowaniem jakiejś przygody!

      Usuń
    2. Brałam pod uwagę studia w Anglii, bądź też konkretniej w Szkocji - przeszkadza mi w tym jednak to, że potrzebowałabym certyfikatu językowego TOEFL, a brakuje mi 1 poziomu by to osiągnąć.

      Usuń
    3. 1 poziomu? Nie rozumiem, co masz na myśli?

      Usuń
    4. Chodziłam do szkoły językowej i jestem w połowie poziomu upper-intermediate, a z tego co się orientowałam certyfikat TOEFL, którego wymagają na uczelniach zagranicznych jest na poziomie advanced, czyli brakuje mi 1 roku nauki by móc mieć szansę na pozytywny wynik.

      Usuń
  18. Gratuluje znalezienia takich świetnych praktyk! Fajnie mieć taką możliwość poznania jakiegoś zawodu "od kuchni" ,a przy tym robić to co się lubi ;) Ja bym Cię w sumie widziała w czymś takim, np miałabyś swoją kolumnę kulinarną w gazecie! :)
    Nie wiem czy lubisz takie zabawy w pyt & odp, ale otagowałam Cię w swoim poście.

    OdpowiedzUsuń
  19. Który aparat lomo polecasz na pierwszy raz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj moją odpowiedź na komentarz Magdy;).

      Usuń
  20. Ulu, toż ja bym czuła się jak w raju. ;) Mam nadzieję, że i moja przyszłość zwiążę się z kulinariami. I to zawodowo.
    Pozdrawiam
    Anuszka

    OdpowiedzUsuń
  21. Jedzenie wyglada przepysznie!

    nowthatswhatifancy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Aj wszystko wygląda wspaniale, gratuluję! Czy mogłabym prosić o przepis na dżem jabłkowo-miętowy, będę zobowiązana :)

    OdpowiedzUsuń