4 lip 2012

Islington in Instagram.

Na kolejny spacer poszliśmy w okolicę Islington, tym razem bez aparatu, więc zdjęcia robiłam tylko iPhonem.

Ciekawy blok mieszkalny, chociaż sypialnia ze szklaną ścianą w takim miejscu nie wydaje się być fantastycznym pomysłem;).

Oldschoolowy Kit-Cat clock <3.


 Uwielbiam dziwaczne witryny sklepowe.
Wypchana żyrafa do postawienia w przedpokoju? Na szczęście żadne z tych zwierząt nie zostało zabite na potrzeby wypchania, wykorzystano do tego zwierzaki, która zmarły z innych przyczyn.
Sztuka Banksy'ego znika ulic Londynu, wiele z jego malunków zostało zamalowanych przez miasto lub zniszczonych. Na ten nałożono płytę ochraniającą, ale ktoś mimo wszystko zamalował jego część.

W ostatni wieczór przed moim wyjazdem wykorzystaliśmy ładną pogodę i zjedliśmy kolację na tarasie.
Asia kupiła na Borough Market świeżego tuńczyka i zrobiła ceviche, za którym przepadam! To surowa ryba marynowana w soku z limonki, z chili, kolendrą i czerwoną cebulą. Do tego kukurydza, salsa pomidorowa, guacamole i nachos...mniaaaam...

30 komentarzy:

  1. Uwieeeeeeelbiam Londyn jest niesamowicie różnorodny i zaskakujący. Niesamowity taras...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja spędziłam w Londynie tylko 3h mojego życia. Pierwszy obraz jaki ujrzały moje oczy w Londynie to zakrwawiony mężczyzna w metrze. Takie mam wspomnienie ;) W sierpniu planujemy z siostrą porządniej zwiedzić Londyn. W końcu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Usmiecham sie jak glupia do monitora bo jak jestem w Londynie to zatrzymuje sie u znajomwej, ktora mieszka w Islington. Nir wiem czy pamietasz, ale ja poznalas;-) Pozostanie w Azji na lato bylo jedna z gorszych decyzji- pogoda jest dobijajaca. Za 10 dni- Laos!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz może dlaczego zamalowują Banksy'ego? Myślałam że jego sztuka jest akceptowana w Londynie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ula, Twoj brat wyglada identycznie jak jeden z moich szefow. Juz raz znalazlam dziewczyne ktora jest bardzo podobna do Ciebiei mieszka w Australii a teraz Twoj brat :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hahaha, a mi się podoba, że Robbo napisał "King Robbo" na fladze wciąganej przez chłopca na graffiti Banksy'ego :) to też powinni zakryć płytą ochronną :) szkoda jednak że jakiś pajac zamalował część graffiti na srebrno :/

    ola

    PS. Ula, znasz tylko Banksy'ego, czy Robbo i ich "wojnę" też? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla tych, którzy nie znają tej historii znalazłam streszczenie, naprawdę warto sprawdzić :) http://vader.joemonster.org/upload/qro/752797ec2d3df0art.jpg

      ola

      Usuń
    2. Nie, nie słyszałam o tej wojnie, dzięki za linka.

      Usuń
  7. Kolacja na tarasie najbardziej mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny taras i narobiłaś mi smaka na gotowaną kukurydzę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjecia, ktore robisz czy to iPhonem czy dobrym aparatem wychodza zawsze tak profesjonalnie, ze az dziw;) Mysle, ze masz juz wyrobiony swoj wlasny styl robienia zdjec. Mi sie to bardzo podoba;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć, dzięki:)

      Usuń
  10. Les photos sont superbes!J'adooore
    Angela Donava
    http://www.lookbooks.fr

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej Ula! W koncy zalozylam wlasne konto i mam rowniez wlasnego bloga dopiero co go zalozylam) serdecznie zapraszam! ;*: http://coconutrendy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Swietne zdjecia z klimatem!

    Na zdjecia z Wenecji zapraszam do mnie! :)

    nowthatswhatifancy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej, mogłabyś kiedyś w przyszłości stworzyć post na temat swoich przygód na różnych lotniskach czy w różnych miejscach w danym kraju? Takie porównanie np transportu, ludzi, cen ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm...na chwilę obecną nie mam pomysłu jak konkretnie miałabym to zrobić, ale może gdzieś się taki temat przewinie;).

      Usuń
  14. uwielbiam jak gdzies jest napisane jak byk "no photos", a ktos robi zdjecie i sie jeszcze tym chwali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff...całe szczęście, że nie każdy fotograf myśli tak jak ty...

      Usuń
    2. Uff...Nie ma to jak odpowiedzieć jako 'Anonimowy'

      Usuń
    3. Sorry, ale będąc anonimem nie podoba ci się, że odpowiadam anonimowo? ty może ukrywasz się, żeby dogryźć bezimiennie, ale nie wszyscy mają konto na blogspot

      Usuń
    4. "Uff...całe szczęście, że nie każdy fotograf myśli tak jak ty..."

      taa, najlepiej zrobic wbrew zakazowi np. zdjecie w Kaplicy Sykstynskiej i mimo ze i tak bedzie nieudane i poruszone, to mozna przeciez sie poczuc jak Steve McCurry.

      Usuń
  15. nie myślałaś raczej o podróży przez wiele kraje Azji tzn Laos, Kambodża,Wietnam,Indie itd zamiast tylko Nową Zelandię/Australię ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bo te 7tys zł obejmuje tylko bilet lotniczy, więc najsensowniej jest go wykorzystać na jak najdroższy lot. Do Azji mogę dolecieć za 1500zł w dwie strony, a na miejscu korzystać z niedrogiego transportu ziemnego lub tanich linii lotniczych. Natomiast znalezienie biletu do Australii/ Nowej Zelandii za mniej niż 3tys. jest trudne. Odwiedzenie wielu krajów wiąże się również z długą podróżą, a ja nie mogę poświęcić na nią więcej niż miesiąc.
      Ponadto byłam już w Pd. Wsch. Azji, a w AUS/NZ nigdy, chociaż inne kraje w tamtej części świata i tak mam zamiar odwiedzić w niedalekiej przyszłości, np. podczas Wielkanocy 2013.

      Usuń
  16. Ula, pisalas na twitterze ze ogladalas program bbc o podrozy Brytyjczyka przez Rosje. mozesz podrzucic tytul? a jesli wybierasz sie do Rosji, zapraszam do Sankt Petersburga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję! Chętnie zobaczyłabym to miasto.
      "Rosja: Podróże Jonathana Dimblebyego" a w oryginale "Russia: A Journey with Jonathan Dibleby" :).

      Usuń
  17. Mam przyjemność oznajmić, że organizuję mój pierwszy blogowy konkurs! Zapraszam Cię do zabawy. Można wygrać ebook, który naprawdę mi się spodobał. Szczegóły u mnie na blogu. Pozdrawiam :)

    http://ksiazki-legera.blogspot.com/2012/07/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  18. planujesz może dodać do swoich subiektywnych przewodników Nowy Jork? :)

    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, siadam do niego od czasu do czasu na kilka godzin i wygląda na to, że będzie gotowy w ciągu kilku dni, zresztą musi, bo taki ostateczny termin sobie wyznaczyłam;).

      Usuń