26 maj 2010

Seeing San Diego from up in the air.

Relację z San Diego rozpocznę z powietrza.
Mam chyba ostatnio szczęście do pilotów, bo w styczniu dzięki Timowi latałam nad Florydą, a tym razem (poraz kolejny dzięki couchsurfingowi) udało mi się zobaczyć z nieba San Diego. Najśmieszniejsze, że obie historie są dość mocno powiązane. Tata couchsurfera u którego spałam w San Diego pomijając to, że jest pilotem, pisze programy do nauki dla pilotów, tych samych, z których uczy się Tim i cała reszta pilotów w Stanach. Co więcej, filmy video, oglądane przez przez nich w ramach nauki, kręcone są na tym samym lotnisku i w samolocie, którym leciałam w sobotę;).


Couchsurfer, który mnie gościł, wracał z podróży dopiero dzień po moim przyjeździe, więc przez pierwszy dzień 'opiekował' się mną jego tata. Kiedy w sobotę rano zaproponował mi wspólny lot, bardzo się ucieszyłam.
Przy pierwszym locie (na Florydzie) byłam lekko poddenerwowana, ale teraz czułam się już zupełnie wyluzowana.
Bezpośrednim powodem lotu było przetestowanie nowego oprogramowania, w znajdującym się w samolocie komputerze.

Lecąc w stronę centrum. Przedpołudnie było niestety pochmurne, co często zdarza się w San Diego o tej porze roku.

Sea World, jedna z ważniejszych atrakcji turystycznych miasta.

Akurat żaden samolot nie lądował/startował na San Diego International Airport, więc dostaliśmy od wieży kontrolnej pozwolenie na przelot nad nim:).

Centrum San Diego, w kolejnych dniach zobaczycie zdjęcia tych miejsc zrobione z ziemi;).

Most Coronado, łączący San Diego z wyspą Coronado.

San Diego jest dużym i znanym portem amerykańskiej marynarki wojennej. Prawie wszystko co widzicie na zdjęciu należy do wojska.

Klify, lecąc na północ miasta.

Podczas tego lotu dużo bardziej przysłuchiwałam się wieży kontrolnej i temu co się działo. Przez katastrofę lotniczą prezydenta i jednego z wydań Faktów Tvn na temat przyczyny rozbicia Tupolewa, wiedziałam co oznacza jedno ze słyszanych w samolocie ostrzeżeń i byłam zaskoczona, że zapamiętałam to z TV;).

Góra Soledad i stojący na szczycie pomnik Weteranów w dzielnicy La Jolla.

23 komentarze:

  1. świetne zdjęcia, świetny cały wpis, pozazdrościć lotu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze chciałam się przelecieć takim samolotem. Widzieć wszystko wkoło ... ach, zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  3. wooooooooooooooooooooooooow:D ale super!!
    dzieki za te fotki:)
    Spinka

    OdpowiedzUsuń
  4. To środkowe zdjęcie z zacumowanym w centrum miasta lotniskowcem... Jeśli kiedyś zaczniesz sprzedawać gadżety ze swoimi zdjęciami, to ja poproszę puzzle, 10 tys kawałków! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj, to byly czasy jak kazdy lot spedzalo sie w kokpicie...

    OdpowiedzUsuń
  6. w san diego chyba jest tak że samoloty lądują bardzo blisko wieżowców, bo lotnisko jest w centrum. to prawda?

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietnie! I cudowne zdjecia:) Zazdroszcze doswiadczenia;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. super zdjęcia i fajna przygoda tak sobie polatać :))

    OdpowiedzUsuń
  10. wow, jestem pod wrażeniem. genialne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne te widoki :)) Pewnie to uwielbiasz ;)- Truskawka

    OdpowiedzUsuń
  12. widoki kapitalne
    szczególnie most! coś niesamowitego, a co dopiero przejechać się po takim moscie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy z 12:30-> Tak, to prawda:). Lotnisko jest blisko centrum.

    OdpowiedzUsuń
  14. Te wszystkie Twoje przeżycia są takie niesamowite, że po ... jakimś roku (?) czytania twojego bloga nic mnie nie zadziwia :)
    Osobiście na Twoim blogu preferuję zdjęcia z relacji np. jakiejś imprezy.
    Aha i jeszcze chcę powiedzieć, że to Twoje życie jest takie poplątane, że już nie wiem gdzie Ty jesteś :)
    Musisz też wiedzieć , że uzależniłam się od codziennego klikania na "The Adamant Wanderer " w moich ulubionych stronach i jestem bardzo zawiedziona , kiedy nie dodasz nowego wpisu ! :)
    Pozdrawiam,
    supermegafanka Asia :P


    PS: Obejrzałam ostatnio "500 dni miłości" - od tamtej pory 1 miejsce w moich ulubionych filmach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Asia-> Dzięki:D. A jakie imprezy masz na myśli? W dosłownym tego słowa znaczeniu, czy chodzi o jakieś wydarzenia?

    OdpowiedzUsuń
  16. A co z disney world? W znaczeniu, czy chcesz tam pojechac? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chodzi mi np. o baby shower lub ogólnie jakieś zakupy, wypady z przyjaciółkami :)

    OdpowiedzUsuń
  18. bajecznie! Ty to masz życie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy z 21:43-> Gdybym była okolicy to czemu nie, ale z pewnością nie jest to coś, co bardzo chciałabym zobaczyć;).

    Asia-> Rozumiem;).

    Haayi-> Mogłoby być jeszcze lepsze;)).

    OdpowiedzUsuń
  20. generalnie mam super hiper lęk przed lataniem samolotami (wyobrażasz sobie w ogóle jakby wyglądało twoje życie gdybyś nie była w stanie postawić nogi na pokładzie samolotu??). w sumie to dziwne bo nie urodziłam się z nim, przyszedł do mnie po ośmiu lotach.. :? ale jak tak patrzę na twoje zdjęcia to tak sobie myślę, że dla takich widoków, na jakiś 20minutowy locik, takim maluchem bym się może skusiła... może ;P

    OdpowiedzUsuń