23 cze 2010

Shopping after a long break.

Z modą mam ostatnio niewiele wspólnego. Po tym jak przytyłam, dałam sobie spokój z zakupami i od trzech miesięcy staram się omijać sklepy z ciuchami. To taka wyznaczona przeze mnie kara za dodatkowe kilogramy. Do tego jestem wyznawczynią dziwnej zasady, że jak wyglądać brzydko, to już po całości i tym sposobem lustro jest od jakiegoś czasu moim wrogiem;).
W miniony weekend chyba trochę zmiękłam, bo skusiłam się w końcu na zakupy, a kupione (i nie tylko) rzeczy pokazuję poniżej.


Kurtka jeansowa 1969, GAP, za 69$ 35$.

To śliczna sukienka w kokardy z Urban Outfitters, którą tylko przymierzałam, bo szkoda by mi było wydać na nią 60$.

Mieli je nie tylko w kolorze niebieskim, ale i czerwonym (a może to raczej kolor truskawek ze śmietaną?;) )

Marynarski kombinezon w UO, też tylko przymierzany. Bardzo mi się podobał, ale widziałabym go na kimś innym, bo chyba sama bym takiego nie nosiła. Cena też zniechęcająca.

Sukienka w kwiaty z UO, kupiona za 78$ 15$.

Dość zabawne mokasyny.

40 komentarzy:

  1. sukienka jest śliczna, tak jak mokasyny <3
    + jakie przeceny, wow :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ej te mokasyny są genialne:D
    fajnie, ze dalas nowa notke;)
    Spinka

    OdpowiedzUsuń
  3. No ale dlaczego tak utyłaś, tyle jesz, czy tak po prostu w stanach jest, że się tyje.

    OdpowiedzUsuń
  4. rzeczywiście zabawne mokasyny! Podobają mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. też mam wrażenie, że w UO jednak częściej coś oglądam niż kupuję ;-) nie ten budżet. A nieeee wiem czy przytyłaś bo dobrze wyglądasz więc może jest akurat, więc nie wyznaczaj sobie kar ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. tylko kurtka mi się podoba. Świetny odcień i cena. Ładnie pasuje do koloru Twoich włosów!

    OdpowiedzUsuń
  7. "No ale dlaczego tak utyłaś, tyle jesz, czy tak po prostu w stanach jest, że się tyje". Fajny anonimowy komentarz :D Wygladasz bardzo ładnie, nie karz się, proszę, smutno się robi...

    OdpowiedzUsuń
  8. a buty z grzywką mają śliczny kolor

    OdpowiedzUsuń
  9. wszsytkie rzeczy są ekstra , bo przypominają raczej rzeczy vintage niż te z sieciówek (; Przytyłaś ? Nawet jeśli to nie za bardzo widać - fajnie wygladasz

    OdpowiedzUsuń
  10. mokasyny rzeczywiście, dość zabawne, ciekawe jak na nodze wyglądają?

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy z 23:49-> Przytyłam bo "poluźniłam" swoje zasady żywieniowe, które ciężko mi przestrzegać wszędzie oprócz mojego domu w PL. Jem po prostu za dużo (+ za późno + podjadanie). Do tego wszystkiego mam mniej ruchu. Już zaczęłam robić coś w tym kierunku, ale trochę to potrwa zanim wrócę do wagi sprzed roku.
    Nigdzie nie tyje się od tak, a tycie w USA to w dużym stopniu stereotyp, choć to prawda, że śmieciowe jedzenie jest tu znacznie tańsze od porządnego. Właśnie najczęściej nadwagę mają ludzie z niższej klasy społecznej.
    Moja host rodzina kupuje produkty dobrej jakości (zresztą ja sama często robię zakupy), w większości organiczne, więc sporo rzeczy jem pewnie zdrowszych niż w Polsce. Gdybym obżerała się śmieciowym jedzeniem, to nie mogłabym kochać jeść.

    iwr-> Większość moich ciuchów kupionych w USA pochodzi z UO, więc niekoniecznie skupiam się na oglądaniu;))). W Europie to rzeczywiście nie ten budżet, ale w Stanach, zwłaszcza rzeczy przecenione, nie są drogie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech przytłaczające jest to ciągłe dążenie do "idealnej sylwetki" :( Ja sama zmagam się z tym problemem od wieku dojrzewania. Jestem na diecie już jakieś 3 miesiące i schudłam dopiero 5 kg. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że kocham jeść. I wiem, że jeśli chce być szczupłą osobą to będę musiała całe swoje życie pilnować co, gdzie, ile i o której godzinie jem. A co do Twojej figury Ulu - to chciałabym mieć taką jak Ty.

    /Emeraldeyes

    OdpowiedzUsuń
  13. mokasynki super i kobminezonik tez, a figurke masz przednia nie martw sie Ulu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam serdecznie!
    Dawno nic nie pisałem, ale to nie oznacza, że nie zaglądam;)
    Super sobie kupiłaś ta kurteczkę, a mokasyny są najlepsze!
    Buziaki;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie wyglądasz, nie narzekaj ;) A i bardzo fajna kurtka! Tak, a w Europie nie ten budżet fakt. Przerażają mnie coraz to wyższe ceny wszystkiego. - Karola

    OdpowiedzUsuń
  16. wiesz, ze ja mam podobnie?jak przytyje to mowie sobie, a po co mam isc na silownie?i tak to nic nie da, bo jestem gruba i przestaje kupowac spodnie;-)licze sie z dosc duzym skokiem na wadze tu bo codziennie planuje co by tu zjesc.niestety, jak ktos lubi jesc zycie poza granicami rp jest wyzwaniem. smieci mnei nei kreca, nie jadam ale ta ilosc DOBREGO jedzenia jest taka zdradliwa....

    OdpowiedzUsuń
  17. mokasyny przypominaja mi buciki dla malutkich dzieci:) chce mi sie powiedziec: slodkie sa:)

    OdpowiedzUsuń
  18. może rzeczywiście trochę przytyłaś ale te parę dodatkowych kilogramów na pewno nie kwalifikuje Cię do grubasów więc nie przesadzaj tylko korzystaj z wyprzedaży :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Faktycznie, dość dziwna zasada;). Ja się czasem ubieram w cokolwiek - silna potrzeba noszenia ogromnych koszul flanelowych sprawia chyba niecodzienne wrażenie.
    Mokasyny i sukienki w kokardki - ładne. Zdecydowanie kolor truskawek ze śmietaną (mniam!).

    OdpowiedzUsuń
  20. cudowne te butki!

    OdpowiedzUsuń
  21. MOKASYNY OK, RESZTA WYGLĄDA JAK Z CIUCHOLANDU ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. truskawki ze śmietaną wyglądają pysznie!;)

    Zapraszam do siebie:
    http://thefashionreflections.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. kurtka jest ok, ale reszta kojarzy mi się z babcinymi koszulkami nocnymi, bez urazy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Słodkie kokardki na sukienkach. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Możesz napisać coś więcej o rodzinie z Manhattanu?;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Anonimowy z 19:03-> Była (bo już się 'rozstaliśmy') to rodzina z Upper West Side, dwójka dzieci, chłopiec (9) i dziewczynka (8). Bardzo im się spodobałam, ale powiedziałam im o swoich wątpliwościach czy podołam dzieciom i to był jedyny powód dla którego zrezygnowali z mojego profilu, bo host mama określiła mnie jako "absolutely fabolous" ;)). Już mam jednak nową rodzinę z NYC na profilu i zobaczymy czy napiszą do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Znasz jakąś Au Pair z dredami?

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie znam. Pytasz, bo jesteś ciekawa czy przeszkadzałoby to potencjalnej host rodzinie?

    OdpowiedzUsuń
  29. Tak dokładnie : ) Słyszałam, że z piercingiem nie można, tak samo z widocznymi tatuażami. Mam dredy i jestem wegetarianką, więc zastanawiam się czy w ogóle mam jakąś szansę na bycie Au Pair : )

    OdpowiedzUsuń
  30. Po pierwsze : uwielbiam Twój blog od zawsze,
    Po drugie : cóż za straszna kara, dla mnie i tak wyglądasz bardzo dobrze :)
    Po trzecie : mokasyny są obłędne!
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Tej, łomen, nie wiem, jak Ty to robisz z tymi wyjazdami, ale zdradź mi tajniki tego :D

    A przytyciem powinnać wręcz się pysznić - kobiecymi kształty winno się delektować :D Sama ostatnio wciągnęłam parę kilo i jestem zachwycona, tej, dzięki temu chociażby więcej w cyckach mam :)

    Pozdroł, wierna fanka Twojej stylowej żyłki, AgNiE$$!ii!I1iI!Ii1I!II@2@@@@aaAAAA!!!!111jedenjedenjeden :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Anonimowy z 21:58-> Tatuaże czy kolczyki rzeczywiście nie są najmilej widziane, co nie znaczy, że zupełnie nie miałabyś szans na znalezienie rodziny. Co do dreadów, to nawet wątpię, żeby były jakiekolwiek wymogi, a już bycie wegetarianką rzadko kiedy komuś przeszkadza. Moja host rodzina nie miałaby nic przeciwko wegetariance, bo moja host mama poza piersią z indyka i kurczaka nie je praktycznie żadnego mięsa;).

    Agnegis-> U mnie przytycie nie ma nic wspólnego z kobiecymi kształtami, bo na pierwszym miejscu rośnie mi brzuch;)).

    OdpowiedzUsuń
  33. a wrocilas juz do swojej najwyzszej wagi z ktorej tak duzo schudlas w liceum, czy jeszcze brakuje?
    bo po zdjęciach nie widac, tylko troszke okrąglejsz jestes i wygladasz swietnie ; )

    OdpowiedzUsuń
  34. Anonimowy-> Tak, ważę praktycznie tyle co kiedyś, kiedy byłam najgrubsza: 58-59kg.

    OdpowiedzUsuń
  35. ja mam zupelnie inna strategie. jak jestem chuda nie dbam o stroj bo wiem ze wszyskto na mnie dobrze lezy. zakladam koszulke na ramiaczkach, spodnie i jest pieknie. natomiast gdy waga mi podskoczy staranniej dobieram fasony, pilnuje dodatkow, staram sie upiekszyc, zeby odwrocic uwage od dodatkowych kilogramow. najwazniejsze to sie lubic i akceptowac zarowno wersji wiekszej i mniejszej. sciskam cie !

    OdpowiedzUsuń
  36. ja tez tutaj przytylam....jakies 10kg.
    Problem u mnie polega na tym ze jest tyle ciekawych potraw/kuchni do sprobowania. I do tego te niesamowicie ogromne poracje...

    Po ostatniej wizycie w PL zrzucilam 7 kg, do pelnego szczescia brakuje mi jeszcze 3....

    Powodzenia Ula, dasz rade!

    OdpowiedzUsuń
  37. Własnie mi uswiadomiłas, ze ja chyba też wyznaję taką zasadę :) Dziwnie to do mnie pasuje :P

    OdpowiedzUsuń
  38. te mokasynki chętnie bym Ci podkradła:)

    OdpowiedzUsuń