21 cze 2014

Not traveling alone anymore...

Kolejny środek transportu w podróży, jeden z tysiąca. Przejażdżka autobusem z Meksyku do Gwatemali, której pewnie nie będę pamietać bo zleje się ze wszystkimi innymi.

Całe szczęście, że życie potrafi czasem zaskoczyć.

Podróż może faktycznie nie była pełna wrażeń, ale dzisiaj sprawia, że zadaję sobie pytania – a co, gdybym opuściła Puerto Escondido dzień pózniej jak początkowo planowałam, zdecydowała się zostać dzień dłużej w San Christobal co brałam pod uwagę, wybrała inny hostel i zarezerwowala bilet na autobus gdzie indziej? Efekt domino, jedna decyzja wpływająca na drugą i nawet nie za bardzo wiem gdzie był początek, który popchnął całą resztę zdarzeń.
Tak łatwo było się nie spotkać i nigdy nie dowiedzieć o jego istnieniu.

Benjamin jest w moim wieku, pochodzi z Salzburga, studiuje mechanical engineering, a od stycznia był na wymianie studenckiej w Mexico City. Po zdanych egzaminach wybrał sie w podróż po Ameryce Centralnej i miesiąc temu znalazł w tym samym autobusie jadącym nad jezioro Atitlan. Spędziliśmy ze sobą tydzień w Gwatemali i siedem dni wystarczyło, żeby z nieznajomych zamienić się w dwójkę ludzi, którzy nie za bardzo wyobraża sobie rzeczywistość bez siebie nawzajem. Rozstając się na czas Salwadoru (moja austriacka ekipa ruszyła wtedy do Hondurasu) wiedzieliśmy, że niecałe dwa tygodnie późnej spotkamy sie w Nicaragui i bedziemy mieć przed sobą 6 tygodni wspólnego podróżowania po Nicaragui, Kostaryce i Panamie. Czy można wymarzyć sobie lepszy scenariusz takiej sytuacji? Chyba nie. Od dwóch tygodni jesteśmy znowu razem i został nam jeszcze miesiąc w drodze.


A skoro już jesteśmy przy temacie miłości rzadko przewijającej się na tym blogu (nie licząc tej do podróży i jedzenia), to może wrócę do do czasów bycia singlem, czyli ostatnich czterech lat. Oh jak daleko było mi do ubolewania, że nie mam chłopca, że nie mam się do kogo przytulić i wyczekiwania kiedy zjawi się książe. Zresztą nie oszukjmy się, mój styl życia w ostatnich latach praktycznie wykluczał dzielenie życia z drugą osobą. Rok na jednym kontynencie, rok na drugim, ciągle w drodze bez stałego miejsca zamieszkania. Nawet jeżeli na horyzoncie pojawiali się kandydaci, to szybko przychodziło pożegnanie. Wszystkie (łącznie dwa) poprzednie związki zakończyła odległość, podobnie z tymi, które nigdy sie nie wydarzyły, choć mogłyby w innych okolicznościach.
Któregoś dnia ktoś podrzucił mi tekst Don't date a girl who travels, który trafił w sedno sprawy. Bycie osobą, która ceni wolność ponad wszystko, a spełnianie marzeń stawia na pierwszym miejscu, spychając resztę na dalszy plan, niczego nie ułatwia. Na chwilę obecną mój styl życia wcale się nie zmienia, bo przecież od pięciu miesięcy jestem w podróży, a jesienią wracam do Anglii. Tym razem jednak determinacja dwóch stron jest tak mocna, że oczywistym wydaje się znalezienie w moim zwariowanym życiu miejsca dla drugiej osoby i pogodzić jedno z drugim.

Ben miał wracać do domu na początku lipca, ale zmienił termin wylotu, żeby zakończyć podróż razem ze mną. W sierpniu planujemy spotkać się w Polsce, zahaczyć o Berlin, we wrześniu wybieram się do Austrii, a przez ostatni rok cierpienia w Birmingham będę mieć dobrą wymówkę do krótkich podróży po Europie.
Otwiera się nowy rozdział, a ja mogę tylko powiedzieć, że chyba nigdy nie cieszyłam się tak bardzo z głupiej decyzji o wyborze środka transportu. Uważajcie na współpasażerów, potrafią bardzo namieszać w życiu.

Untitled Untitled

57 komentarzy:

  1. Agata Ziętarska21 czerwca 2014 22:09

    Gratuluję! Czytam Twojego bloga od dawna w ukryciu, ale teraz nie mogę się powstrzymać, żeby pogratulować! Obyście mogli podróżować razem jak najdłużej :D Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję Ula!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, ale zajebista z Was para! Szczęścia i zajebistych przygód razem życzę! :) już czekam na kolejne doniesienia z drogi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
    Ulaaaaaaaaaaaaaaaa!
    Dawno niczyje szczęście mnie tak nie uradowało! Znalezienie osoby, która podziela twoje pasje, zwłaszcza tak wspaniałe, jak ta do podróżowania, to coś niesamowitego. Szczerze wam życzę, abyście zobaczyli razem cały świat. Dwa razy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudnie :) Meksykańskie autobusy rulez :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Z reguły nie piszę komentarzy ale tym razem tak cieszę się z Twojego szczęścia, że nie pozostaje mi nic innego, tylko życzyć Wam wszystkiego, co najlepsze!
    Piękny post!

    OdpowiedzUsuń
  7. piękna Ty, piękny chłopiec i wspólna pasja, cudownie:)
    powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. ojeeeeeeeeeeeej super! szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Łaaaaaa Ula ale super !! no to szczęscia i ja się cieszę, bo faktycznie dawno o miłosci nie było ani tu ani w serduszku.

    OdpowiedzUsuń
  10. SUPER! :) Oby wam się udało.
    :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Karolina Karpowicz21 czerwca 2014 22:21

    Najlepsza historia miłosna! :))))

    OdpowiedzUsuń
  12. ale się cieszęęęęę! szczęścia, wyglądacie razem przeuroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Anita Suchocka21 czerwca 2014 22:25

    Wspaniale! Ktoś mi kiedyś powiedział, że ludzie stworzeni dla siebie są w jakimś stopniu do siebie podobni i nie da sie ukryć, że i Wy wizualnie do siebie pasujecie, więc kto wie, kto wie ;) Bardzo się cieszę Twoim szczęściem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Elżbieta Bucka21 czerwca 2014 22:27

    Gratulacje!! Szczęścia, wytrwałości i jak najwięcej wspólnych chwil :) Wyglądacie super razem!

    OdpowiedzUsuń
  15. ULAAAAAAAA aż ciarki mi przeszły jak czytałam !! Ale super, świetnie :)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudownie, gratuluję! :) Ależ miło czyta się takie nowiny! Oby to było TO, już na zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna historia! Dużo szczęścia razem życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Agnieszka jaśkiewicz21 czerwca 2014 22:41

    Super :)! Czytam Twojego bloga od dobrych 5 lat i mega, mega się cieszę!

    OdpowiedzUsuń
  19. Kamila Czeszewska21 czerwca 2014 22:44

    a jeszcze nie tak dawno zastanawiałam się czy nie czujesz się chwilami samotna (nie mówię o znajomych, przyjaciołach bo tych masz, ale właśnie o bliższej osobie)
    bardzo się cieszę, gratuluję i 3mam kciuki :)
    jesteś bardzo pozytywną osobą, nie sposób nie cieszyć się Twoim szczęściem

    OdpowiedzUsuń
  20. Ruda Wiewióra21 czerwca 2014 22:47

    Aaaa,strasznie się cieszę. Czytam Twój blog od dawna i miałam wrażenie że możesz czuć się trochę samotna(może nie wrażenie ale poczucie że ja bym się czuła samotnie) Życzę Ci ogromu szczęścia i miłości :)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Jejku Ula ale super. ;) Jak zwykle śliczne pozytywnie nastrajające zdjęcia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale los potrafi być przewrotny, śledzę Twojego bloga prawie od początku i trochę czekałam na takie zdjęcie. Życzę szczęścia i pięknych wspólnych podróży.

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudownie :) wizualnie bardzo do siebie pasujecie, a z tego co opisujesz wnioskuję, że nie tylko wizualnie ;) szczęścia!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam właśnie pisać to samo :D Miłość zawsze nas odnajduje, zazwyczaj jest niespodziewana :D Cieszę się strasznie! ^^ Szczęścia, szczęścia, szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  25. <3
    Mega mega mega gratuluję i kibicuję! Jak długo czekałam na taki post, w którym nam oświadczyć, że "jest Ktoś". Nie wiesz jak się cieszę, mimo że jesteś dla mnie kompletnie obcą osobą. Chyba nie byłam bardziej uradowana gdy któraś z moich przyjaciółek znalazła drugą połówkę. Szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  26. OKURDE!!!!!!!!!!!!!!
    najwspanialsza wiadomość tego dnia!!!!!!!!!!!!!!!:DDDDDDDDDDDD
    ale super, rewelacja, gratuluję i cieszę się jak głupia!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Fantastyczna wiadomość! Bardzo się cieszę i życzę dużo szczęścia!:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Agula Parachoniak21 czerwca 2014 23:20

    Niesamowite jakie życie płata figle! Uwielbiam takie historie :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  29. Alicja Kończyk21 czerwca 2014 23:36

    Aaa, nawet się nie znamy a cieszę się tak jakbyś była bliską przyjaciółką. Mnóstwo miłości, szczęścia i kolejnych cudownych miejsc odwiedzanych już we dwoje!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ulcia, czytam Twojego bloga od pewnego czasu i za kazdym razem, z kazdym nowym postem zżrea mnie zazdrość od środka (ale ta pozytywna!). Ostatnio zmieniłam pracę i w koncu mam taką w której płacą mi za podróżowanie, więc zazdrość jest jakby mniejsza :)

    ten post ucieszył mnie BARDZO - miłość, to jest to! sama właśnie jestem w tragicznym momencie mojego życia, kończę 7letni związek na rzecz rzeczy niewiadomej, ale pomimo mojej niemiłościwej sytuacji - bardzo się cieszę z Twojego szczęścia. Być wolnym i kochać - to jest to coś o czym marzę :) Najlepszego kochana! Miłość przychodzi do nas w najbardziej niespotykanych momentach :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Gratulacje znalezienia Osoby, ktora podziela ta sama pasje!:)) Wielu cudownych chwil w niwych miejscach:))

    OdpowiedzUsuń
  32. wow wygląda jak robert pattinson <3 zazdro!

    OdpowiedzUsuń
  33. ale super się na Was patrzy :) niech trwa ten czas!

    OdpowiedzUsuń
  34. "Happiness only real when shared" :) I chociaż cieszenie się samemu jest piękne, to chyba najlepiej jest dzielić radość z kimś bliskim sercu i duszy. Gratulacje Ula, obyście Świat dla siebie przewracali i nigdy nie było wam mało wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  35. Och jak miło to czytać przy porannej kawie! Cudownie, inspirująco, szczerze...

    OdpowiedzUsuń
  36. Ula, wygladasz na szczesliwa, gratulacje! mam tylko pytanie w jakim jezyku sie porozumiewacie? bo wydaje mi sie ze mowisz dobrze po niemiecku, hiszpansku i oczywiscie angielsku ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Moja Droga Imienniczko, czytając nie będę ukrywać wzruszyłam się. Nie tylko nad Twoją historią, ale nad tym, że 12 lat temu dzięki równie wielkiemu zbiegowi różnych okoliczności, które nie miały prawa się wydarzyć poznałam w pociągu mojego męża. Historia niesamowicie dziwna z perspektywy czasu, wiele przeciwności losu po drodze, ale też to, że każde z nas było z innej odległej bajki nie dawała zbyt wiele nadziei na to, że to ma prawo się udać. Udało się, ma się wspaniale, 11 lat wspólnego życia, wczoraj obchodziliśmy 6 rocznicę ślubu, a każdy rok wspólny jest lepszy od poprzedniego. To, że masz w sobie dużo wolności i niezależności w niczym nie przeszkadza, jeśli mężczyzna jest tym właściwym. Wręcz uważam, że to bardzo dobrze, jeśli spotykają się dwa takie wolne ptaki, bo przy wspólnych chęciach i masie wyrozumienia, można stworzyć sobie wspólny świat. Podróżowanie we dwójkę też jest przyjemniejsze, choć pewnie poznajesz mniej przypadkowych ludzie, to jest po prostu bezpieczniej mając kogoś ważnego u swego boku. Życzę Ci tego, byście nie rezygnując z siebie i swoich pasji i tych wszystkich przeciwności, które się pojawią po powrocie do tzw normalności potrafili zawalczyć o siebie i wspólny kawałek swojej podłogi. Wszystkiego dobrego Ula!

    OdpowiedzUsuń
  38. Wspaniale. Najpiękniej mieć kogoś, kto rozumie Twoją pasję, styl życia, a co najlepsze - może je dzielić z Tobą. We dwoje można odkryć więcej! Życzę powodzenia i również podpisuję się pod tym, że pozornie jedna rzecz/jeden wybór, może zmienić wszystko. A potem to już tylko szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  39. Trzymam kciuki za Was i wasze spełnianie marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Gratulacje i powodzenia w dalszym życiu miłosnym :)

    OdpowiedzUsuń
  41. zycze szczescia razem i wielu podrozy! Az milo sie na Was patrzy i do tego znalazlas podobienstwo Pattisona!

    OdpowiedzUsuń
  42. przeminelozfilmem22 czerwca 2014 16:48

    wspaniale! ja poznalam swoja milosc na francuskim przystanku w srodku nocy ;) ale nas bedzie przez jakis czas dzielic o wiele wiecej kilometrow - swoje szczescie znalazlam w Brazylii. Los lubi platac figle ;P Gratuluje, pieeeknie razem wygladacie! PS: bardzo dziekuje za jedzeniowy przewodnik po Rzymie, udalo mi sie odwiedzic polowe z tych miejsc - fantastyczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Therese Helene22 czerwca 2014 17:18

    GRATULACJE! Życzę wielu wspólnych podróży ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. <3 ło pieronie jak cudownie <3

    OdpowiedzUsuń
  45. ta najmniej spodziewana, zaskoczenie...najpiękniejsze uczucie :) duuużo szczęścia! i wytrwałości! :)

    OdpowiedzUsuń
  46. historia nie do uwierzenia :) powodzenia Ula w dalszych podróżach!

    OdpowiedzUsuń
  47. disqus_vx8SuDEQwE22 czerwca 2014 23:26

    "Spędziliśmy ze sobą tydzień w Gwatemali i siedem dni wystarczyło, żeby z nieznajomych zamienić się w dwójkę ludzi, którzy nie za bardzo wyobraża sobie rzeczywistość bez siebie nawzajem." Dawno nie przeczytałam czegoś tak wspaniałego . Co mogę powiedzieć, ciesze się twoim szczęściem! :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Magda Kucharska22 czerwca 2014 23:29

    "Spędziliśmy ze sobą tydzień w Gwatemali i siedem dni wystarczyło, żeby z nieznajomych zamienić się w dwójkę ludzi, którzy nie za bardzo wyobraża sobie rzeczywistość bez siebie nawzajem." Dawno nie przeczytałam czegoś tak wspaniałego . Co mogę powiedzieć, ciesze się twoim szczęściem! :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Wspaniale ! gratuluje i zycze wytrwalosci i zaufania, bo to w Waszym przypadku podejrzewam bedzie bardzo wazne :-)))
    Szczerze mowiac, to tak sie wlasnie zastanawialam jak rozpoczynalas swoja przygode, czy moze i milosc gdzies po drodze Ci sie przydazy :-)))

    OdpowiedzUsuń
  50. same "babki" gratulują... przyłączę się do gratulacji a co mi tam :) ... trzymam za Was kciuki

    OdpowiedzUsuń
  51. Ze szczęścia zjadłaś kilka literek :

    PS. Powodzenia!

    http://charmante.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  52. wzruszyłam się :))

    OdpowiedzUsuń
  53. Emilia Wielgos24 czerwca 2014 08:12

    Jak ja się cieszę Twoim szczęściem, jesteś dla mnie wielką pozytywną energią, dziękuję i pozdrawiam.
    Znając Cię tylko ze wpisów na blogu, stwierdzam, że jesteśmy bardzo podobne i jeśli decydujesz się na związek jesteś tego zupełnie pewna trzymanie kciuków jest już zbędne ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Gdyby uczelnia mojego chłopaka oferowała więcej miejsc na zrealizowanie studiów w ramach programu Erasmus, pewnie nigdy nie bym go nie spotkała, a tak miał do wyboru tylko mój wydział i przyjechał :) Poznaliśmy się dzięki wspólnemu koledze, zaiskrzyło po pewnym czasie. Inny łut szczęścia sprawił, że ja także mogłam wyjechać na jego uczelnię i dzięki temu poznałam jego kraj, kulturę, skrócił się czas związku na odległość. Niestety teraz mija już trzeci miesiąc bez widzenia się..

    OdpowiedzUsuń