2 gru 2013

Z jednej podróży w drugą!

Wróciłam w czwartek z Nowego Jorku, kilka dni odpoczynku i ruszam dalej. Chciałabym jeszcze wcisnąć zdanie o szybkim przepakowaniu, ale niestety. Air Berlin zgubiło mój bagaż i do dzisiaj nie nie wiem gdzie jest, kiedy dotrze, czy w ogóle się odnajdzie, a jeśli tak, to czy z całą jego cenną zawartością. Wkurzona jestem strasznie, spędza mi to sen z powiek, komplikuje życie na wiele sposobów, ale przy tylu lotach ile odbywam kiedyś musiało mnie to spotkać...

Jaki kierunek tym razem? Maroko! Jutro lecę do Rzymu, a w czwartek do Fez. Tym razem nie sama, a z dwoma kolegami. Miała być nas piątka, ale dwie osoby musiały zrezygnować z podróży. Wyjazd wziął się stąd, że znalazłam tanie bilety do Maroka (ok 200zł) łączące cztery loty. Podzieliłam się informacją z Wojtkiem, on ze swoimi przyjaciółmi i otrzymałam zadanie zarezerwowanie ich dla całej piątki. Było to mocno skomplikowane i trochę nad tym posiedziałam, ale udało się, a ekipa była tak miła, że stwierdziła, że zrzucą się w czwórkę na mój bilet:).
Wracamy 14 grudnia. A co się wydarzy do tego czasu? Zobaczymy!
Na pierwsze zdjęcia zapraszam na mój Instagram, a na blogu jeszcze kilka postów z ostatniej podróży. Będę je dodawać w miarę możliwości z drogi.
W zaginionym bagażu miałam obiektyw 50tkę i ładowarkę do baterii, także o planowanym kręceniu filmików raczej nie ma mowy, a zdjęć zrobię tyle, na ile wystarczy mi jedna załadowana bateria. Analog też z pewnością pójdzie w ruch.

34 komentarze:

  1. jak to, bez 50tki do Maroka?! dlatego sprzęt zawsze wożę w podręcznym a karty pamięci w kieszeni ( na wypadek lądowania awaryjnego ;) zazdroszczę Maroka chociaz podobno w grudniu tam zimno..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plecak podręczny zawsze mam zawalony sprzętem, często wypchany po brzegi rzeczami, więc jak mam dość, to wkładam do normalnego... no ale teraz trzęsę portkami, bo były tam bardziej wartościowe rzeczy od 50tki...

      Usuń
    2. wierzę ze się skończy pomyślnie;

      Usuń
  2. Ula, ja tak kompletnie z innej beczki:
    1) Czy uważasz, że w Polsce da się dobrze zjeść? Ja wiem, że każdy lubi co innego, ale powiedzmy, że ufam Twoim kulinarnym wyborom. :) Jeszcze gdybyś poleciła jakieś ewentualnie dobre miejsca Gdańsk/Kraków to już wgl byłby wypas.
    2) Jak przyrządzasz guacamole?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Da się w Polsce dobrze zjeść, ale na tle miejsc, gdzie da się NAPRAWDĘ DOBRZE zjeść wypadamy słabo.
      Niestety nie mam nic do polecenia w Gdańsku czy Krakowie (choć mogę podrzucić tego posta: http://nakarmionastarecka.pl/gdzie-jesc-i-pic-w-krakowie/). Jeżeli zdarza mi się jeść w PL, to w Warszawie, która ma najwięcej do zaoferowania z polskich miast, a w innych rzadko bywam.
      2. Guacamole przyrządzam w zależności od tego jakie mam akurat składniki, bo nie zawsze wszystkie. W najlepszej wersji rozgniatam awokado porządnie widelcem, dodaję sok z limonki lub cytryny, sól, pieprz, świeżą papryczkę chili i kolendrę. Ilość składników na oko, w zależności od tego, co podpowiada mi smak ;)

      Usuń
    2. Sprobuj dodac jeszcze czosnek, pomidora i z lyzke (choc niekoniecznie) jogurtu greckiego, powinno Ci smakowac ;)
      Co do podrozy: szerokiej drogi i bawcie sie dobrze!
      Jesli chodzi o walizke, na pewno dotrze jeszcze przed Toba do domu!

      Usuń
  3. pozdrowienia z hiszpanii !! Dziękuje ci Ulu za inspirację :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Spokojnej drogi tym razem! To jest niebywała zaleta tanich linii lotniczych: nie gubią bagażu, bo mało kto takowy bierze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Vincent Urban to jest the guy! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że bagaż się odnajdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może jeszcze cudownie się odnajdzie przed wylotem. A jak nie, walcz o odszkodowanie! Thom leciał niedawno do Stanów na licealne spotkanie po latach. Złej osobie zgubili bagaż, bo Thom wziął linię na rogi i wyszedł na tym lepiej niż jakby bagaż doleciał razem z nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mam zamiar, nie odpuszczę! Nie dali mi nawet szczoteczki do zębów, a przecież wcale nie musiałam być teraz w domu...

      Usuń
  8. Oj będziesz zadowolona z tego wyjazdu na pewno! Ja 2 miesiące temu właśnie byłam i wróciłam oczarowana, ale to oczywiście zależy od tego jakie miejsca zobaczysz:)

    Sama właśnie powoli relacjonuję wyjazd, i ciekawa jestem Twoich wrażeń:)
    (btw nazwa - Fez się odmienia :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba z możliwości odmiany nie skorzystam i pewnie też nie będzie to błędem;)
      Zerknę na Twoją relację!

      Usuń
    2. Będzie błędem, jeśli piszesz po polsku. Również Maroko się odmienia, czyli jedziesz do Maroka, a nie do Maroko.

      Usuń
  9. super, czekam z niecierpliwością na relację z Maroka. od rana zastanawiam się nad kupnem biletów do Marakeszu. co za zbieg okoliczności :)

    OdpowiedzUsuń
  10. 3mam kciuki za to, żeby się bagaż odnalazł i życzę Ci udanego wyjazdu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale numer! 13 lecę do Marakeszu, więc ładnie się miniemy. Będę śledzić instagrama! Baw się dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po podrózy wracasz do UK czy Zielonej góry? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZG, do UK nie mam gdzie wracać ;)

      Usuń
  13. Fez boski, i As Sawira też, mmm... Chyba jutro ugotuję harirę, coby popodróżować choćby aromaterapeutycznie. Trzymam kciuki za bagaż i mam nadzieję, że Maroko zachwyci. Pozdrawiam!


    OdpowiedzUsuń
  14. Mam nadzieję że bagaż się jednak odnajdzie. Maroko jest magiczne… :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ula, skąd Ty masz tyle kasy na te podróże? Ja ledwo zebrałam na Berlin w ciągu kilku mscy ;DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pytanie pojawiło się tu milion razy. Poza tym Ula nie musi się każdemu tłumaczyć, skąd ma pieniądze :)
      Liz

      Usuń
  16. Wiecie co? Niepokoi mnie jedna kwestia - mianowicie blog nie jest już tak autentyczny jak kiedyś. O ile Ula dzieliła się z nami sposobami na oszczędzanie i o ile często, ba, nawet bardzo często wspominała, że jest jej ciężko i odejmuje sobie od ust byle gdzieś pojechać, o tyle przeskakiwanie z USA i Ameryki Południowej, przez nie najtańszy Rzym (sama niedawno wróciłam i odwiedziłam wiele tych samych miejsc) do Maroka (tutaj też wcale nie musi być tanio, pamiętam ceny z ostatniej podróży - to zresztą przedsionek Europy) i na dodatek chwalenie się na Instagramie kupnem nowego Kindle trąci hipokryzją. Zwłaszcza w przypadku gdy nie ma się pracy ani stałego źródła dochodów. Pamiętam, że Ula często wspominała w komentarzach o "innych sposobach" oszczędzania i wydaje mi się, że w tym tkwi sedno. Nie żyjemy niestety w idealnym świecie, w którym dostaje się pieniądze za to, że się po prostu jest. Wszyscy ludzie muszą ciężko pracować, aby pozwolić sobie na podobne życie. Tutaj nie rozumiem jeszcze wielokrotnego podkreślania, że "wcale nie mam tak dobrze", "mogłoby być lepiej". A co mają powiedzieć ludzie, którzy pracują i wciąż nie stać ich na upragniony wyjazd do NY, przykładowo? Albo jest się szczerym wobec swoich czytelników albo nie. Wmawiając ludziom, że nie ma się pieniędzy, a zaraz potem podróżując przez wszerz półkuli nie jest fair. I o ile mit potrzeby bycia bogatym aby podróżować został już dawno obalony, o tyle nawet najtańsze podróże kosztują (wiem z własnego doświadczenia). Skąś trzeba te pieniądze brać, prawda? No chyba, że w niektórych rejonach Polski spadają po prostu ludziom z nieba :) I broń Boże nie chodzi tu o rozliczanie kogokolwiek z czegokolwiek. Chodzi jedyne o szczerość.

    Pozdrawiam,
    stała czytelniczka Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boli Cię, że nie spowiadam się z wszystkich źródeł swoich dochodów? Puknij się w głowę, serio.
      Pierwszy post na temat oszczędzania pojawił się w maju poprzedniego roku, także nie wiem o czym mówisz, mając na myśli, że kiedyś byłam szczera, a teraz nie.
      Kindle kosztował mnie 76$, w Polsce zapłaciłabym za niego ponad 500zł. Czasami wystarczy trochę sprytu, naprawdę. Zresztą uważam, że to świetna inwestycja, bo kosztował mnie tyle, ile musiałabym wydać na 5 książek, a teraz będę mogła latami czytać je za darmo. I oczywiście, że nie mam kasy na mnóstwo rzeczy, właśnie dlatego, że priorytetem są podróże. Oczywistym jest też to, że nie byłyby one możliwe, gdyby nie dużo innych wyrzeczeń.
      Byłam i jestem szczera, ale na pewno nie znaczy to, że będziesz znała każdy szczegół z mojego życia.

      Usuń
    2. Studentka bez pracy w uk i oszczędności? O co chodzi?

      Usuń
    3. - są alternatywne sposoby na zarabianie (chociażby online... WIEEEM SZOOOK!)
      - nie wszystko co robię znajduje się na blogu
      - kogoś tu skręca, a ja sobie dalej spełniam marzenia
      - oł jeeaaa :D

      Usuń
    4. Jasne, zagladanie do portfela jest takie wspaniale.
      I spowiadanie sie przez autorke bloga z kazdego wydatku, kazdej zarobionej, sprezentowanej, zaoczczedzonej kasy na blogu rowniez.
      Jak mozna miec taki tupet i pisac takie rzezcy ???

      Usuń
  17. Ubierz się stosownie, żeby Cię nikt na ulicy nie zaczepiał.

    OdpowiedzUsuń
  18. Powiedziałabyś mi, jak nabyłaś Canona 5D mark II? Noszę się z zamiarem zakupu tej lustrzanki a jestem au pair w stanach, i szczerze mówiąć trudno mi odłożyć tak wielką sumę na nowy, kupiłaś go może jakoś taniej? Gdzie polecasz go kupić? Na amazonie się trochę boję..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam go na eBayu za niecałe 2tys dolarów. Teraz jest zapewne jeszcze tańszy. Prawie całą elektronikę kupuję na eBayu, no ale wiem, że każdy lubi przelewać takie sumy nie dostając towaru od razu do ręki. W każdym razie polecam, tylko wcześniej upewnij się, że sprzedawca jest uczciwy i że aparat będzie wysłany we w miarę bezpieczny sposób.

      Usuń