7 mar 2012

Food and Recipe Development.

Wreszcie mam okazję pokazać Wam, jak spędzam środowe poranki. Nie wzięłabym do szkoły aparatu, gdyby nie to, że musiałam zrobić zdjęcia przygotowanym dzisiaj daniom. Na szczęście wygląda na to, że za tydzień będę mogła już fotografować telefonem.
Na przedmiocie Food and Recipe Development pracujemy nad produktem zwanym Quorn i z nim wiąże się też praca zaliczeniowa (60% oceny) z przedmiotu. Quorn jest imitacją mięsa, do którego produkcji wykorzystuje się rodzaj grzyba rosnącego w UK. Jest bogaty w białko, odpowiedni dla wegetarian i dostępny w różnej postaci- kawałki, mielone, kiełbaski, szynka, burgery, filety i inne. Na początku semestru odwiedzili nas przedstawicieli firmy, opowiedzieli o produkcie i zrobili dla nas demonstrację kulinarną przy użyciu różnych produktów Quorn. Stworzyli takie dania jak tajskie curry, sałatka z wrzywami i mango, wrapy z tortilli z nadzieniem, paella i kilka innych. Najprzyjemniejszym etapem było oczywiście jedzenie tego wszystkiego;).
Później na zajęciach każdy z nas losował, nad czym będzie pracował i ja trafiłam na filety.
Naszym zdaniem jest opracowanie przepisu na stronę internetową Quorn, który będzie zdrowym daniem głównym, odpowiednim na posiłek dla rodziny. Przepis ma być inspirujący, ale też nietrudny do zrobienia dla przeciętnego konsumenta, który może nie mieć doświadcenia w gotowaniu. Mamy również wziąć pod uwagę trendy kulinarne i zdrowotne. Byłoby pięknie, gdyby chodziło tylko o ugotowanie dania, niestety sprawa jest bardziej skomplikowana i wymaga zapisywania wszystkiego po drodze oraz stworzenia raportu na 3tys słów. Tak czy inaczej, zajęcia w kuchni są najfajniejsze, 3h mijają w tempie ekspresowym, a jak wracam do domu z zapasami jedzenia na kilka dni, to tym bardziej mam przekonanie, że warto na nie chodzić;).


Kuchnia w której mamy zajęcia i stanowisko nauczyciela.

Stanowiska są dwuosobowe, więc nawet jeśli pracujemy indywidualnie, to zawsze mimo wszystko obok drugiej osoby. Mamy swoją swój blat, zlewozmywak i szafkę z całym sprzętem. Dzisiaj gotowałam obok Rity, która pochodzi z Hong Kongu, ale chodziła do szkoły w UK, więc na początku nawet nie zorientowałam się, że nie jest stąd.
Mieliśmy dzisiaj pierwsze zajęcia na których pracowaliśmy nad indywidualnymi przepisami. Zrobiłam risotto z chorizo, quorn, rozmarynem i pomidorkami w occie balsamicznym. Niestety danie nie wyszło tak dobre jak zazwyczaj i myślę, że to wina chorizo. Zamiast klasycznej, podłużnej, zamówiono dla mnie chorizo na wzór kiełbasy krakowskiej i nie sprawdziła się. Postanowiłam, że rezygnuje z tego przepisu i następnym razem zrobię buraczkowe risotto, przynajmniej będzie wegetariańskie.
Na drugie danie wybrałam linguine ze szpinakiem, sosem gorgnozola + oczywiście filety quorn, które pokroiłam na kawałki. Wyszło pyszne, no i plus za niewielką ilość składników oraz prostotę w przygotowaniu. Następnym wprowadzę małe poprawki i zobaczymy jakie danie wybiorę na ostateczne za kilka tygodni.
Amy.
Co tydzień, razem z grupą osób, która pracuja nad filetami, wypełniamy zamówienia na potrzebne nam produkty na zajęcia za dwa tygodnie. Na przyszłej lekcji mamy przerwę od Quorn i w parach będziemy robić brytyjskie dania regionalne. Nauczycielka podzieliła nas na pary i każdej został przydzielony jakiś region w UK, a my musieliśmy wybrać dwa tradycyjne dania, które przyrządzimy na zajęcia.
Moja filetowa grupa, a z prawej Paul z Francji. Dobrze jest mieć go w grupie, bo przynajmniej nie czuje się osamotnionym obcokrajowcym w grupie Brytyjczyków;).

31 komentarzy:

  1. Uwielbiamy ich produkty! Burgery z pseudokurczaka są nie z tej ziemi! Pamiętam jak zmienili opakowania i panikowaliśmy, że nam burgery wcięło :) A z filetów Lee robił Butter Chicken. Mmmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja. nawet megamiesozerni bulgarzy nie chcieli mi wierzyc, ze w moich burgerach nie ma miesa, a smakowaly lepiej niz ich :D

      Usuń
  2. Paul ma zabawne zmarszczki na czole. Dodaje mu to sympatyczności :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Linguine ze szpinakiem i serem gorgonzola, zanotowano do zmontowania bo brzmi mniamuśnie!
    Fajna ta sala, podoba mi się! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Samo w sobie praktycznie nie ma smaku, ale dobrze chłonie inne, dlatego np. w daniach z sosami smakuje niemalże jak kurczak!

      Usuń
  5. szpinak, szpinak, szpinak <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzy mi się,żeby i na moich studiach było więcej takich praktycznych zajęć :) Drugie danie wygląda bardzo apetycznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepraszam, a co Ulu studiujesz, bo pewnie mi umknęło podczas lektury bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Food and Consumer Management- powiedzmy, że takie połączenie praktycznej strony gotowania, teorii jedzenia i marketingu;)

      Usuń
  8. O matko, ta szkoła brzmi jak bajka! Ale obawiam się, że nie jestem aż na tyle kreatywna, aby wymyślić własne danie i jeszcze napisać pracę zaliczeniową na jego temat :) Gratuluję dotychczasowych przepisów i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Paul wygląda na sympatycznego a jakie jest w rzeczywistości? No i jest mega przystojny ;) Żony przypadkiem nie szuka?? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie szuka;). W każdym razie jest w porządku, nie przyjaźnimy się, ale jesteśmy znajomymi.

      Usuń
  10. hej ula, moglabys podac jakis sprawdzony przepis na sos gorgonzola?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten dzisiejszy był dobry i prosty, użyłam 200gram śmietany kremówki i 100gram sera gorgonzola.

      Usuń
  11. yammi! bosz, mogłabym oceniać takie prace studentów:D

    OdpowiedzUsuń
  12. o matko, kto ma takie paskudne pazury??

    czy quorn przypomina trochę kotlety sojowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyna z grupy. Zazwyczaj je maluje, ale na zajęcia nie można mieć lakieru na paznokciach.
      Heh kotlety sojowe...to dla mnie taki smutny produkt, w Polsce chyba jedyna rozpoznawalna imitacja mięsa;). Quorn smakuje całkiem podobnie, ale ma trochę inną teksturę.

      Usuń
  13. O rany, to się nazywa studiowanie! Ciekawe zajęcia, prawdziwa praktyka i nawet odpowiednie stroje są:) Myślałam, że moja uczelnia uczelnia XXX(niby nie taka zła) już mnie nie zaskoczy a tym czasem w tym tygodniu okazało się, że na ćwiczeniach w pracowni komputerowej zadania dostaliśmy na dyskietkach bo komputery są z poprzedniej epoki i nie mają wejścia usb...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dyskietki jeszcze istnieją??;)

      Usuń
  14. spaghetti z gorgonzola i szpinakiem od lat stosuje jako danie-wyjscie awaryjne (domowy fast food). za to quorn to jedna z firm, ktorych produktow nie znosze, wiec trzymam sie od nich z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nie znosisz?:) Niektórzy z mojej grupy mieli podobne zdanie, ale po spróbowaniu dań po demonstracji kulinarnej zmienili opinie.

      Usuń
  15. ech..Ula, jak tak Ciebie czytam to dochodze do wniosku, że jednak można robić w życiu coś co sprawia nam przyjemność. W PL to chyba tylko gastronomiki i inne takie dziwne rzeczy gdzie gotuje się głównie stołówkowe jedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zazdzoszczę takich zajęć:) gdybym mieszkała blisko Ciebie mogłabym nosić za Tobą aparat żeby oglądać potem takie zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. z wielu powodow. po pierwsze, zaden z ich produktow jeszcze mi nie smakowal, nawet jesli sama je przyrzadzalam. po drugie, z zasady nie lubie processed food, a quorn wlasnie do tej grupy produktow nalezy. a po trzecie, co najmniej wazne, ale jednak, idea wegetarianskich substytutow jest dla mnie dosc przesmiewcza. nie jem miesa, wiec czemu mialabym chciec jesc niby-mieso? oczywiscie zdania sa rozne:)

    OdpowiedzUsuń
  18. właśnie dowiedziałam się dokładniej, co jem! w Szwajcarii są gotowe kotlety z Quorn'u dla wegetarian, które jem zamiast schabowych ;) Pierwszy raz, kiedy je jadłam pytałam się mojego Hosta dokładnie !5! razy, czy na pewno nie jest to mięso, bo nie mogłam uwierzyć - pachnie, smakuje i ma taką samą "konsystencje" jak mięso... no i jest pyszne. w Polsce nigdy nie widziałam takich kotletów, więc na pewno będę tęsknić za szwajcarskim Quornem!! :(

    OdpowiedzUsuń
  19. wow, takie miejsce do zajęć zrobi chyba wrażenie na każdym, kto lubi gotować/piec. Pamiętasz co czułaś jak pierwszy raz to zobaczyłaś? miałaś 'gęsią skórkę'? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było gęsiej skórki i nie było wielkiej radości, to jednak tylko szkoła, a w podobnych kuchniach bywałam już wcześniej;).

      Usuń
  20. Ula a ja mam pytanie nie związane z postem,
    jeśli możesz na nie odpowiedzieć byłabym wdzięczna:
    jak to jest z tymi reklamami na blogu?
    czy odprowadza się jakiś podatek do US?
    wykazuje się to w dochodzie rocznym w PIT?
    i na jakiej zasadzie reklamodawcy płacą za taką reklamę?
    podpisuje się jakieś umowy?
    sorry że tak pytam ale zupełnie nie wiem jak to działa
    z góry dziękuję za odpowiedź
    pozdrawiam i udanej podróży :)))
    Ann

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, odprowadza się podatek i wykazuje w dochodzie rocznym. Reklamodawcy ustalają stawki za reklamy indywidualnie, ale największe znaczenie ma popularność bloga, ilość miesięcznych uniknalnych użytkowników. Zazwyczaj podpisuje się umowę i wysyła do siedziby agencji, ale w przypadku Adtaily (czyli reklam, które mam w pasku po prawej) przelewam tylko zgromadzony dochód przez Paypal.

      Usuń