28 kwi 2013

Pierwszy dzień w São Paulo.

Na dworcu w Sao Paulo czekały na mnie znajome twarze. Ewelina i Artur.
Z Eweliną widziałyśmy się po raz ostatni pewnego letniego dnia na obiedzie w San Francisco.
Poznałyśmy się w pierwszych dniach programu au pair, jeszcze na treningu w Nowym Jorku i leciałyśmy tym samym samolotem do San Francisco. Spotykałyśmy się przez cały rok, zwłaszcza w pierwszych miesiącach spędziłyśmy wspólnie wiele weekendów w San Francisco, pojechałyśmy do Los Angeles, Reno/ Tahoe i kilku innych miejsc.
W połowie programu, w dość przypadkowych okolicznościach w Las Vegas Ewelina poznała chłopaka z Brazylii, Artura. Po powrocie z Vegas nie zakładali, że faktycznie wyniknie z tej znajomości coś głębszego. A jednak, zdecydowali się być razem, pomimo dzielącej ich odległości. Artur czasem w ramach pracy przyjeżdżał do Michigan, a Ewelina latała do Chicago, żeby się z nim spotkać. Pod koniec roku w Kalifornii zdecydowała, że przedłuży program au pair i kiedy ja przeprowadziłam się do Nowego Jorku, Ewelina przeniosła się do Waszyngtonu. Jej głównym celem było zrobienie w drugim roku kursu na nauczyciela angielskiego, żeby móc później uczyć tego języka w dowolnym kraju. W międzyczasie Artur spędzał kilka miesięcy w Namibii, biorąc udział w wolontariacie opartym o budowę szkoły dla dzieci w Namibii. Pamiętam jak dzwoniłam do Eweliny z NYC, a ona usychała z tęsknoty, bo kontakt w tamtym czasie mieli wyjątkowo utrudniony.
Podczas roku w Waszyngtonie Ewelina podjęła decyzję, że po programie au pair przeprowadzi się do Brazylii. Skróciła trochę swój pobyt w Waszyngtonie i poleciała spotkać się z Arturem. Zaczęli od podróży po kilku krajach Ameryki Południowej, a później zamieszkali w Sao Paulo, rodzinnym mieście Artura. Ewelina uczy angielskiego w szkole językowej, a Artur jest prawnikiem. Od półtora roku są małżeństwem i taka z nich udana para, że naprawdę z przyjemnością patrzy się na tę dwójkę. Trzymam za nich kciuki!

Untitled Śniadanko time!Untitled No i co my tu mamy? Słodki chleb drożdżowy z bananami, z owoców persymona, banan i carambola/starfruit (po polsku jakaś kosmiczna nazwa: oskomian pospolity), mleko, woda kokosowa, twarożek, a te małe bułeczki to pão de queijo, miłość od pierwszego ugryzienia. Zrobione z mąki z manioku i sera, chrupiące z zewnątrz, mięciutkie, serowe wewnątrz, podaje się je na ciepło.
 Untitled
Była sobota, więc po śniadaniu razem z Eweliną i Arturem pojechaliśmy na stację metra i wsiedliśmy w pociąg jadący do centrum.Untitled Pierwszym celem był Mercado Municipal, tylko najpierw trzeba było przebić się przez kiczowatą handlową okolicę. Untitled Budynek targu.Untitled Untitled Solony dorsz zupełnie jak w Portugalii.Untitled Nie zabrakło oczywiście świeżych ryb, owoców morza czy mięsa, na targu można było dostać praktycznie wszystko.Untitled Untitled Sobota wiązała się z tłumem ludzi wewnątrz, uznałam, że wrócę tu w ciągu tygodniu, żeby zrobić więcej zdjęć.Untitled Inne portugalskie wypieki, w tym najpopularniejsze pasteis de belem.Untitled Z lewej queijadinha, wypiek również pochodzący z Portugalii, jednak stał się popularniejszy w Brazyli. Babeczka składa się mleka skondensowanego, kokosa i sera. Jest słodka, wilgotna, pyszna. Quindim z prawej strony smakowało mi trochę mniej, było strasznie słodkie. Zrobione z żółtka, sera, kokosa, w smaku przypomina trochę custard, ale konsystencja była twardsza i bardziej klejąca.
Untitled Artur zaproponował, żeby zrobić w domu Romeo & Julię. Podoba mi się każdy nieznany jedzeniowy pomysł! Do zrobienia tej przekąski potrzebowaliśmy "twardą marmoladę" z gujawy i żółty ser.
Untitled Dwa zupełnie różne style architektoniczne, zdjęcia aż się gryzą. Po prawej Banco De Sao Paulo w stylu Art Deco.  Untitled Untitled
Untitled Untitled Brazylijski Empire State Building.Untitled Untitled Untitled Plac przed katedrą.Untitled Untitled Przerwa na soki ze świeżo zmiksowanych owoców i szaszłyk w Japantown.Untitled
W następnym poście będzie o Lollapaloozie, a o samym Sao Paulo i różnicach między Rio napiszę w kolejnych wpisach.

40 komentarzy:

  1. Jezuniu,jaka cudna historia.Normalnie moje utajone pokłady romantyzmu odżyły ;] zdjęcia jak zwykle cud & miód. pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne zdjęcia i cudna historia tej dwójki :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty pisz lepiej o Romeo i Julii! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha zastanawiałam się czy ktoś zapyta co z tego w końcu wyszło. Zobaczysz w którymś z kolejnych postów:)

      Usuń
  4. To ja dodam do tej historii, że Ewelina drukowała u mnie podanie o wizę i powiedziała mi, że jak spotka jakiegoś Argentyńczyka/Brazylijczyka i się zakocha to zostanie bez dwóch zdań. I się spełniło.

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio?? I podała akurat te dwie narodowości? Hahaha dobree :D

      Usuń
    2. Wspomniała... Mówiąc 'może być'... Bo generalnie chodziło jej o Latynosów :)

      Usuń
  5. Świetne zdjęcia, jak zawsze z resztą :) Mam tylko jedno "ale": "Babeczka opiera się o mleko skondensowane" brzmi jakoś tak nie po polsku, od razu wyobrażam sobie babeczkę opartą o puszkę mleka ;) nie lepiej napisać "składa się z"? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, lepiej, poprawię:). Jakoś za dużo używam ostatnio "opiera się o"

      Usuń
  6. Wspaniałe zdjęcia,wspaniały blog,wspaniałą Ula:)
    Czy Ewelina prowadzi/ła może bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe nie, jest jedną z tych normalnych osób, które nie mają potrzeby wywalania swojego życia do internetu;))

      Usuń
  7. o kurczę, to takie historie się zdarzają :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakim aparatem robisz aktualnie zdjęcia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle tym samym od sieerpnia 2011 - Canon 5d m II

      Usuń
  9. Kiedy przeczytałam, że Ewelina jest szczęśliwą żoną od półtorej roku pomyślałam "hmm, nie no, niemożliwe, że tak długo, przecież dopiero co Ula wróciła ze Stanów...". Pamiętam, że czytałam bloga jeszcze zanim byłaś au-pair, zdawało mi się, że było to dosłownie chwilę temu. Zaczęłam więc przeglądać archiwum i doszło do mnie, że do USA poleciałaś w 2009, co daje już 4 lata! Niesamowite.
    Musiałam się tym podzielić ;-)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas pędzi, latem minie 5 lat odkąd prowadzę tego bloga!
      Miłego tygodnia, Marta :)

      Usuń
  10. Historia Eweliny jest znakomitym przykładem tego, ze nie należy planować życia na lata do przodu i martwić się na zapas, bo nigdy nie wiadomo gdzie i co fajnego nas spotka ;) tak z ciekawości - czy Ewelina zna portugalski, czy komunikuje się używając angielskiego? I czy Sao Paulo jest bezpieczniejszym miejscem niż Rio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację!
      Tak, zdążyła się już nauczyć portugalskiego i ładnie mówi, ale z Arturem mimo wszystko komunikują się po angielsku.

      Usuń
    2. Aha, różne są teorie na temat bezpieczeństwa w Sao Paulo (mieszka tam prawie 20mln ludzi!), ale tak, jest raczej bezpieczniejsze.

      Usuń
    3. Właśnie słyszałam dużo na temat niebezpieczeństw jakie czyhają wszędzie w Brazylii i teraz u Ciebie na twitterze i blogu widziałam wzmianki na ten temat.
      Kiedyś wyobrażałam sobie Brazylię jako chrześcijańskie, spokojne miejsce w którym ludzie tańczą sambę haha :D za to bardziej bym obstawiala Kolumbie czy Wenezuelę jako miejsca w których być może nie jest zbyt bezpiecznie. Ale w gruncie rzeczy to jak ma się coś stać, to nawet w najbezpieczniejszym i najbardziej pilnowanym miejscu się stanie.

      Usuń
  11. Czekałam na posty o tym mieście bo mam kilku znajomych, którzy tam żyją! Teraz czekam na porównanie Sao z Rio i podsumowanie całej Brazylii, jakoś czuję, że cała wyprawa wyszła u Ciebie bardzo na plus. Mam nadzieję!

    A co do Eweliny i Artura, to mam koleżankę, która zakochała się i obecnie też mieszka w Ameryce Południowej, w Peru. I super sprawa z tym kursem angielskiego, można sobie niezłą fuchę załatwić na całym świecie w sumie ;)

    Pozdrowienia Ula! Gdzieś wyżej napisałaś, że blog ma 5 lat, cieszę się, że trafiłam na niego dość szybko :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubie Sao Paulo za zakaz wywieszania reklam/billboardów na budynkach;)

    JG

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajna opowieść :) z tego co widzę to co gdzieś jedziesz to masz znajomych na miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki efekt uboczny podróżowania i poznawania ludzi. Tu na miejscu nie mam znajomych, większość jest rozsiana po świecie.

      Usuń
  14. Prześliczne zdjęcia! Mam pytanie - jak robisz, że 2 zdjęcia są obok siebie w jednej kolumnie? Nie mogę do tego dojść - mi zawsze zdjęcia przeskakują i są zamieszczone jedno pod drugim.

    Mam też pytanie co do tego kursu na nauczyciela, który ukończyła Twoja koleżanka :)
    Najpierw musiała zdać jakiś egzamin z języka angielskiego na dobrym poziomie i potem zrobiła ten nauczycielski, dzięki któremu może uczyć w szkole?
    Sama mam taki problem, ponieważ mogę wybrać specjalizację nauczycielską już na studiach, ale nie czuję się na siłach. Najpierw wolałabym pojechać do Stanów jako au pair i tam się jeszcze podszkolić i wówczas zdawać taki egzamin nauczycielski. Nie wiem tylko jak on wygląda.

    Dziękuję za odpowiedź i przepraszam za tyle pytań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ustawiam je obok siebie w Photoshopie-> Image-> Canvas size-> i klikam na prawą lub lewą strzałkę poszerzam pole jednego zdjęcia, a potem wklejam w tym miejscu drugiej.
      Ewelina ma akurat licencjat z fil. angielskiej, ale nie trzeba zdawać żadnego egzaminu wcześniej. Już sam ten kurs jest na wystarczająco wysokim poziomie, że trzeba się do niego przyłożyć i popracować. Nie wiem jak kurs dokładnie wygląda, no ale uczą Cię na nim uczyć itp;). Google może Ci zresztą wszystko wyjaśnić, bo kurs jest jeden dla wszystkich, da się go zrobić praktycznie w każdym kraju. I nie musisz w związku z tym wybierać specjalizacji nauczycielskiej na studiach.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za te odpowiedzi! :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Ile Ewelina ma lat? Ja sama jestem po związku na odległość (baaardzo duża odległość to była) i tak jak mówisz od tych wszystkich parach na odległość to trochę kłuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 27 lat. Nie wiem czy to Cię pocieszy, ale każdy mój związek prędzej czy później też wiązał się z życiem na odległość.

      Usuń
  16. To prawda, że w Angli, żeby dostac sie na studia to prawie na kazdy kierunek trzeba miec przynajmniej ocene 3 z matematyki ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie, pierwsze słysze. Tutaj ogólnie nie patrzą na oceny tak jak w Polsce, a na całokształt. Zresztą ja jestem tego przykładem, bo z matmy miałam 2 ;)

      Usuń
  17. love this photos and also your blog! It's so nice!!! I follow you!
    Pass to my blog and if it likes you follow me too, I will be so glad :D
    Kisses
    http://francescagiusti.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  18. Pisałam kiedyś z gościem z Sao Paulo, ja przeczytałam tytuł tego posta to mi się przypomniało, kiedy to było! A historia niesamowita, chociaż nie trzeba daleko szukać. Ja tak czasem jak pomyślę jak potoczyły się losy moich dawnych znajomych to też często ciężko mi w to uwierzyć (:

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne zdjęcia :) Chętnie zobacze wiecej, bo naprawde robia wrazenie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. to piekne i zarazem fascynujące jak po zaledwie jednym zdjęciu otoczenia można poznać odmienność kultury. Zupełnie inna rzeczywistość..
    Aż chciałoby się tam wyrwać żeby odżyć od naszych realiów

    OdpowiedzUsuń
  21. ech piękna historia tej pary... Niestety, czasem nawet Gdańsk - Kraków okazuje się odległością nie do ogarnięcia :)
    Ula, uwielbiam Twojego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  22. świetne zdjęcia! uwielbiam oglądać... :)

    OdpowiedzUsuń
  23. In fact the older you start the better. You also should have a few audio tracks of your have possession of
    as guitar showing material.

    my page; com.pl

    OdpowiedzUsuń