14 lis 2013

Pierwsze dni w Buenos Aires.

Połowę spacerów w Buenos Aires odbyłam bez aparatu, albo obijając się i nie wyciągając go z torby, powtarzając sobie, że wrócę, żeby zrobić zdjęcia. I pewnie dlatego, kiedy zabrałam się za tego posta, miałam raczej rzadki problem dobrania zdjęć. Chronologicznie nic do siebie nie pasuje, tematycznie nie jest lepiej, więc pomieszałam foty z różnych dni, dzielnic, zdarzeń i tak powstał drugi post z BA.

Untitled Pierwsze dwie noce spędziłam w hostelu, a później przeniosłam się do Braulio, Couchsurfera, który ugościł mnie na kilka nocy. Po wejściu do mieszkania opadła mi szczęka.Untitled Braulio jest freelancerem, kręci filmy dla agencji reklamowych, ale jego zapasowym zajęciem jest też prowadzenie warsztatów z fotografii i wtedy jego mieszkanie zamienia się w studio.Untitled W pierwszą noc wyszliśmy do baru posłuchać muzyki na żywo, więc śniadanie zjadłam w porze lunchu, ale drugiego poranka wstałam wcześnie, poszłam na zakupy i zanim Braulio zszedł na dół, przygotowałam na śniadanie tosty francuskie z dulce de leche i bananami.Untitled Centrum i co ładniejsze budynki.Untitled Untitled
To zdjęcie całkiem dobrze oddaje architekturę Buenos Aires. Można znaleźć tu naprawdę piękne budynki, ale często przyklejone są do nich te mniej udane. Mówi się, że miasto jest Paryżem Ameryki Południowej, tutaj widać trochę to połączenie Europy i Ameryki Łacińskiej.IMG_0412doubUntitledBraulio polecił mi w poniedziałkowy wieczór koncert grąjącej na bębnach grupy La Bomba De Tiempo. Namówiłam Bena, kupiłam bilety, wysłałam mu wskazówki jak dotrzeć i mieliśmy spotkać się pod wejściem. Po 45min od rozpoczęcia show wciąż stałam na zewnątrz i czekałam. W końcu zrezygnowana weszłam do środka.
 Koncert był na prawdę dobry, bo La Bomba De Tiempo łączą klimaty argentyńskiego folku, samby, muzyki Ameryki Centralnej i afrykańskich rytmów. Ciężko ich słuchać i przy okazji nie tańczyć. Ciekawe jest też to, że dyrygent grupy opracował system ponad 100 znaków palców, rąk i ciała, dzięki którym prowadzi zespół.
Dopiero po powrocie do domu znalazłam wiadomość na FB. Okazało się, że Ben się zgubił, a że nie miał jeszcze wtedy telefonu, nie było sposobu, żeby się ze mną skontaktować.
W ramach rekompensaty za popsuty wieczór zaprosił mnie na kolację.
Dobrze, że zrobił to zanim zorientowałam się, że nie dotarł na koncert głównie z mojej winy. W pośpiechu podałam mu zły adres. Sarmiento jest zarówno ulicą jak i aleją, a moja aplikacja z mapą wyszukała tą drugą...
Untitled Dwa dni później spotkaliśmy się przed Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Po zwiedzeniu kupiliśmy lunch, zjedliśmy go w parku, a potem szliśmy jedną z ulic bez większego celu, aż się zmęczyliśmy i położyliśmy na górce w parku.Untitled Po kilku nie do końca ciepłych dniach ten był idealny!Untitled Untitled Leżeliśmy, gadaliśmy i dzień mógł się nie kończyć...
Zebraliśmy się w końcu i ruszyliśmy w stronę hostelu. Na miejscu wyszukałam restaurację, bo ta,  którą początkowo miałam na oku przepadła. Wybrałam więc patagońską, serwującą dania południowej Argentyny. UntitledW autobusie zorientowaliśmy się, że stanowisko kierowcy jest futerkowe. Różowa, futerkowa kierownica, lusterka, a nawet kasownik!Untitled Nasz kelner ucieszył się na wiadomość, że jestem z Polski, bo okazało się, że i on miał polskie nazwisko. Jego dziadek wyemigrował do Argentyny pod koniec XIX wieku.
Przejrzeliśmy menu, dowiedzieliśmy się co jest specjalnością lokalu i właśnie to przykuło moją uwagę najbardziej. Długo pieczony w czerwonym winie mostek barani, do tego duszone warzywa i sałatka. Mięso było doskonałe...Untitled Untitled Ben wybrał stek podawany na warzywach. Bardzo dobra argentyńska wołowina, aczkolwiek nie przebiła mojego dania.Untitled Przy jednym z pierwszych kęsów do oczu napłynęły mi łzy. Świetne jedzenie, towarzystwo, argentyńskie wino. To był jeden z tych perfekcyjnych momentów...A przy okazji zapewne najlepszy wieczór w Argentynie.

34 komentarze:

  1. Ehh, jak czytam te Twoje posty to na zamianę zazdroszczę i zastanawiam się gdzie moja odwaga.

    OdpowiedzUsuń
  2. La Bomba de tiempo, miałam tam być:(

    OdpowiedzUsuń
  3. rzadko tutaj coś komentuję, ale jesteś zajebista

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha dzięki, uśmiechnęłam się szeroko;))

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. szczególnie Ben, omnomn <3

      Usuń
  5. Ula, wyglądasz niesamowicie na ostatnim zdjęciu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Patrząc na Twojego couchsurfera przypomniałam sobie to:

    http://imgur.com/7SGhP :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah:D Jak dla mnie to Braulio z wyglądu pasuje na bohatera jakiejś argentyńskiej telenoweli :))

      Usuń
  7. ha, dopiero na ostatnim zdjęciu widać jakiej wielkości była Twoja porcja (bo na początku pomyslałam 'co z tego, że pyszne, skoro tak malutko') ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam czytać tego bloga!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. aż mi się ciepło na sercu zrobiło po ostatnich zdaniach. Ula, tak trzymaj!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale ja Ci zazdroszczę tej Twojej wycieczki..:)

    OdpowiedzUsuń
  11. wydaje mi się, że coś się kroi między Tobą a Benem, przynajmniej tak z tego postu wywnioskowałam :P

    OdpowiedzUsuń
  12. cześć :) pytanie trochę z innej beczki. Chciałabym zostać au pair, ale czytałam na stronach agencji, że trzeba mieć min. 200 h doświadczenia w opiece nad dziećmi. Miałaś wyrobioną taką ilość godzin ? :P Czy może można to jakoś obejść ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam, podkoloryzowałam liczbę godzin.

      Usuń
  13. Wszystkiego najlepszego na tego turystycznego Abrahama :)

    OdpowiedzUsuń
  14. http://www.flickr.com/photos/42829923@N08/10847727924/ mogę wiedzieć z jakim tu obiektywem pracowałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej ! Ile miałaś lat kiedy pierwszy raz pojechałaś sama w podróż ? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy którą zaliczymy do pierwszej. Jeżeli chodzi o taką od początku do końca zorganizowaną samodzielnie i w pojedynkę, to chyba 20.

      Usuń
  16. Cudowny klimat na zdjęciach <3

    OdpowiedzUsuń
  17. jak to możliwe, że podróżujesz a zarazem studiujesz? można brać jakieś przerwy, czy przerwać a potem kontynuaować, na czym to polega? :) a jeszcze chciałam zapytać co studiujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dużo wolnego na uczelni, na Boże Narodzenie cyz Wielkanoc po 3tyg. więc mogłam dzięki temu wyjeżdżać nawet na miesiąc. W tym roku z kolei zrobiłam sobie przerwę od studiów, więc czas nie jest problemem.
      Studiuję kierunek Food and Consumer Management.

      Usuń
  18. Niesamowite :) Podziwiam cię za twoje podróże, cudowne doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. jeja ale zazdroszczę trakiego życia: a z drugiej strony- nie chcialabys miec wlasnego mieszkania, zalozyc rodziny?

    Zapraszam na moje aukcje
    (można kupić m.in. super spodnie bershki za niewielkie pieniądze oraz tanie kosmetyki najlepszych marek!) :)

    http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=25887543

    pozdrawiam,
    nicocolard

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo w polsce trzeba w wieku 20kilku lat zakladac rodzine, rodzic dzieci i siedziec w domu^^
      gabi

      Usuń
    2. Nie lubię takich reklam.
      A co do pytania, to nie, narazie nie chciałabym.

      Usuń
  20. mam pytanie dotyczące lomografii, chciałabym zacząć się tym "bawić" i jestem ciekawa jaki aparat poleciłabyś na początek. w ogóle nie ogarniam na razie tych filmów i nie wiem jak później "przenieść" te zdjęcia na komputer, za pomocą zwykłego skanera? dziękuję za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj do tego posta, powinien pomóc: http://adamantwanderer.blogspot.com/p/fotografia-i-sprzet.html
      Zanim się popsuł, miałam skaner do negatywów, czyli poza tradycyjną funkcją skanowania, można było w nim skanować wywołany film. W ten sposób można sporo zaoszczędzić na wywoływaniu zdjęć. Sam skaner nie jest drogi.

      Usuń
  21. jakie europejskie miasto według Ciebie jest najbardziej warte zobaczenia?
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężkie pytanie... Wiele zależy od upodobań czy nawet pory roku i tego, gdzie wcześniej byłaś. Stawiam na Rzym, Lizbonę, Londyn, chociaż nie jestem przekonana co do typów.

      Usuń
  22. Degustacja lokalnych specjałów należy do jednej z najlepszej części wypraw. Nie ukrywam też, że najwięcej pieniędzy na to u mnie schodzi, bo po prostu nie potrafię sobie odmówić degustacji tego co mi wpadnie w oko.

    Parking Wrocław

    OdpowiedzUsuń