14 sty 2010

Fort Lauderdale.

Poniedziałek nie mógł rozpocząć się gorzej. Już miałam wsiadać na statek płynący na wyspy Bahama, kiedy okazało się, że zapomniałam zabrać z Kalifornii jednego z dokumentów wizowych...Możecie sobie wyobrazić jaka była moja rozpacz...
Czuję niedosyt i zastanawiam się, czy powinnam wrócić tu ponownie, czy 'odbić' sobie w inny sposób;).
Zobaczymy...

Poranek nie był wesoły, ale około południa wybrałam się z Timem na plażę do Ft. Lauderdale.



Woda była ciepła, ale kąpiel ciągle przede mną.

Przeleżeliśmy jakieś 2h, gadając i opalając się.

Ulica ciągnąca się przy plaży, pełna restauracji i barów.

Oto moja kanapa;).

A to kot Tima, Penny w suszarce na ubrania.


Wieczorem pojechaliśmy do sklepu kupić składniki na kolację. Zrobiłam pesto.

Tim jest fanem owoców morza więc postanowiliśmy ugotować pastę z krewetkami.

Do makaronu zrobiłam sałatkę.



Gideon (współlokator Tima) przyniósł z restauracji w której pracuje deser w postaci tortu marchewkowego i tarty bananowej.

Jedliśmy w trójkę i oglądaliśmy TV.

Później wyszliśmy do baru, spotkaliśmy znajomych Tima i Gideona i wróciliśmy z nimi do mieszkania. Ich koleżanka zabrała ze sobą swojego słodkiego pieska Bruno;).
Noc skończyła się na graniu na pianinie i śpiewaniu;).

17 komentarzy:

  1. zjadłabym wszystko w 5 sekund!
    Pięknie tam u Ciebie, warszawa choć słoneczna strasznie smutna...

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebiście!! Odbij sobie w inny sposób lub jedź na Bahama;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Razem z kotem, to oglądaliście tv w czwórkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahaha, ja mam tez kota, który jest takze taki szary w prazki i nazywa sie PENNY ;)
    Smieszne ;)

    A ten kto to chlopiec czy dziewczynka?

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, ale widzę, że czas i tak minął Ci fajnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Co jak co, ale na Florydę też nie można chyba narzekać :) A na Bahamy na pewno będzie jeszcze okazja pojechać!
    PS: Kiedy napiszesz coś na Foodmess?

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda. ale w sumie to myślę, że nic się nie stało, bo Twój podróżniczy geniusz wymyśli coś równie wspaniałego! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ula!.Twój blog uzależnia!Codziennie na niego wchodzę:) Jest cudowny .Pozdrawiam i życzę kolejnych niezapomnianych przygód :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie to podziwiam Twoją odwagę - do poznawania całkiem nowych osób i co więcej - spania u nich :)Kompletny żywioł, lecisz tyle km do osoby, której tak na prawdę nie znasz, dla mnie to cały czas stanowi barierę.

    OdpowiedzUsuń
  10. pełna przygód! jedz na Bahama ale odbij też sobie to że teraz Ci sie nie udało! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. widzę, ze kocie upodobania sa takie same niezależnie od szerokości geograficznej:)

    OdpowiedzUsuń
  12. koniecznie musisz tam wrócić;)

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedy perwszy raz napisalaś, że bedziesz spać u Tima, pomyślałam, co nagadaliby mi rodzice w takiej sytuacji, a fe, i tepe, a tymczasem na zdjęciach stamtąd taka sielanka, biały piasek, palmy, ogromny kocur, fajni wyluzowani ludzie i takie jedzonko;), uwielbiam Cię Ula za obalanie stereotypów:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wierzę..usunęłaś filmik ze 'spagetti' ze szpinakiem. A ja mam wszystkie produkty w lodówce..i tylko nie wiem w jakiej kolejności i jak je połączyć. POMOCY!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. charlotte-> Dziękuję, to bardzo miłe słowa:).

    panna K.-> podsmaż cebulkę, dodaj szpinak i czosnek. Kiedy szpinak się poddusi to dodaj trochę śmietany kremówki i przypraw. Gotowe danie posyp parmezanem lub innym serem i skrop oliwą z oliwek:).

    OdpowiedzUsuń
  16. jakie szybkie tempo;o Łatwo się pogubić;P

    OdpowiedzUsuń