25 sty 2010

Felt like home.

Sobota i niedziela w Atlancie upłynęły w spokojnym nastroju. Lokalizacja domu i pogoda nie sprzyjała jakimkolwiek zajęciom, więc weekend spędziłam na bliższym poznawaniu rodziny Jeffa;). Jego rodzice są przesympatyczni i bardzo pozytywnie nastawieni do mnie. Jesteśmy znajomymi na Facebooku odkąd Jeff był w Polsce, bo kiedy oni martwili się o syna, który nie dawał o sobie znać, to pisali do mnie;))).
 Czułam się w tym domu jak u siebie i mogę powiedzieć, że jak dla mnie ta rodzina jest najfajniejszą w USA:).



W sobotę piliśmy drinki;).

Shot z Kelsey, dziewczyną Josha, brata Jeffa. W tym domu przy toaście mówi się "na zdrowie";).

Myślicie o tym samym co ja? Jak to możliwe, że dwóch na dwóch braci w tej rodzinie jest przystojnych?;))) Josh (w tym roku skończy 20lat) i Kelsey (rok młodsza).

Jeff z rodzicami;).

Zanim zaczęliśmy oglądać film w sobotę wieczór, oglądaliśmy zdjęcia z urlopu na Hawajach rodziców.

W niedziele mama Jeffa przygotowała dla wszystkich śniadanie.

Bekon, jajka i masło jabłkowe (coś między musem  a dżemem)

Tradycyjne południowe biszkopty, które niewiele mają wspólnego z tymi polskimi. Są czymś pomiędzy ciastkami a drożdżówkami;).

Grits, kolejne typowo południowe danie. To kaszka kukurydziana którą można jeść zarówno na słodko jak i słono. Mama Jeffa upiekła też muffiny.

Mmm...jestem właśnie przed śniadaniem i marzy mi się takie;).



Ja i Molly, ukochany pies Jeffa.

Jeff praktycznie w każdej wolnej chwili gra na gitarze;).

Wnętrze domu.

Jeff chciał, żebyśmy ugotowali jakieś polskie danie. Nie byłam zachwycona tym pomysłem, ale pomyślałam, że zrobimy pierogi ruskie. Pracowaliśmy nad nimi wszyscy razem. Niestety wyszły chyba najgorsze jakie kiedykolwiek jadłam. Wszystkim smakowały, ale oni nie wiedzieli jak smakują DOBRE pierogi;). Ciężko będzie mi się teraz zmusić do ugotowania czegokolwiek polskiego...


W poniedziałek rano opuściliśmy dom rodziców. Ponieważ mieliśmy dużo do zobaczenia, to ostatnią noc zdecydowaliśmy się spędzić  w Atlancie.

Chciałabym tam kiedyś wrócić wiosną lub latem i godzinami huśtać się na tej ławce...

Las dookoła.

Zawsze marzyłam, żeby znaleźć się na takiej werandzie. Dom Jeffa podobał mi się bardzo, bo był w prawdziwym amerykańskim stylu, a ja nie miałam jeszcze okazji być w takim, choć zawsze chciałam:).

Mam nadzieję, że kiedyś tu wrócę...

49 komentarzy:

  1. widok lasu i werandy rzeczywiście przeuroczy:) rodzinka Jeffa wygląda na sympatyczną, tak jak piszesz:) Wspaniale znaleść takich przyjaciół tak daleko od domu:D

    OdpowiedzUsuń
  2. o wow dom i otoczenie kojarzy mi sie z serialem Supernatural :) fajnie wiedziec, ze takie klimatyczne domy na uboczu naprawde istnieja i to z krzeslem bujanym na werandzie ;D
    Jeff jednak przystojniejszy z tej dwojki ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Długo czytam Twojego bloga, ale nigdy nie miałam okazji Ci tego napisać: piszesz świetnie.
    Może to mało ambitne, ale tak jest i chyba nie da się tego inaczej wyrazić.
    Twój blog niesamowicie wciąga, za każdym razem kiedy włączam komputer pierwsze co zrobię to patrzę, czy dodałaś nową notkę.
    Podziwiam również Twoją odwagę (bo trzeba ją mieć zwiedzając tak wielki kraj samemu). I zazdroszczę, jak większość.
    Pozdrawiam, życzę kolejnych tak owocnych wypadów i zapraszam do siebie (sprawiłaś, że odważyłam się założyć bloga ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. weranda i widok z niej jest po prostu magiczny, jak z jakiegoś filmu ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny blog śledze i bede śledzil! a dom Jeffa jest idealny

    OdpowiedzUsuń
  6. ten las wokoło i mgła, jak w horrorze :) takim właśnie amerykańskim... pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. to muszą być świetni ludzie. fajnie, że trafiliście kiedyś na siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. cudownie :-) Uściski Uleczqo :* (Migdala)

    OdpowiedzUsuń
  9. ----> Kitten
    Uwielbiam takie domy, no i ta weranda.... Wyglądają na bardzo miłych ludzi, fajnie że mogłaś ich spotkać. Jeff jak dla mnie większe ciacho od brata :P

    OdpowiedzUsuń
  10. cześć! podziwiam cię za te podróże. naprawdę ci zazdroszczę, że zobaczyłaś już tyle miejsc :)
    podróżujesz sama? czy te podróże dużo cię kosztują? jak ty to robisz, że znajdujesz rodziny i przyjaciół, którzy mogą cię "przygarnąć"? ;)
    i jeszcze jedno: musisz dobrze znać języki, prawda? :)
    z góry dziękuję za odpowiedzi :*
    pozdrawiam
    XOXO

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Wam wszystkim!

    Anonimowy z 20:44-> Polecam przeczytać tego posta: http://adamantwanderer.blogspot.com/2009/10/my-answers.html, odpowie Ci na wiele pytań;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Na zdjęciu z pieskiem wyszłaś niebiańsko dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. zdjęcia werandy są niesamowite, jak z filmu, dobrze ktoś wczesniej zauwazył.

    Ula ślę Ci mroźne buziaki z syberyjskiej Łodzi (jest minus 20) ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko mi się podoba w Twoim blogu, wszystko. A o ile mam jakieś śmieszne stereotypowe podejście do Amerykanów (I prefer the British), to ci mi się podobają. A ich dom już nawet bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. lokalizacja tego domu to dobra miejscówka na foty mogła by być.

    OdpowiedzUsuń
  16. Twój post sprawił, że się szeroko uśmiechnęłam - fanie, że tak spędzasz czas i nie marnujesz ani chwili pobytu w USA. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. oniemiałam z zachwytu. Tam jest wspaniaaale. Czekam na następną notkę; ))
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  18. no co .. I LOVE YOU! Cieszę się, że i ja tu się zadomawiam powoli1 i będę Cię tu zawsze odwiedzac! Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. przejrzalam wszystkie posty, piekne zdjecia, cudowna przygoda, pozazdroscic:)

    OdpowiedzUsuń
  20. piękny dom i jak się domyślam wspaniała panuje w nim atmosfera ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękny maja dom i ten las, marzenie;)

    OdpowiedzUsuń
  22. omg omg omg omg... z kazdym postem zazdroszcze Ci coraz bardziej.
    okolica domu jest przepiekna. dom w takiej okoliy to moje marzenie.

    OdpowiedzUsuń
  23. pieny dom..a te zdjecia z werandy sa po prostu przepiękne- jak na razie- moje Twoje ulubione.

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny dom, ale przede wszystkim świetni ludzie! Do widać:)

    OdpowiedzUsuń
  25. jak to? ta dziewczyna ma 19 lat i pije? kiedy byłam w USA nie do pomyślenia było picie alkoholu przez osoby które nie skończyły 21 roku życia!

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj.
    Trafiłam na Twojego bloga całkiem przypadkiem ale tak mnie zafascynowały twoje fotki, opisy, podróże że siedziałam przed kompem chyba do 4 rano... Niesamowita z Ciebie osoba, trzeba mieć 'jaja' żeby ruszać w świat i nie bać się nowych, znanych dotąd z tv rzeczy, miejsc...naprawdę Cię podziwiam. Najbardziej urzekły mnie zdjęcia z USA z każdego zakątka tego cudownego miejsca na Ziemi, odkąd sięgam pamięcią zawsze marzył mi się lot za ocean a teraz kiedy patrze na Twoje fotki czuję się wręcz jakbym tam była...wiem to wyda się śmieszne ale miło jest oderwać się od Polskiej codzienności i nudy choćby przed monitorem własnego komputera a wszystko za Twoją sprawą. Twój blog przywrócił mi uśmiech, bo ostatnio dawno go u siebie nie widziałam :D
    Pozdrawiam Cię z baaaaardzo mroźnej Polski.
    DIANA

    OdpowiedzUsuń
  27. Pola: hej :) na twojego bloga jak więkoszśc pewnie trafiła przypadkiem, muszę przyznac, że jest bardzo interesujący i wyciągający (może nie tyle blog co opisywane na nim twoje życie i 'przygody') :). to dzięki tobie chyba jednak zdecyduję się na program 'au pair' już od jakiś 6 miesięcy zastanawiam się nad tym bardzo poważnie, ale po przejrzeniu twoich zdjęc, przeczytaniu historii - chyba się zdecyduję :)! mam do ciebie pytanie czy w twoim wyjezdzie 'pośredniczyła' ci strona culturalcare.com ? to z niej wyjechałaś - o ile można tak powiedzie, a raczej napisac ? i jeszcze jedno widzę po notkach że ciągle gdzieś cię nosi :) ile dni wolnych ma opiekunka 'au pair' ? pozdrawiam, 3maj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dom Jeffa jest fantastyczny! A weranda niesamowita, siedziałabym na niej cały dzień słuchając Mumford & Sons ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Przepiekne robisz zdjecia!!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. ten dom jest cudowny, totalnie amerykański:)

    OdpowiedzUsuń
  31. hah, co tam dwóch, ja znam trzech braci i wszyscy są piękni! ;D co do ryb-uwielbiam je pod każdą postacią (pod warunkiem, że nie jest to wigilijny karp),z ryżem też mi się nieźle żyje, bo jednak jest moją obiadową bazą 3 razy w tygodniu.. :) to coo..mam zaryzykować i spróbować mówisz..? :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Jesteście super:D.

    Anonimowy z 23:10-> W Polsce nie do pomyślenia jest picie alkoholu przez osoby poniżej 18roku życia, a jednak 90% próbuje alkoholu przed ukończeniem 18stki;). Wszędzie jest w tej kwestii podobnie, nie ma się co oszukiwać;).

    Pola-> Tak, z culturalcare.com. Au pair należy się półtora dnia wolnego w tygodniu i jeden cały wolny weekend w miesiącu. Niedużo.

    OdpowiedzUsuń
  33. ślicznie wygladasz na tym zdjeciu z pieskiem. chata niesamowita. mials bardzo fajna wycieczke.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten dom wyglada jak z bajki.... Boze, ale cudnie !
    KingaF

    OdpowiedzUsuń
  35. Hej Ulaaaaaaaaa:)
    bardzo dziekuje Ci za Twojego bloga, bo dostarcza mi dużo radości,a ostatnio mam naprawdę ciężko czas, więc taka radośc jest bezcenna:)
    o ludzie jaki przystojny ten Jeff i jakis wysoki?czy mi sie wydaje?
    a i tak z ciekawości zapytam, czy Amerykanie zupełnie normalnie wymawiają Twoje imie czy jakos troche inaczej to brzmi?
    dzieki i pozdrawiam
    Jola

    OdpowiedzUsuń
  36. Jola-> Cała przyjemność po mojej stronie!:) Jeff ma ok 185cm wzrostu. A co do mojego imienia to wymawiają je normalnie, co najwyżej przy "L" widać różnicę , no bo trochę inaczej się je wymawia;).
    Zazwyczaj ludzie są zdziwieni moim imieniem, póki nie powiem im, że to zdrobnienie od Urszuli;).

    OdpowiedzUsuń
  37. na twojego bloga wchodzę kilka razy dziennie,
    czytam archiwalne wpisy, oglądam zdjęcia.
    Sposob w jaki opisujesz to wszystko i do tego rejestrujesz za pomocą aparatu (genialne zdjęcia!) to coś niesamowitego.
    You're making my day, serio... czytam, czytam i czuję się jakbym była tam razem z Tobą, czuję smak tych wszystkich pysznych dań na zdjęciach.
    Nie zazdroszczę Ci, bo czytając Twojego bloga podróżuję razem z Tobą.
    pozdrowienia, Paulina :)

    OdpowiedzUsuń
  38. wiesz Ula taks ie zastanwialam... nie obraz sie to jej poprostu moja ciekawosc. w pl zostawilas chlopaka, albo? nie jest on zazdrosny ze jestes tak daleko i w dodatku szfedasz sie z jakimis kolesiami ktorych nie zna? wiesz przyjaciel przyjacielem ale faceci to zazdrosnicy? nie tesknisz za swoim chlopakiem?
    buba

    OdpowiedzUsuń
  39. Anonimowy pisze...
    weranda i widok z niej jest po prostu magiczny, jak z jakiegoś filmu ;D

    Tak, z filmu THE ROAD :DDD

    Super, jestem twoja wielka fanka!~157

    OdpowiedzUsuń
  40. Twoj blog to świetny sposób na popołudniową nudę (czasem i na te poranna, gdy 'przypadkiem' uda mi się wstać troszkę wcześniej :) ) i oderwanie się od codzienności.
    Zdjęcia kolejny raz bardzo mi sie podobają , a z dwójki przystojnych braci jednak wole Jeff'a ;)

    OdpowiedzUsuń

  41. buba-> Mój chłopak jest przyzwyczajony, że od zawsze lepiej dogaduje się z chłopakami niż z dziewczynami i mam dużo kolegów. Jeffa akurat zna z Polski. Nie jest osobą, która toleruje zazdrośników, więc nie mógłby być na serio zazdrosny, choć to naturalne, że odrobinę jest;).

    OdpowiedzUsuń
  42. Pola: ahaa, ale pomimo to widzę, że ciągle jesteś w drodze :) to jakiś urlop ?

    OdpowiedzUsuń
  43. Pola: i jeszcze jedno czytałam, że au pair musi wypracowac 45 h tygodniowo czyli ile dziennie, jak jest z resztą dnia jest wolna ? :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Pola-> Moja rodzina poleciała do Seattle na tydzień, a ja zamiast jechać z nimi urządziłam sobie własną wyprawę. Zgodzili się dać mi wolne bez zabierania dni z urlopu, więc byłam 10dni w podróży. Tak w ogóle to w ciągu roku au pair przysługuje dwa tygodnie płatnych wakacji, czyli będę jeszcze mieć 2tyg wolnego.
    A co do drugiego pytania to zależy indywidualnie od planu rodziny. W każdym razie au pair nie może pracować powyżej 10h dziennie. Reszta dnia jest wolna.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ta weranda !!!!! ach marzenie :D :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Magia! weranda, wnętrze.. świetne!

    OdpowiedzUsuń
  47. dom w srodku lasu? wieczorami balabym sie wychodzic, taka jestem strachliwa.. ;) ale dom piekny, faktycznie typowo amerykanski. Rowniez chcialabym posiedziec na takiej werandzie...
    kasia-krk

    OdpowiedzUsuń
  48. bożesz ty mój czemu polska to takie zadupie :/

    OdpowiedzUsuń