25 lut 2011

Beautiful San Juan.

To już ostatni post z relacją z Karaibów, dalsza część spacerowania po Starym Mieście San Juan.

Najbardziej z tego wyjazdu cieszy mnie to, że moja mama mogła się wyrwać w miejsce, którego odwiedzenie nigdy jej się nie marzyło. Tak jak nie myślała, że kiedykolwiek znajdzie się w San Francisco, tak podobnie było z Nowym Jorkiem i tym bardziej Karaibami.
Teraz jeszcze kolej na tatę i w ogóle chcę wysłać rodziców jeszcze w niejedną podróż, bo zależy mi na tym prawie tak jak na moich własnych.

IMG_0207.JPG_effected
IMG_0208.JPG_effected
IMG_0209.JPG_effected
IMG_0212.JPG_effected
IMG_0213.JPG_effected
IMG_0221.JPG_effected
Ta parasolka pięknie wkopmonowała się w kolory kamienicy.
IMG_0223.JPG_effected
IMG_0224.JPG_effected
IMG_0230
Nazwa ulicy wyryta w ścianie.
IMG_0226.JPG_effected
Drukarnia.
IMG_0233.JPG_effected
Zajrzałam do baru. Ten mężczyzna wygląda jakby na mnie krzyczał, ale w rzeczywistości mówił coś do kogoś, odwrócił się i akurat spojrzał się w mój obiektyw.
IMG_0237.JPG_effected
Stoisko z lokalnymi słodyczami. Opierały się głównie na cukrze, karmelu, kokosie i orzechach. Spróbowałyśmy z mamą kilka słodkości, ale nie wszystkie były dobre.
IMG_0240.JPG_effected
Starsi panowie grający w domino? Przypomniała mi się St. Lucia. Swoją drogą fajnie, gdyby starsi panowie w Polsce też spotykali się wiosną/latem, żeby w coś pograć. Podobają mi się takie zwyczaje.
IMG_0241.JPG_effected
Bardzo spodobał mi się ten obrazek. Zadowoleni panowie, jedni grający, a inni obserwujący akcję siedząc na murku jak chłopcy na placu zabaw;).
IMG_0245.JPG_effected
Przeszłyśmy się aleją zarośnietą drzewami, gdzie zrobiło się naprawdę upalnie, bo nagle zabrakło wiatru.
IMG_0247.JPG_effected
Ostatni raz churros jadłam chyba w Meksyku i widząc je na ulicy nabrałam dużego apetytu. Kupiłam churro z dulce de leche.
IMG_0250.JPG_effected
Piragua, pokruszony lód polany syropami owocowymi, popularny chyba w całej Ameryce Środkowej i Południowej, skąd zresztą myślałam, że pochodzi. Okazuje się, że jest to portorykański deser.
IMG_0251.JPG_effected
Kiedy doszłyśmy do morza, usiadłyśmy na chwilę, żeby odpocząć, a ja puściłam mamie ten utwór ;).
IMG_0267.JPG_effected
Umocnienia El Morro ciągną się po obu stronach Starego San Juan. Wzdłuż nich znajduje się ścieżka spacerowa, którą szłyśmy, aż w końcu skręciłyśmy w jedną z uliczek, żeby powoli wracać.
IMG_0276.JPG_effected
Kobieta z długimi włosami wśród drzew.
IMG_0279.JPG_effected
Malutka kaplica.
IMG_0277.JPG_effected
IMG_0282.JPG_effected
IMG_0283.JPG_effected
Fajnie było móc przenieść się na jeden dzień do miejsca, które dla mnie było Hiszpanią. Tęsknię za Europą, zwłaszcza południową, więc takie miejsca aktualnie bardzo doceniam.
IMG_0287.JPG_effected
Na koniec zobaczyłyśmy uroczego jamniczka i porozmawiałyśmy z jego właścicielem. Okazało się, że latach 80tych był w Warszawie.
IMG_0289.JPG_effected
I tutaj skończył się nasz urlop. Jak na tydzień, to zobaczyłyśmy naprawdę sporo, a biorąc pod uwagę moje ograniczenia wizowe, to nie mogłam wymyślić chyba lepszego wyjazdu. Rejs okazał się też być idealnym rozwiązaniem na wakacje z mamą.

Dzięki za śledzenie relacji i za wszystkie miłe komentarze, jakie tu umieszczacie.

42 komentarze:

  1. Co to za utwór? w Polsce jest niedostępny :(
    W Łodzi starsi panowie spotykają się w parku na szachy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja mama mówi po angielsku?

    OdpowiedzUsuń
  3. cudo, nie tylko to konkretne miejsce, ale cala wycieczka rzeczywiscia byla swietnym pomyslem - fantastycznie sie oglada te zdjecia, ja pamietam te miejsca ze zdjec mojego taty sprzed ok. 10 lat i widze, ze niewiele sie zmienilo :)
    sama chetnie sie tam kiedys udam - dopisuje do listy miejsc do zobaczenia przed 30 :)
    aha - link nie dziala - tzn. filmik nie wyswietla sie w Polsce..
    masz jakies zdjecia z tego cieplego dnia w NY ostatnio?
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. U mojej mamy jest to samo. Pewnie nigdy nie marzyla ze zobaczy Kanade, NYC, Meksyk, San Fran i Karaiby- a tu prosze.
    Swietne zdjecie z panami grajacymi w domino.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy z 22:18-> A czy teraz działa link z utworem?
    W takim razie pozdrowienia dla panów grających w szachy w Łodzi:).

    Asia-> Nie mam, był to dla mnie normalny dzień pracy i nic nie robiłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy z 22:19-> Mama mówi po angielsku, ale nie płynnie. Jej pierwszym językiem obcym jest niemiecki, bo tego uczy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudownie! Te piękne kolorowe kamieniczki :)
    Swoją drogą jak wcześniej oglądałam zdjęcia na których jest Twoja mama tak sobie pomyślałam, że pewnie jest nauczycielka jakiegoś obcego języka:) Nie wiem czemu tak sobie pomyślałam ale jak widać nie myliłam się.
    Pozdrawiam z zimnego i białego Krakowa:)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  8. Piragua też jest bardzo popularna we Włoszech tylko, że tam nazywa to sie Granita :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To jak Pan macha do zdjęcia - urocze ;)
    A jaki to utwór? Bo jest zablokowany w Polsce...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój dziadek z kolegami grał w parku w szachu lub w karty ;) Były tam nawet specjalne kamienne stoliczki z namalowana szachownicą (miejscowość koło Lublina). Teraz rzadko tam bywam, więc nie wiem czy starsi panowie jeszcze praktykują ten zwyczaj.
    A podróży i wspomnień zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  11. w niemczech link tez nie dziala, ale polecam youtube proxy ;>>

    CHURROS! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Ula bardzo fajne(to nie jest odpowiednie słowo ale najodpowiedniejsze jakie mi teraz przychodzi do głowy) ,że tak kochasz swoich rodziców i chcesz upiększać także ich życie :) Też bym chciała umozliwić to swoim rodzicom,pewnie fajnie mieć taką córkę jak Ty :)
    A piosenka piękna.
    Pozdrawiam
    Marcelina

    OdpowiedzUsuń
  13. Te kolory, kamieniczki, uliczki, panowie w parku- och i ach! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też jestem ciekawa, co to za utwór. ;) Nic nowego nie dodam, cała relacja podobała mi się bardzo, ale zdjęcia z końcówki wyprawy są najbardziej fantastyczne. Jak tam jest pięknie... *__*

    nat

    OdpowiedzUsuń
  15. Racja. Tam strszi ludzie wyglądają jakby byli na placu zabaw. U nas takiego czegoś raczej nie ma. Przynajmnij ja nie widziałam. Mówiłam, żę robisz łądne zdj. ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ula, co to za utwór ?
    aach wspomnienia o hiszpanskim churros...powalające :) moje kubki smakowe szaleją;D
    z tym, ze pamiętam je w trochę innej wersji - okrągły 'pączuszek' maczany w gęstej pyysznej czekoladzie :)ale Twoja wersja tez na pewno smakowita,
    ps. w jakim języku porozumiewała się tam większość ludzi?
    pozdrawiam, Ola:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście jak południe Europy! pięknie!

    ja też znam churros maczane w czekoladzie ale wyglądało dokładnie tak jak to na zdjęciach - długie. wspaniałe!

    piosenka nie otwiera mi się niestety:(

    Iza

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkie zdjęcia z Karaibów są rewelacyjne, ale ta porcja podobała mi się najbardziej. Oglądając na wielu "zawiesiłam się" na dziwnie długą chwilę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałabym kiedyś moją mamę móc zabrać w taką podróż!
    Cudowne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziewczyny utwór to Vaya Con Dios-Puerto Rico :)
    Pzdr
    Marcelina

    OdpowiedzUsuń
  21. W Powsinie koło Warszawy też grają! Jak nie w szachy,to w karty :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie mogę się napatrzeć na te wszystkie kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  23. dalej nie działa: Ten film wideo zawiera treść od partnera Sony Music Entertainment, który zablokował go w Twoim kraju na mocy praw autorskich.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdradź tytuł piosenki, bo nadal nie działa ;-)
    Lady M.

    OdpowiedzUsuń
  25. urocze te kolorowe kamienice !

    OdpowiedzUsuń
  26. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co czułyście z Mamą słuchając tej piosenki właśnie tam... Popłakałam się :D zazdroszczę tak bardzo, bardzo, bo spełniasz MOJE marzenia!!!! Pozdrawiam ze skutej lodem Polski!

    OdpowiedzUsuń
  27. Na churros zapraszam na Queens :) kolo Livii szkoly codzinnie hiszpanka sprzedaje churros wlasnej roboty, baaardzo dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeszcze raz podmieniłam linka z nadzieją, że zadziała tym razem. A jest to Vaya Con Dios- Puerto Rico.

    Ola-> Ludzie porozumiewają się po hiszpańsku, ale zarówno hiszpański jak i angielski są językami urzędowymi, więc ludzie angielski też znają, jedni lepiej, inni gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytałam przed chwilą na Onecie że ponoć w Nowym Jorku wkrótce może być trzesięnie ziemi ! Słyszałaś coś o tym?
    Julita

    OdpowiedzUsuń
  30. Julita-> Nie słyszałam nic o tym, ale przeczytałam teraz ten artykuł. No nie byłoby fajnie zginąć w trzęsieniu ziemi tutaj, ale ciekawie byłoby je przeżyć, zwłaszcza gdyby nie było silne i nie byłoby zniszczeń. W San Francisco ziemia trzęsła się co chwile, ale ja jakoś nie miałam szczęścia tego doświadczyć.

    OdpowiedzUsuń
  31. w rejonie SF jest największy(i chyba najbardziej niebezpieczny) uskok San Andreas dlatego tak czesto sie tam ziemia trzesie. przewidują ze jak sie za bardzo uaktywni to moze zgładzić najwieksze miasta z tamtego regionu. chyba z rok temu na Discovery o tym mówili.

    Ja próbuje moja mame nauczyć angielskiego od 3 lat ale jest bardzo oporna na to i jak na razie rozumie tylko podstawowe zwroty po ang.

    Marti

    OdpowiedzUsuń
  32. Marti-> Wiem;). Podobnie Tokyo leży na styku płyt tektonicznych, wiec prędzej czy pózniej oba miasta czeka katastrofa. Moja mama jest dużo bardziej ambitna do nauki niż ja, a 30lat temu miała nawet okazje uczyć angielskiego, no ale pózniej nie używała go długo i wiele zapomniała.

    OdpowiedzUsuń
  33. leciałaś kiedyś wizzair'em??mam pytanie i nie wiem do kogo sie, z nim zglosic :-))

    ola

    OdpowiedzUsuń
  34. kocham takie relacje:)

    OdpowiedzUsuń
  35. ola-> Leciałam, ale nie wiem czy będę pamiętała odpowiedź;).

    OdpowiedzUsuń
  36. tu nie chodzi w sumie o wizzair, ale o lot ogolem ;-]
    chodzi o to ze lot w jedna strone trwa lekko ponad godzine, a w druga ponad trzy !!! nie mam pojecia jak i gdzie sprawdzic, dlaczego tak jest. moze ty wiesz??

    OdpowiedzUsuń
  37. ola-> Oba loty trwają tyle samo, tylko zmieniasz strefy czasowe. Gdzie lecisz?

    OdpowiedzUsuń
  38. planuję dopiero, do londynu .
    spojrz. to mialby byc moj pierwszy lot i troche sie denerwuje tymi trzema godzinami

    http://i55.tinypic.com/svkx91.jpg

    ola :)

    OdpowiedzUsuń
  39. oh, dopiero zrozumialam to, co napisalas!! strefy czasowe... musze sie duzo nauczyc przed podrozowaniem, bo nabawie sie ze stresu zmarszczek :D
    bardzo mi pomoglas, dziekuje!!

    ola:)

    OdpowiedzUsuń
  40. bosz, ola, gdzie ty sie uchowalas, robaku?
    zalamka

    OdpowiedzUsuń