8 lip 2011

Six months through my iPhone.

Wygląda na to, że równo za dwa miesiące będę opuszczać Nowy Jork, więc dzisiaj zobaczmy jak to było w pierwszej części roku według zdjęć z mojego iPhone'a. Niektóre z nich widzieliście na Twitterze, inne na Facebooku, a niektórych nigdy nie publikowałam.


Urocza kawiarenka gdzie chodziłam skorzystać z internetu, bo na początku nie miałam go w domu.

Pierwsze playdates z bliźniakami i spoglądanie na Manhattan z różnych perspektyw.

Zoo w Central Parku nie zrobiło na mnie wrażenia, ale widok lamy przypomniał mi Peru.

Pierwszy napotkany nowojorski szczur.

Tancerze w wagonie metra.

Wrześniowe i październikowe wieczory spędzane w pobliskim Bryant Park.

Pierwszy spacer w okolicach Brooklyn Brudge i lody z Brooklyn Ice cream Factory.

Kampania GAPa na cześć Uli.

Tajemniczy ogród w Midtown East.

Jeden z wieczorów, kiedy jeździłam na longboardzie wzdłuż rzeki Hudsona i zakończyłam trasę przy World Trade Center.

Był taki czas, że ciągle trafiałam w autobusach na Jurka.

Mojito na spotkaniu couchsurferów.

Czasami opuszczałam Manhattan w bagażniku, jadąc z host rodziną do ich domu w Connecticut.

Rockefeller Center.

Szok po przeczytaniu, że nasze mieszkanie na UES kosztowało ok 2mln dolarów.

Jesień w szortach, to było toooo...

Przywitanie października na dachu z Colą i kremem do opalania w ręku. Początek tygodniowych wakacji. Odurzające szczęście.

Dzienne zużycie papieru toaletowego przeciętnego Amerykanina, a tak naprawdę to resztki przebrania mumii z flash moba, w którym uczestniczyłam.

Bliźniaki chowające się w kartonach po dostawie zakupów spożywczych.

Wieczór z Kasią i Zosią, czytelniczkami bloga.

Wspólne gofry ze słynnej food truck Waffles & Dinges.

Przejażdka na karuzeli w Bryant Park.

Rozbawiła mnie mikrofalówka na stole w salonie, w jednym z odwiedzonych mieszkań.

Halloween.

W jeden weekend razem z Satomi z Kanady asystowałam pewnemu fotografowi w jego studiu.

Łyżwy z Soe w dzień otwarcia lodowiska w Bryant Park.

Koreańskie pancakes, które mogłyby być częstym gościem w mojej lodówce.

Niestandardowa rodzinka.

Ciepły listopadowy dzień nad East River.

Świątecznie przystrojona rodzina na 5th Ave.

Długa rozmowa Soe i Timem z Australii o poważnych problemach tego świata nad pastrami w Katz's;).

W jeden z grudniowych weekendów, kiedy to Nowy Jork przebrał się za świętego Mikołaja.

Tapeta w dziecięcym pokoju, którą sama chciałabym mieć.

Banany w Nowym Orleanie.

Świąteczny koncert w katedrze w Nowym Orleanie.

Przeźroczysty barszcz na Greenpoincie, w wigilijne popołudnie.

Przyszedł drugi dzień świąt i spadł śnieg. Dużo śniegu. A później jeszcze więcej.

Sylwester z Jedynką, a nie, przy Times Square. Poszłam na krótko przed północą, a później zaliczyłam noworoczny spacer do domu.

Po mieście fruwały confetti, szłam 59ulicą i pomyślałam, że to dobry dzień, żeby zobaczyć Hotel Plaza wewnątrz. Kevin McCallister kupował akurat cukierki w automacie przy pomocy karty kredytowej swojego taty.

Spacer po Greenwich Village, gdzie ludzie zaczęli osiedlać się w iglo, żeby zaoszczędzić na czynszach.

Przemarznięta mama nad kanapką banh mi i herbatką z miodem. Zimowy Nowy Jork wcale nie był atrakcyjny do zwiedzania, więc z niego uciekłyśmy.

Dwa dni później żadna z nas nie pamiętała już o herbatce, bo na Karaibach ocierałyśmy pot z czoła.

Wiatr we włosach w bezokiennej taksówce Wysp Dziewiczych.

Z Walentynek pamiętam tylko do serce marshmallow w czekoladzie, urodzin też nie obchodziłam.

49 komentarzy:

  1. bardzo fajnie było tak przejrzeć te zdjęcia :) szczególnie spodobały mi się bliźniaki w kartonach :D no i wszystkie zdjecia z jedzeniem bardzo apetycznie się prezentują. ostatnie wyglada przepysznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. och, zapomniałabym! wracasz do Polski za dwa miesiace? czy od razu lecisz do Anglii?

    OdpowiedzUsuń
  3. jak zwykle super zdjęcia! pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam Cię, swoich zdjęć też nie dodajesz wiele ale już po tym co piszesz widać, że jesteś przesympatyczną, ciekawą świata osóbką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne zdjęcia robisz, z klimatem, nawet iphonem!
    i mam pytanie, odpowiedz proszę. jak przerabiasz te zdjęcia?:* możesz zrobić o tym post, dobry pomysł haha:) z góry dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  6. rozszalałaś się z tymi fotami
    PS: fajnei spędziłaś te poł roku :D

    OdpowiedzUsuń
  7. anonimowy> troche się tak wtrące:) na iphone'a możesz sciagac różne aplikacje do robienia zdjec,tam sa różnie filtry. POLECAM! super sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  8. i Ty chcesz to wszystko zostawić? Pomyśl, kiedy będziesz miała okazję pomieszkać na Manhatanie? kurde Ula, według mnie głupia decyzja, ale to Twoje życie, więc życzę Ci jak najlepiej i rób jak uważasz! buźka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Te zdjęcia przywołują ogromny uśmiech na moich ustach!
    Nie wiem jak jesteś w stanie opuścić Nowy York.Ja nie wyobrażam sobie siebie za kilka lat gdybym musiała znaleźć się w takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurcze, jak to zleciało! Niesamowite!
    Nie wiem czemu, ale przez chwilę zrobiło mi się smutno, że będziesz opuszczać Nowy Jork. Mimo, że nie czuję potrzeby wyjazdu do USA (oprócz Alaski) to jednak zawsze ciekawie jest poczytać o życiu w dużym, mieście na drugim końcu świata.

    Zdjęcia przednie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo miło oglądało i czytało się tę fotorelację :) Będę tęskniła za Twoimi notkami z Nowego Jorku, ale z przyjemnością będę śledziła dalsze Twoje losy :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Karolinkie-> Wracam do Polski na ponad dwa tygodnie, a później Anglia.

    Anonimowy z 21:13-> Te zdjęcia przerobiłam w iPhonie za pomocą aplikacji instagram.

    iamemiliaa-> Gdzie jadę? Wracam do Polski na chwilę, a później studia w UK.

    Anonimowy z 21:46-> Tak chcę to zostawić, bo na zapas nie nacieszę się tym miejscem, a prędzej czy później musiałabym wyjechać.
    Prawdopodobnie już nigdy nie zamieszkam na Manhattanie, ale doświadczyłam tego i bardzo się cieszę, bo 99% ludzi nigdy nie będzie miało takiej okazji.
    Decyzja nie wydaje mi się głupia, bo robię to dla dobra swojej przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  13. super że będziesz w Polsce :) liczę na jakiś post o tym czy coś się zmieniło/ zaskoczyło cię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. bo 99% ludzi nigdy nie będzie miało takiej okazji. - cholerna z ciebie snobka

    OdpowiedzUsuń
  15. Też dziś dodałam podsumowanie, tyle, że z minionego roku. Fajnie sobie poprzypominać wiele ciekawych chwil.
    Bliźniaki w kartonach- haha boskie !:D

    OdpowiedzUsuń
  16. o rety, fajne zdjęcia :D takie z komórek i telefonów są fajne, bo tworzą jakby historię tego, co się działo :) jakieś urywki, ale wspomnienia wracają.

    OdpowiedzUsuń
  17. wspaniałe chwile...;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Jurek pewnie przywołał odrobinę swojskości. Mega.

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy z 22:55-> Zazdrość zaburzyła logiczne myślenie? Manhattan to jedno z najdroższych miejsc na świecie do mieszkania, ile ludzi na całej Ziemi stać, żeby tu zamieszkać? Nie trzeba być snobem, żeby zdawać sobie z tego sprawę.

    OdpowiedzUsuń
  20. jak wymawiasz swoje imię kiedy ktoś prosi Cię, abyś się przedstawiła? Jak wymawiają i zapisują je inni?

    Dlaczego opuszczałaś Manhattan w bagażniku? :D

    Urzekł mnie rysunek niestandardowej rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
  21. Atrevete-> Normalnie jak po polsku, może lekko z angielskim "L". Jak ktoś ma je zapisać, to od razu przedstawiam się literując swoje imię, ale pamiętam jak w Starbucks w Seattle napisano na kubku "Oohla", no bo tak by to właśnie mniej więcej było z fonetycznym zapisem;).
    W bagażniku można zrobić siedzenie, więc jak z nimi jeżdżę, to właśnie tam, w pozycji leżącej, bo nie chcę siedzieć między dziećmi;).

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowna historia <3
    Szkoda, że już opuszczasz Manhattan... Ale mam nadzieję, ze blog będzie nadal taki super ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Prześwietnie! Zazdroszczę Ci niemożliwie:)) Super kolekcja zdjęć:D

    Greets

    ...alkai...

    OdpowiedzUsuń
  24. Strasznie lubię, gdy ktoś uwiecznia wszystko na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Super zdjęcia!;) Tez robię zdjęcia iphonem jak nie mam aparatu przy sobie. Fajnie jest po jakimś czasie przejrzeć te zdjęcia i zobaczyć jak minęły np. ostatnie 3 miesiące :)
    Mała dokumentacja życia codziennego :)

    Pozdrawiam, plo ;*

    OdpowiedzUsuń
  26. zazdroszczę CI tak wielu wspaniałych wspomnień z całej "przygody" za oceanem! zdjęcia są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  27. Przecudnie spędzony czas Ulu! :)

    A powiedz mi, dlaczego Twoja rodzinka nie zdecyduje się na wzięcie udziału w programie au-pair po raz drugi? Wydaje mi się, że bardzo Cię polubili, więc dlaczego nie chcą kontynuować programu? Będą teraz mieli nianię dochodzącą? Czty to o to chodzi, że nie chcą żeby ktoś mieszkał z nimi w mieszkaniu?

    Pozdrawiam, Masza

    OdpowiedzUsuń
  28. co zacytowali??? :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Ula, życzę Ci wszystkiego dobrego! Ta decyzja o wyjeździe chyba i tak byłaby nieunikniona. Ty ze swoimi zainsteresowaniami i energią chyba nie chcesz byc całe życie au-pair?:) Będe nadal z ochotą czytac i wzdychac do Twoich wspaniałych zdjęc i podróży :)
    A pochwal się - czy wyjeżdzasz jeszcze gdzieś w Stany przed wylotem do Europy?
    Baś

    OdpowiedzUsuń
  30. Ulu czy będziesz chciała kiedyś powrócić do NY?


    Maja

    OdpowiedzUsuń
  31. Ulu, wspaniale wspomnienia (i zdjecia mi sie podobaja bardzo). Masz racje, wielu z nas nie doswiadczy mieszkania na Manhattanie ale fajnie, ze Ty sie tymi doswiadczeniami z nami dzielisz:)
    W takim razie udanych ostatnich 2 miesiecy i powodzenia w Anglii :) Ja bardzo lubie nowe poczatki...:) Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  32. Piekne! I jak patrze na Twoje zdjecia to mam tyle wspomnien z NYC, ze az lezka sie w oku kreci! :) Super, ze dzieki Twoim opisom oraz zdjeciom moge to przezyc od nowa :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam twojego bloga, jest taki pełen pasji i dzięki niemu wierze, ze kiedyś uda mi się spełnić marzenia !!! Dziękuję :****** A co do zdjec są rewelacyjne ;) Powodzenia na studiach :D

    OdpowiedzUsuń
  34. świetne zdjęcia i rewelacyjny skrót
    Ula kiedy pokazesz nam zdjecia street fashion?
    Pozdr Ola

    OdpowiedzUsuń
  35. A co myślisz o Alasce? Zamierzasz tam kiedyś pojechać?
    A.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ula!Jestem pod wielkim wrazeniem Twojego bloga, ktorego czytam od dawna:) Mam do Ciebie pytanie:gdy pojedziesz na Lollapalooze,jakich zespołów będziesz najbardziej wyczekiwać? Jakie są Twoje ulubione?

    OdpowiedzUsuń
  37. Ulaaaaa nie wiem jak jeść krewetki, ratunku!

    OdpowiedzUsuń
  38. Masza-> Nie chcą kontynuować, bo dzieci będą od września w szkole do 15, więc mogą poradzić sobie bez niani i tylko potrzebowaliby kogoś part time.

    Anonimowy z 17:42-> Wypowiedź z ich facebookowego profilu na temat przyszłości Wisły;).

    Baś-> Nie miałam zostać tu tylko jako au pair, ale chodzić też do szkoły, bo dostałam się do community college na fotografie. Tylko cena jest za wysoka, nieadekwatna do poziomu szkoły.
    Przed wyjazdem zamierzam jeszcze odwiedzić Chicago, Boston, Philadelphię i może uda się też Pittsburgh.

    Maja-> No jasne! Na pewno powrócę tu jako "turystka", a czy uda się w innym celu, to już tego nie wiem.

    Ola-> Nie wiem, ale mam nadzieję, że pokażę;).

    A.-> Wydaje mi się dzika, piękna i spokojna. Strasznie chciałabym zobaczyć zorza polarne;).

    PAULINA-> Dziękuję! Na pewno najbardziej będę wyczekiwać Coldplay, jestem też bardzo ciekawa koncertu Lykke Li, Arctic Monkeys, a Muse chyba nie uda mi się zobaczyć, bo jest o tej samej porze co Coldplay:(.

    Anonimowy z 2:28-> Może coś z tych przepisów: http://www.kwestiasmaku.com/ryby_i_owoce_morza/krewetki/przepisy.html

    OdpowiedzUsuń
  39. Ula a gdy by host rodzice dalej chcieli z tobą współpracować to została byś w NY?

    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  40. Kinga-> Chcieli. Miałam z nimi mieszkać, chodzić do szkoły i pracować, tak więc nie z tego powodu opuszczam NY;). Opisałam to w tym poście: http://adamantwanderer.blogspot.com/2011/05/ch-ch-ch-ch-changes.html

    OdpowiedzUsuń
  41. Ulu chciałam ci zadać dwa pytania :
    1. mam możliwość wyjazdu do NY. Mam tam bliską rodzinę itd., wylatywałabym z lotniska w Berlinie. Czy muszę byc pełnoletnia żeby sama polecieć do USA ?
    2. Znasz jakieś skuteczne sposoby na odchudzanie?

    OdpowiedzUsuń

  42. fanpir-> 1.Moim zdaniem nie musisz być pełnoletnia, ale może warto jeszcze gdzieś to sprawdzić?
    2. Znam skuteczny sposób i jest to jedyny jaki toleruję- ograniczenie jedzenia i więcej ruchu. Nie wierzę w diety, w zrzucaniu wagi chodzi o to, żeby zmienić nawyki na zawsze, a nie tylko na czas diety. Oczywiście do tego wszystkiego wypada odżywiać się zdrowo, różnorodnie;).

    OdpowiedzUsuń
  43. Zakochałam się w tych zdjęciach :) Dostawa zakupów spożywczych? Może to też być pryczyna otyłości w Ameryce, jeśli nawet zakupy im dostarczają :P

    OdpowiedzUsuń
  44. Karolina-> Na Manhattanie nie ma możliwości pojechania na zakupy i załadowania kilkadziesiąt kilogramów produktów do bagażnika, żeby później wypakować to przed domem. Wszystko trzeba nosić w rękach, stąd popularne jest zamawianie produktów spożywczych do domu.
    Ponadto Nowy Jork jest bardzo szczupłym miastem i nie ma niewiele wspólnego z resztą Stanów i otyłością Amerykanów.

    OdpowiedzUsuń
  45. kupilam iphona ponad rok temu, znalazlam dobry deal za iphona zaplacilam £90, kontrakt na rok, unlimited internet, txts i 500 mins za £25. Po roku umowa wygasla wiec teraz place za to samo £15. Pozdrowienia. Btw, planujesz jaka azjatycka podroz w najblizszym czasie? Asia

    OdpowiedzUsuń
  46. Asia-> Dzięki! Mogę jeszcze spytać w jakiej to sieci? Azjatycką podróż odbędę najprawdopodobniej w pierwszej połowie 2012.

    OdpowiedzUsuń