25 sie 2011

Oh Irene, please don't be mean.

Wywołałam wczoraj kilka rolek filmu. Część zdjęć zrobiłam jeszcze w lipcu, jak te poniższe, kiedy z okazji długiego weekendu wylądowałam pod namiotem na północy stanu, 1-2h od Kanady.

Może słyszeliście, że Wschodnie Wybrzeże zaszczyciło wczoraj trzęsienie Ziemi. Po raz kolejny miałam pecha, chyba wybrałam nieodpowiednią ławkę w Central Parku, albo za bardzo wciągnęłam się w książkę, bo nic nie poczułam. Kiedy Ziemia trzęsła się w San Francisco, to też nigdy nie pod moimi nogami...
Ponadto zastanawiam się czy siły wyższe nie próbują popsuć ostatnich dni mojego pobytu w NY :>.
We wtorek trzęsienie, a na weekend zapowiadają przejście huraganu, który jest już w drodze z Karaibów... Takie rzeczy się tu nie zdarzają, a teraz wszystko naraz? Hmmm... zniszczenia nie będą mile widziane.












Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza