17 gru 2011

Second attempt to capture Rome's spirit.


W piątek wyszliśmy z hostelu wcześnie z rana i zwiedzanie zaczęliśmy od pobliskiej Bazyliki Santa Maria Maggiore.

Później poszliśmy do Bazyliki San Giovanni Laterano.

Po raz kolejny przeszliśmy obok Colloseum, ale nocą podobało mi się bardziej niż w dzień.
Forum Romanum.
Zmęczoni ilością turystów przy drodze prowadzącej z Colloseum i Forum Romanum z radością skręciliśmy w końcu w jedną z wąskich uliczek. Znalezliśmy się na niewielkim placu, gdzie tylko starszy pan stał w fartuchu przed swoim sklepem, znudzony brakiem klientów zabijał czas obserwując ulicę.

Rzymskie kotki okazały się gigantyczne.

 Tort pokryty spaghetti w jednej z cukierni.
Restauracja Roscioli serwuje świetne włoskie jedzenie, niestety trochę za drogie na naszą kieszeń, więc poszliśmy do pobliskiej piekarni należącej do tego samych właścicieli.

Z daleka zobaczyłam większą grupkę ludzi stojących przed budynkiem i wiedziałam, że to musi być to miejsce.
Piekarnia Roscioli oferuje m.in chleb, słodkie wypieki (w tym popularne teraz przed świętami babki panettone), ale ludzie najchętniej przychodzą tu na pizzę na wynos.
Tarta z ricottą i czekoladą. Jadłam mniejszą na drugi dzień, pyszna!
Podłużne pizze krojone są na kawałki według życzenia klienta, składane na pół jak kanapki i zawijane w papier. Bardzo popularna przekąska, którą serwowuje wiele piekarni. Ceny podawane są w kilogramach, wahają się od 10-15euro. Kawałek, którym można się spokojnie najeść kosztuje ok 2-5.

Nie chcieliśmy jeść na stojąco, więc poszliśmy na schody pobliskiego kościoła, gdzie wcześniej widzieliśmy innych ludzi jedzących lunch.
Wojtek kupił przed moim przyjazdem salami, prosciutto, ser i dwa rodzaje oliwek. Zabraliśmy je ze sobą i zjedliśmy do pizzy.
Pizza była świetna, chrupiące ciasto, dobrej jakości sos pomidorowy i mozarella. Na drugi dzień przed wyjazdem Wojtka wróciliśmy po jeszcze jeden kawałek.
Kwiaciarnia na kółkach.
 Ten kościół był nietypowo wciśnięty między dwa budynki, tworzył fajny klimat uliczki.
 Przez Piazza Navona przeszliśmy z krzywymi minami. Na tym pięknym placu znajdował się kiczowaty jarmark, głównie skierowany do dzieci. Balony, maskotki do ustrzelenia i te sprawy. Już lepszym pomysłem byłoby postawienie tutaj jakiegoś gustownego jarmarku świątecznego, chociaż z tego co widziałam, to dla turystów była to atrakcja.
 Przed wyjazdem zapisałam sobie adresy trzech upatrzonych lodziarni. Razem z Wojtkiem poszliśmy do Della Palma i chyba jeszcze żadna lodziarnia nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Wielu uważa, że serwują tam najlepsze lody w mieście. Smaki ciągnęły się w nieskończoność i ciężko było podjąć decyzje co wybrać.
Mówi się, że Rzym jest stolicą najlepszych gelati na świecie i w Della Palma byłam w stanie w to uwierzyć.
 Ilość lodów czekoladowych rozłożyła mnie na łopatki.
Zdecydowaliśmy się na średni kubek (3,50) z trzema smakami. Wybrałam profiterolkowy, panna cotta i ostatni, którego nazwy nie pamiętam, ale zawierał kilka smaków m.in kasztanowy. Ledwo poradziliśmy sobie z rozmiarem, bo byliśmy najedzeni, ale chyba nie muszę pisać, że lody były pyszne?;)

43 komentarze:

  1. wsaniała relacja, a jedzonko... mmmm .. chciałoby się coś takiego zjeść; pytanie z całkiem innej beczki, nie myśleliście z wojtkiem żeby do siebie wrócić? nie żałujecie co straciliście?

    OdpowiedzUsuń
  2. och... wspomnień czar... muszę tam wrócić! Dziękuję za piękne zdjęcia, dzięki którym mogłam się tam przenieść!

    OdpowiedzUsuń
  3. służy Ci to europejskie powietrze bo wyglądasz przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  4. BOSKO! Oczywiście kwiaciarnia na kółkach zrobiła na mnie największe wrażenie :-D
    Uwielbiam twoje zdjęcia, zazdroszczę umiejętności i aparatu. Ale to taka pozytywna zazdrość ;-) I ciągle czekam na JESZCZE!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia jedzenia mnie zabiły!
    Pamiętam, jak byłam ponad 10 lat temu we Włoszech, poszliśmy z rodzicami do lodziarni i przyzwyczajona do polskich rozmiarów gałek, wzięłam 3 i przeraziłam się, kiedy pani nałożyła mi je na wielki wafel szpachlą jak do tynkowania :P I od tamtej pory wiedziałam, że tylko u nas są takie malutkie gałeczki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten kiczowatny targ to Mercato della Befana.
    Befana - wiedźma.
    Jest to tradycja włoska i atrakcja nie tylko dla turystów ale przede wszystkim dla Włochów.
    I jest to właśnie targ świąteczny dla Włochów.
    W dniu w 6 stycznia jest święto Befany i wtedy dzieci dostają prezenty. Jest to taki rodzaj polskiego Mikołaja.
    Fakt...balony i tym podobne artykuły psują atmosferę targu, ale jak na pewno zauważyłać na straganach nie znajdowały się kiczowate produkty, ale wlaśnie figurki Befany i tradycyjne włoskie produkty.

    A co do lodziarni to zgadzam się - lody pyszne i ich ilość przyprawia o ból glowy. Z tego co się orientuje to smaków jest 100.
    Ale czy są najlepsze? Co osoba to inne zdanie ;)

    Cieszę się że napisałaś notkę o Rzymie - to mój drugi dom.

    Pozdrawiam
    Tina

    OdpowiedzUsuń
  7. tak, tak, tak, Della Palma to najlepsza lodziarnia na świecie, za cenę jednej porcji u nas w Polsce można kupić dwie marne gałki o smaku nie dającym się porównać do tych włoskich (niestety).
    i nie mogę uwierzyć, że byłam w Rzymie, a nie zwiedziłam bazyliki San Giovanni Laterano, co za architektura!
    zazdroszczę wyjazdu :))

    OdpowiedzUsuń
  8. makaron na słodko! PYCHA! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ochhh Rzyyym.... Przemieszczaliście się pieszo czy korzystaliście z komunikacji miejskiej? Bardzo podoba mi się Twój sposób zwiedzania i próbowania kulinarnych specjałów regionu. Zainspirowałaś mnie :)

    Emeraldeyes

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy z 19:40-> Jesteśmy sobie bliscy, ale nie wracamy do siebie. Jak będzie kiedyś, tego już nie wiem.

    Anonimowy 19:50-> Przepięknie?! No cóż, miło że tak pomyślałaś, dzięki;).

    Tina-> Właśnie byłam zaskoczona, kiedy ktoś na miejscu powiedział mi, że to jest targ świąteczny, bo mi na taki nie wyglądał. Słabo było z tymi tradycyjnymi włoskimi produktami, więcej 'pierdół', a wśród sprzedawców przeważali imigranci.
    Dzięki za info o święcie Befany 6stycznia, nie wiedziałam o nim:).

    sandrita-> To nie był prawdziwy makaron, ale nie wiem dokładnie z czego był zrobiony;).

    Emeraldeyes-> Na pieszo. Metrem jechaliśmy chyba tylko dwa razy, a w ostatni dzień pojechałam autobusem na dworzec.

    OdpowiedzUsuń
  11. czekałam na zdjęcie prawdziwej, włoskiej pizzy i wreszcie się doczekałam. Widać że wyjazd udany ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich zdjęć! Aż chce się oglądać, wszystko z wyczuciem i ze smakiem. Aż miło popatrzeć Ula!

    OdpowiedzUsuń
  13. postanowione , jadę do Włoszech, właśnie zabukowałam sobie bilety na samolot w styczniu . ;D:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczny płaszczyk masz i UWIELBIAM Twoje zdjęcia;D
    Mam do Ciebie pytanie z cyklu podróżniczych jako do osoby obytej w tych tematach:
    w przyszłym roku wybieram się na Erasmusa do Francji i mam do wyboru 4 miasta: Grenoble, Rennes, Lille i Paryż.
    Oczywistym wydaje się wybór Paryża ale jak dla mnie jest on trochę za drogi a chciałabym jak najwięcej pozwiedzać więc wolę wybrać coś innego i mieć za co jeździć.
    No i teraz mam pytanie: czy byłaś w którymś z tych miast, może słyszałaś od innych gdzie warto by studiować a może ktoś z czytelników mi podpowie?:}
    ściskam mocno
    Ania:}

    OdpowiedzUsuń
  15. mniam, ostatnie zdjęcia!
    wydaje mi się czy schudłaś? : >

    OdpowiedzUsuń
  16. Jezusiemaryjo! Co za lody, co za pizza! Ślinianki ruszyły z nadprodukcją...

    Można spytać w jakim hostelu sie zatrzymaliście? I gdzie szukałas noclegów?

    ZP

    OdpowiedzUsuń
  17. Wąskie uliczki są wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wojtkowi nie przeszkadza, że dzielisz się ze światem informacjami o waszej znajomości?

    OdpowiedzUsuń
  19. Mialam ciarki oladajac zdjecia. Tesknie za Europa...Do zobaczenia niebawem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowne zdjęcia!
    Ula za sprawą Twoją i Twojego bloga przestałam bać się świata, zaczęłam robić to o czym o zawsze marzyłam ale czego nie miałam odwagi zrobić wcześniej!
    Między innymi zaczęłam podróżować. Na razie nie są to podróże życia ale powoli na takie też przyjdzie czas. Właśnie w lutym planujemy wybrać się ze znajomymi do Rzymu. I mam ogromną prośbę czy mogłabyś polecić nam jakiś hostel/hotel chodzi o to żeby warunki były ok ale żeby było nie za drogo w końcu i tak większość czasu spędzimy na mieście (:

    Pozdrawiam serdecznie,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  21. zdjęcia i relacja jak zwykle zajebista, ale ja mam jedno małe pytanie / uwagę dotyczące przeglądania zdjęć. otóż, od czasów Twoich postów z UK nie wyświetla mi się cała ich szerokość, zdjęcia są jakby "zjadane" przez menu po prawej stronie(to jest najbardziej problematyczne przy okazji sklejek) i muszę sobie klikać aby zobaczyć całe zdjęcie, a potem wracać na stronę główną (nie mogę otworzyć w nowej karcie, nie wiem dlaczego) i zjeżdżać do miejsca, w którym skończyłam oglądać.
    to jest tak zrobione, czy tylko ja mam taki problem? podejrzewam, że ta druga opcja, bo korzystam z maleńkiego netbooka i czasem chrzani mi się wygląd stron i blogów, zwłaszcza na blogspocie :P
    pozdrawiam ciepło Ula! :)

    ps. ślicznie wygladasz w takim koczku :)

    OdpowiedzUsuń
  22. uwielbiam czytać Twojego bloga :) a ta notka jest świetna :) po prostu piękne zdjęcia! :D
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonimowy z 22:06-> Brawo!:)

    Ania-> Poza Paryżem nie byłam w żadnym z tych miast, ale dla mnie w rankingu prowadzi Paryż i Grenoble. Dlaczego? Pomimo tego, że narzekasz na koszty życi w Paryżu, to wiadomo, że jest to bardzo atrakcyjne miasto, nie brakuje też połączeń komunikacyjnych z mnóstwem innych miejsc.
    Grenoble ma dużego plusa za lokalizacje i obecność gór. Będąc tam mogłabyś zwiedzić południe Francji, wybrać się do Włoch (północ lub przepiękne zachodnie wybrzeże) i poznać Szwajcarię.
    Daj znać za jakiś czas co wybrałaś:).

    stolicamarzen-> Od kilku miesięcy ważę bardzo podobnie, więc pewnie Ci się wydaje.

    ZP i A.-> Na koniec relacji mam zamiar o tym napisać, wytrzymacie jeszcze trochę?;)

    Anonimowy z 3:50-> A czy przeoczyłam jakiś sekret którym tutaj się podzieliłam...?
    Wojtek pomagał mi pisać pierwszą odpowiedź na komentarz, więc już wiesz czy mu to przeszkadza;).

    f.-> A to ciekawe...Nikt nigdy nie narzekał na podobny problem...Zdjęcia zmniejszam zawsze do takiego rozmiaru, żeby nie ucinały się przez pasek boczny. Taką samą szerokość mają pionowe foty jak i sklejane, więc dziwie się, że tylko te drugie Ci ucina... Nie wiem za bardzo co mogę na to poradzić, więc z góry przepraszam:(.

    OdpowiedzUsuń
  24. Też mieszkałam blisko tej bazyliki, to w ogóle fajna lokalizacja! Świetne zdjęcia, jak zwykle.

    Ja lody jadłam tutaj http://cale-zycie-w-podrozy.blogspot.com/2011/03/171-oda-do-loda.html i się zakochałam w nich po same uszy!

    OdpowiedzUsuń
  25. Narobiłaś mi ochoty na pizzę, lody i na ... Rzym! Cudne zdjęcia, czuć klimat miasta, tak mi się wydaje :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Oczywiście! Czekamy (:

    A.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ula, zdjęcia jak zwykle fantastyczne i jedzenie wygląda wyśmienicie. Chociaż raz miałam okazję być w miejscu, które przedstawiłaś w swoim wpisie. :) Mam kilka pytań.
    Jakiego obiektywu używałaś do robienia tych zdjęć i czy używałaś jakichś filtrów?
    Co, z fotograficznego ekwipunku,zabierasz ze sobą gdy wychodzisz na takie zwiedzanie?

    Pozdrawiam, dziękuję i czekam na kolejny post! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Lody mnie rozwaliły!!!! UWIELBIAM! I jak pojadę kiedyś do Włoch, to nie zapomnę karteczki z adresem tego miejsca :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Zdjęcia i opisy świetne, jak zwykle :)
    Mam pytanie odnośnie sprzętu, co uważasz o aparatach z serii Olympus Pen?
    Może kiedyś używałaś albo znasz kogoś kto go ma?

    Keit

    OdpowiedzUsuń
  30. Zdjęcia rewelacyjne!!! Myślę, że udało się uchwycić 100% atmosfery!!! to zdjęcie Forum Romanum jest niesamowite! Byłam, widziałam ale tu wygląda jeszcze bardziej wyjątkowo!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ajka-> Gdzieś mi się to miejsce rzuciło w oczy:). To nie była czasem sieć lodziarni?

    Ania-> Jedyny obiektyw jaki teraz posiadam to Canon 50mm 1.4. Używam do niego filtra UV, chyba że pytasz o obróbkę zdjęcia to tak, były przerabiane.
    Mój foto-ekwipunek to aktualnie tylko aparat z obiektywem, więc nic więcej poza torbą do niego nie noszę;).

    Keit-> Podobają mi się te aparaty, pewnie robią lepsze zdjęcia niż niejedna lustrzanka, a są małe i poręczne. Nie mam jednak dużej wiedzy na temat parametrów, nigdy nie robiłam nimi zdjęć ani nie znam nikogo...

    OdpowiedzUsuń
  32. cudo...................:)

    A jak przygotowania świąteczne w tym roku ?

    Wracasz do Polski na święta ?

    Pozdrowienia, Karola :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Pytanie mi się nasunęło: mówisz po włosku? :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dzięki,właśnie ich poręczność i podobno dobra jakość zdjęć mnie zainteresowały, nie wspominając o designie;)
    Jako foto amator (z lekko nutką zazdrości oglądający wiele blogów ze świetnymi zdjęciami, m.in. Twoimi), która trochę podróżuje, robiąc przy okazji słabe zdjęcia, ostatnio postanowiłam kupić lepszy aparat i pójść na jakiś kurs, bo jednak to nie sprzęt robi zdjęcia tylko ja. Zobaczymy co z tego wyjdzie;)

    btw http://www.youtube.com/digitalrev też ocenia Pen korzystnie, nie wiem czy znasz tę stronę, a raczej ich testy, ale jeżeli nie to polecam.

    Keit

    OdpowiedzUsuń
  35. Karola-> W tym roku, podobnie jak w poprzednim, przygotowań do Bożego Narodzenia brak. Zostaję w UK i znów będę udawać, że świąt nie ma, a Wigilię spędzę przed kompem czy ewentualnie zjem z kimś w kuchni kolację.

    Domino-> Nie.

    Keit-> Kurs może Ci pomóc, ale ja się wszystkiego sama nauczyłam. Nie chodziłam na żadne kursy, nie miałam nauczyciela, po prostu robiłam dużo zdjęć i oglądałam w necie foty innych. Trochę to trwa, żeby dojść do wyższego poziomu, ale możesz tego dokonać sama:).

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten "tort spaghetti" bardzo znany włoski deser, nazywa się Montebianco (lub Montblanc) i jest to tort orzechowy. Szczerze mówiąc chyba nikomu z Włochów w życiu nie skojarzyłby się ze spaghetti :)
    Pan w fartuchu przed swoim sklepikiem jest akurat wdzięcznym obiektem do fotografowania, był już m.in. u Sartorialisty: http://www.thesartorialist.com/photos/on-the-street-pizzicheria-rome/.

    Blue Ice to sieć lodziarni, bardzo dobra zresztą.
    Co do Palmy, to jedyną chyba ich zaletą jest ogromna ilość smaków. Natomiast ich porcje są drogie i małe. Niestety, zdarzyło mi się też jeść u nich niedobre lody (nie polecam smaku szampana). Jest to lodziarnia okupowana głownie przez turystów, tubylcy wybierają raczej inne miejsca, może mniej uczęszczane, ale za to z lodami domowej roboty.
    Jednym z takich miejsc jest malutka lodziarnia przy Largo Argentina (na samym początku Via Arenula, obok sklepu z art. papierniczymi). Polecam lody o smaku bazylii albo dulce de leche.

    Mimi

    OdpowiedzUsuń
  37. Ula mam pytanie:) Jak szukasz informacji o knajpkach/jedzeniu? Masz jakiś tajne sztuczki czy najnormalniej w świecie wpisujesz w wyszukiwarkę? po polsku czy po angielsku?:)

    OdpowiedzUsuń

  38. ja-> A jak miałyby wyglądać tajne sztuczki?:) Jedzenia wyszukuję odwiedzając różne strony internetowe, blogi, sprawdzam jedno miejsce w różnych źródłach, czytam dużo opinii, oglądam zdjęcia jeśli to możliwe i zanim stworzę listę, to muszę spędzić przed kompem kilka dobrych godzin;).

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam pytanie, co prawda nie na temat posta, ale napisałam do Ciebie już trochę czasu temu e-maila i widzę, że na bloga zaglądasz jednak częściej:)

    co sądzisz o wyjeździe jako au pair od razu po maturze? może być ciężko, ale jeśli szczęście się uśmiechnie i nadarzy się okazja? Chodzi mi głównie o wiek, bo wiem, ze nie mając 21 lat w USA jest się trochę ograniczonym, i czy Twoim zdaniem mimo to warto wyjechać w tym wieku czy lepiej poczekać?
    Chociaż z tym byłoby trudniej bo pewnie jeśli zacznę studia to będę wolała je dokończyć niż robić sobie rok przerwy.. Zawsze można wyjechać na erasmusa, ale to działa, jak sama dobrze wiesz, na całkiem innej zasadzie, a mi od zawsze marzyło się bycie au pair..
    Z góry dzięki za odpowiedź :)

    A.

    OdpowiedzUsuń
  40. A.-> Przepraszam. Przeczytałam Twojego maila, ale odpisanie zajmuje mi zazwyczaj od 1dnia do kilku tygodni. Tutaj odpowiadam na pytania znacznie szybciej.
    Wyjazd jako au pair po maturze jest bardzo dobrym pomysłem, ale właśnie jedynym minusem jest ten wiek. Z drugiej strony nie jest to jakaś wielka przeszkoda w cieszeniu się Stanami. Znam też osoby, które załatwiły sobie podrobione dokumenty, albo pożyczały dowody od podobnych do nic koleżanek i wchodziły do barów/klubów w ten sposób;).
    Erasmus to też fajna opcja, więc najlepiej jak zaliczysz dwie!

    OdpowiedzUsuń
  41. rewelacyjne zdjęcia!
    Przepiękne miejsca
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Tak to była sieć lodziarni, ale najlepsza sieć z jaką się dotąd spotkałam ;) Wiadomo, że to nie to samo co ręczna robota wg domowych receptur ale jak na sieć - bomba :)

    OdpowiedzUsuń