19 lut 2012

New semester.

Pierwszy tydzień nowego semestru za mną. Nauczyciele rozdali nam papiery z materiałem do przerobienia, zadania, opis prace zaliczeniowych i znowu tego wszystkiego wydaje się tak dużo, że...echhh...powiedzmy, że skupiam się na tym, że do końca cierpienia pozostało jeszcze 'tylko' pięć semestrów;).
Dostaję czasami maile z pytaniami o szkołę, więc dzisiaj post raczej dla zainteresowanych tematem.
Moje nowe przedmioty w tym półroczu to Applied Communication Techniques, Consumer Behaviour in the Food Industry, Food and Recipe Development i Business Operations.
Applied Communication Techniques dzieli się na trzy części. Na jednej będziemy uczyć się poprawnego wygłaszania prezentacji, druga to tworzenie w programie graficznym, ulotek kulinarnych potrzebnych do trzeciej części. A ta ostatnia jest najważniejsza i najbardziej interesująca, bo zadanie na 50% oceny końcowej całego przedmiotu, to demonstracja kulinarna. W maju każdy z nas zabawi się w prowadzącego program kulinarny, prawdziwe gotowanie na ekranie;). Mamy w szkole taką salę-teatr, gdzie na środku stoi blat kuchenny z kuchenką, a zanim piekarniki i wszystko ogląda się z podwyższonych siedzeń. Nad blatem są światła i miejsce do zamontowania kamer, co zostanie wykorzystane do zbliżeń podczas procesu gotowania, za to inni będą  oglądać je na ekranach telewizorów znajdujących się po dwóch stronach sali. Może być ciekawie...

Consumer Behaviour in the Food Industry, to jak nazwa mówi- zachowanie konsumenta w przemyśle żywieniowym. Takie połączenie marketingu, psychologii itp. Małe zadanie domowe na ten tydzień, to poświęcenie jednego dnia na sfotografowanie wszystkiego co zjadłam, kupiłam, wyrzuciłam i odpowiedzenie na kilka zadanych pytań;).

Food Recipe Development też dzieli się na dwie części. To jakby kontynuacja zajęć z gotowania, ale tym razem trochę trudniejsza. Duży większy nacisk kładą na własną inwencję, pomysły, samodzielne tworzenie przepisów niż podążanie za innymi. Na to akurat się cieszę, ale wiem, że do tego dochodzi do tego dużo papierkowej roboty (jak w poprzednim semestrze), której nie znoszę, jestem w tym słaba i tak naprawdę na niej wszystko się opiera. 
Druga część tego przedmiotu to jedzenie od strony biologii, czyli podstawy żywienia itp.

Business Operations to podstawy ekonomii i finanse. Oczywiście wszystko będzie kręcić się wokół przemysłu żywieniowego. Już zostałam nastraszona rysowaniem wykresów i liczeniem w drugiej części semestru, więc zastanawiam się ile razy będę płakać przez ten przedmiot;).

A tak poza tym, to ten semestr wydaje się trudniejszy od poprzedniego, plan zajęć też mam dużo gorszy niż w poprzednim semestrze. Rozpieścili nas 4-dniowym weekendem, a teraz brutalnie skrócili do dwóch dni;).
Dodatkowo nadal będę chodzić na hiszpański, zapisałam się też na chiński, ale zajęcia wypadły wtedy, kiedy mam hiszpański, więc przepada. Zamiast tego wybrałam zaawansowany niemiecki i jednoczeście wolny czwartek zamieniłam sobie na wstawanie na godz. 9, jak w trzy poprzednie dni. Pewnie niedługo zacznę przeklinać ten wybór;). Dołożyłabym jeszcze włoski czy francuski, bo języki obce są jedynymi przedmiotami których moja szkolna fobia nigdy nie dotyczyła, ale 6h dodatkowych zajęć chyba mi wystarczy.

Jak się pewnie domyślacie, powoli zaczynam skreślać dni do podróży do Azji. Pozostało 5 tygodni, czas leci jak szalony, a ja muszę zabrać się za planowanie. Boję się, że wszystko co najgorsze w szkole zacznie się po moim powrocie, a ja nie będę miała czasu nic zrobić przez ten wyjazd, ale jakoś to będzie. Przez Boże Narodzenie też nic nie zrobiłam, chociaż byłam na miejscu... Dam radę, w końcu nie mam wyjścia;).
No i najlepsze, że semestr letni kończę 25 maja. Później mam tydzień egzaminów (a dokładnie to dwa) i w czewrcu trzy tygodnie praktyk.

66 komentarzy:

  1. Dasz radę na pewno! Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z iloma rzeczami jest w stanie sobie poradzić czy znieść. Trzeba myśleć optymistycznie i przede wsyztskim się uśmiechać! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada sie ciekawy semestr :) Mogłąbyś częściej pisać notki dot. swojej skzoly jak i ogolnie studiowania w UK , mysle ze temat spotkalby się z dużym zainteresowaniem dla przyszlych studentow badz tez tych , ktorzy planuja studia w Uk ale sie boją :D Pozdrawiam !
    angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i pisałabym częściej, gdybym miała aparat w telefonie i mogła robić zdjęcia w szkole. Wtedy miałabym coś do pokazania i byłoby to ciekawsze, bo nie za bardzo lubię zamieszczać tu same teksty;).

      Usuń
    2. sprzedałaś iphone ?

      Usuń
    3. Odpowiadam na to pytanie już od pół roku, chociaż po blogu/FB/twitterze nie ma żadnego śladu, żebym miała iPhona:D. Został w Nowym Jorku z host rodziną. To oni zapewnili mi ten telefon, mieli na niego kilkuletnią umowę, więc od początku wiedziałam, że będę musiała go zostawić.

      Usuń
  3. Pewnie, że dasz radę, na pewno pobyt w Azji odpowiednio podładuje akumulatory do działania w dalszej części semestru:) (przynajmniej mnie wyjazdy w trakcie roku akademickiego zawsze pomagają:P) A zajęcia wydają się być fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. omg, jednak nie mogłabym tego studiować... te wystąpienia publiczne :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie kierunki wiążą się z występowaniem publicznym. Jeśli nie demonstracja kulinarna, to prezentacje itp. Muszą w ten sposób przygotować studentów do tego, co czeka ich w pracy;).

      Usuń
  5. Aż się wierzyć nie chce jaki w UK jest kładziony nacisk na praktykę!
    Na każdym przedmiocie musisz zrobić coś sama a u nas? Sama wiesz jak jest ;)
    Widać, że studia w UK to bardzo dobra inwestycja.

    OdpowiedzUsuń
  6. zazdroszczę podróży do Azji!
    zaawansowany niemiecki?! szalona! :-) ja też chodzę na niemiecki, na na uczelni "uzbierało się" tylko na poziom tzw ogólny, po jakimś czasie wyrównaliśmy wszyscy poziom, ale teraz to już zapomniałam wszystko, ponieważ w liceum miałam poziom zaawansowany a teraz ...prawie podstawowy, także.... 3 lata niemieckiego w plecy :(
    ale w zamian za to zapisałam sie na angielski i jest... troszkę lepiej.. pomału pomału... i na dodatek cieszę się, bo zmienili mi lektora. teraz wiem, że chodzę na angielski i wiem, że więcej się nauczę :-)
    a wyjazd do Stanów chyba przełożę na 2013 rok, bo w tym roku obrona :| i pewnie lipiec mi "zabierze".



    Trzymam kciuki za Ciebie i szkołę :-) Dasz radę! Ula zawsze daje radę!

    martijaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemieckiego uczyłam się dłużej niż angielskiego i kończąc liceum lepiej znałam niemiecki. Tylko od kilku lat nie używałam go za wiele, więc chcę sobie przypomnieć:).

      Usuń
    2. Niemiecki jest prostszym językiem wg mnie:)) Na pewno dasz sobie radę:)
      A mam pytanie czy jak jechałaś do USA umialaś juz perfekcyjnie angielski?:))

      Usuń
    3. A ja sama nie wiem, oba nie wydawały mi się nigdy trudne, ale z niemieckiego miałam solidniejsze podstawy z gramatyki/ lepiej pisałam, a po angielsku lepiej mówiłam;).
      Nadal nie znam angielskiego perfekcyjnie i pewnie nigdy nie będę, ale wyjeżdżając do USA oczywiście umiałam go trochę słabiej. W każdym razie nie miałam problemów z dogadywaniem się.

      Usuń
  7. Wiem, że roboty jest dużo, ale z perspektywy studiowania w Polandii to wszystko wydaje się takie... ekscytujące! Dużo zajęć praktycznych, projekty, eseje, a u nas tylko kucie kucie i jeszcze raz kucie, a na końcu i tak liczy się szczęście na egzaminie O_o Ale coś za coś, darmowe studia = słabe wyposażenie i czas, który najlepiej zapełnić studentom suchą wiedzą. Myślę, że wszyscy chętnie zobaczyliby "Ula Gotuje" :D
    Pozdrawiam, Natalia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to prawda, tutaj kułam tylko dwa razy w zeszłym semestrze- na test i egzamin. Sama chętnie dodałabym nagranie z tej demonstracji, ale pewnie nie będzie jak;).

      Usuń
  8. coraz bardziej przekonuję się do pójścia na studia właśnie na ten kierunek! :) a czy mogłabyś mi powiedzieć ile średnio wydajesz na życie i utrzymanie w birmingham ?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kierunek jest tylko na mojej uczelni;). Na życie wydaję miesięcznie 30-50 funtów (chociaż są i tacy co bez problemu wydają 400), ale mieszkanie kosztuje dużo, bo 340.

      Usuń
  9. ciekawy kierunek,a możesz napisać dokładniej,jak się nazywa i czy jest coś podobnego w Polsce,chociaż w to wątpię.
    Najbardziej ucieszyłabym się z zadania dotyczącego obfotografowania swojego jedzenia itd.;)
    powodzenia!
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Food and Consumer Management. W Polsce nie ma nic podobnego, na uniwersytetach jedyne kierunki związane z jedzeniem to dietetyka, technologia żywienia itp, ale to już coś innego.

      Usuń
  10. To co piszesz jest niesamowicie ciekawe!!

    O matko jak ja bym chciala zeby w polsce byly takie studia... kocham gotowac ale w polsce w zasadzie jedyna mozliwoscia zeby sie w tym kierunku rozwinac i miec na to papierek jest technikum gastronomiczne a tam w moim zyciu nie bylo po drodze i jestem aktualnie na studiach zupelnie nie zwiazanych z tym przemyslem ;-) ale pomarzyc mozna.

    te wszystkie Twoje przedmioty brzmia swietnie
    Food Recipe Development badzo mnie zaintrygowalo, szczerze zazdroszcze!! ja zamiast tak fajnych praktycznych przedmiotow slecze nad przygotowaniem sie na labolatorium z programowania... zdecydowanie mniej ekscytujace...

    Bede z checia obserwowac Twoj blog :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i pozdrawiam!

      Usuń
    2. laboratorium się pisze

      Usuń
  11. trzymam mocno kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Eh studiowanie... Żmudne to i uciążliwe. Wysysa z człowieka energię i resztki kreatywności. Chociaż jak widzę Twoje studia jednak jej wymagają. Ja odnoszę wrażenie, że mogę sobie spokojnie studiowac tylko wtedy jak wiem, że czeka mnie coś ciekawego w niedalekiej przeszłości, że mam gdzieś zabukowane bilety, że po prostu muszę dożyc do tego momentu, po drodze nie zawalając egzaminów, żeby nie pokrzyżowac sobie planów. Sądzę więc, że perspektywa podróży do Azji musi byc bardzo motywująca. zazdroszczę!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobne odczucia odnośnie wszystkiego co napisałaś. Niby moje studia wymagają trochę kreatywności, ale przez to, że jest to szkoła i mam z góry narzucone zadania, to ten 'przymus' znacznie osłabia tą kreatywność;).

      Usuń
  13. U mnie juz jutro zaczyna sie kolejny semestr :(((

    http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=11027339

    zapraszam, mnóstwo modnych ciuszków

    B.

    OdpowiedzUsuń
  14. Powodzenia w nowym semestrze i oczywiście najszczersze gratulacje z okazji zaliczenia tego semestru!:)

    Ja obecnie czekam z utęsknieniem na wiosnę i zieloną trawę w ogródku! :)

    Pozdrowienia,
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  15. Rany, ale bym dała za takie studia w Polsce! Teraz z perspektywy lat i 25 tysięcy wydanych na studia z mediów cyfrowych (które są okropnie gówniane) w DSW, wiem, że lepiej iść do pracy po szkole i zastanowić się co się tak na serio chce, a nie pędzić na studia "bo tak trzeba" i nie ma co zawalać roku, bo się "wyjdzie z wprawy". Masakra. Jakbym nie słuchała tych wszystkich mądrości ludzi, którzy tak na prawdę nic wspólnego ze studiami nie mieli to bym inaczej zrobiła. Aż mnie ścina z zazdrości Ula! Normalnie! UH! Nie zmarnuj szansy, bo wiedz że milion chciałoby być na Twoim miejscu, a już "nie może"... :(

    Poza tym chyba tylko w Polsce jest taki pęd na kasę, i nie dawanie od uczelni nic w zamian. Czy to na państwowych czy to na prywatnych. Moja koleżanka z roku która pojechała na Erasmusa do Portugalii, jak wróciła po roku to straciła zapał totalny do nauki w Polsze i na tej uczelni. Taki sam kierunek, tu, a w Port. to dwa różne światy. U nas niepotrzebne przedmioty i kucie bezsensownych tamatów, a tam dopasowanie do studenta, różne godziny zajęć i PRAKTYKA, PRAKTYKA, PRAKTYKA, oraz rzeczywista współpraca z firmami w ramach praktyk studenckich. A u nas... Jak nie parzenie kawy, to odwalanie czarnej roboty za leserów.

    No to trochę ponarzekałam i czekam na dalsze nowiny!
    Jak wygram w totka conajmniej milion to Ci kupię Ula telefon z aparatem, żebyś mogła tu nam polską rzeczywistość dopieszczać! :)

    P.S. Jeszcze odnośnie studiów, ja dzisiaj tak żałuję, że nie miałam odwagi postawić na swoim i iść na zootechnikę, i później hodowlę koni... Także jeśli ktoś mnie czyta, to uwaga: STAWIAJCIE NA SWOIM I REALIZUJCIE WŁASNE MARZENIA, a nie realizujcie oczekiwań innych. Lepiej mieć później ogromną satysfakcję i poczucie niezmarnowanego czasu, albo pretensje do siebie, a nie do najbliższych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wszystko co napisałaś. Mam nadzieję, że ktoś wyciągnie z tego wnioski i rzeczywiście weźmie marzenia we własne ręce zamiast spełniać oczekiwania innych.

      Usuń
  16. Wczoraj przeglądałam Twojego bloga cały dzień hah jak nie więcej. Cóż mogę napisać. Ulu jesteś osobą pełną pasji i na prawdę bardzo odważną. Przez życie idziesz jak błyskawica. Pokazałaś, że warto spełniać swoje marzenia i dążyć do celu. Podziwiam Cię. Sama tak na prawdę nie wiem czego chcę od życia, zero pasji. Praca, Studia i tak ciągle, aż szlak człowieka trafia.
    Ja życzę Ci aby ta podróż do Azji była fanstastyczna. Bierz z życia ile się da :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej Ulu :) mam ogromną prośbę, czy mogłabyś jeśli spodoba Ci się to zdjęcie wesprzeć mojego znajomego i kliknać lubię to? :) http://www.facebook.com/photo.php?fbid=304660436258107&set=o.315289652092&type=1 będę ogromnie wdzieczna!

    pozdrawiam
    stała czytelniczka Natalia

    OdpowiedzUsuń
  18. śmiać mi się chce, że to dla Ciebie "dużo roboty". Ludzie, nie wiem, na jakich studiujecie uczelniach i kierunkach, ale moje studia to był wycisk! Prezentacje, eseje na każdy przedmiot, 10 egzaminów w sesji, kucie, zasuwanie. I nie rozumiem, dlaczego widzicie studia jako blokadę dla rozwoju, kiedy jest zupełnie odwrotnie. Można się tyle nauczyć, tyle poznać! Nie macie serca do studiów, to nie studiujcie, to nie jest obowiązek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazła się pasjonatka studiów, biedna, zabiegana i tylko wszyscy dookoła niej mają luz i narzekają bez powodu... A nie miałaś czasem 20 egazminów w sesji pracusiu?:P

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że wycisk się opłacił, no i fajnie, że byłaś zadowolona ze studiów.

      Usuń
  19. Ula, możesz mi przypomnieć adresy stron z tanimi motelami i hotelami?

    ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z hostelami? http://www.hostelbookers.com/

      Usuń
  20. dziękuję!!:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Czy będąc w Stanach spotkałaś kogoś i kimś długo myślałaś i nie mogłaś przez niego spać. Hym. Znaczy się - zakochałaś się. Znaczy się, bo wiesz, byłaś tam dwa lata i to jednak trochę długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież Ula miała przez pewien czas chłopaka w Stanach - Tima :)
      ola

      Usuń
    2. Hehe, dokładnie. A że był to związek na odległość, to trochę sobie potęskniłam;).

      Usuń
  22. ulka 20-50 funtów miesiecznie .ja tez jestem w UK DOKLADNIE W LEEDS i daj mi jakas rade , prosze, jak ty dajesz rade za tak niska kwote miesiecznie na jedzenie , kosmetyki , telefon itp?
    szok, bo znam dobrze realia jestem tutaj od 2007.podziwiam!!!

    twoja czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd tu przyjechałam z komsetyków kupiłam tylko mydło, żel pod prysznic, szampon, odżywkę i wszystko w 99p store;). Nie używam wiele więcej, a resztę (np. kosmetyki do makijażu) przywiozłam z domu. Telefon załadowałam na początku października za 10funtów i mam jeszcze te pieniądze do dzisiaj.
      Jedzenie kupuję przede wszystkim na targu z 20min ode mnie, gdzie jest bardzo tanio, np. czasami udaje mi się upolować 20 awokado za funta, a trzy sery za funta to praktycznie norma;). Piję tylko wodę i herbatę, no i jakoś życie leci;).

      Usuń
  23. jak jesteś na siłowni to ile ćwiczysz? z godzinę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dłużej, bo najpierw biegam z 25-45minut, a później się rozciągam /robię brzuszki/ ćwiczę na sprzęcie...myślę, że w sumie to z 1:30-2h.

      Usuń
  24. O kurcze uczysz się w UK ? Ja właściwie już kończę Technikum, w maju zaliczam maturę, myślałam co prawda trochę o wyjeździe za granice Polski w celach nauki, ale bardzo się boję, że bym nie podołała . Oczywistą sprawą jest zapewne rewelacyjna znajomość języka, a u mnie z tym kiepsko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba znać języka rewelacyjnie (sama go nie znam na takim poziomie), ale dobrze by było gdybyś zdała rozszerzoną maturę z ang. na poziomie min 75%. Poza tym zawsze możesz wyjechać najpierw do pracy, poznać dany kraj, poprawić język i dopiero po roku-dwóch latach aplikować na studia.

      Usuń
  25. a żeby studiować w UK trzeba zdać międzynarodową maturę? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, 'zwykła' jest jak najbardziej OK. Tylko trzeba zdać TOEFL lub IELTS jako potwierdzenie znajmości angielskiego.

      Usuń
  26. Ech, Ula ;-) Jak ja Tobie zazdroszczę odwagi, tego, że nie boisz się realizować marzeń. Jesteś moją idolką po prostu :-)
    Oby to półrocze było as easy as pie ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Kurczę, dopiero od niedawna śledzę Twojego bloga i być może już wcześniej o tym wspominałaś ^^, ale bardzo mnie to ciekawi: jakie masz plany po skończeniu studiów? Jakie możliwości daje Twój kierunek? Wydaje się niesamowicie ciekawy! Aż zazdroszczę ;)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje dużo różnych możliwości, w zależności od tego, czym się jest zainteresowanym (np. food product development, flavour technology, food selection and buying, marketing management, health promotion, consumer advice, retail management, merchandising, category management, food journalism and food technology teaching.)
      Mi zależy, żeby połączyć miłość do jedzenia, podróży i fotografii, więc pewnie nauczanie to nie będzie;).

      Usuń
  28. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin ! Życzę Ci abyś zobaczyła jeszcze wiele ciekawych miejsc i zjadła wiele pysznych dań ;) A taka taka ciekawostka - urodziłaś się tego samego dnia co założyciel scoutingu. Wszyscy harcerze, na całym świecie dzisiaj "hucznie" (jak na harcerzy przystało ^^ :D) świętują ten dzień.

    OdpowiedzUsuń
  29. Wszystkiego najlepszego moja ulubiona, ukochana blogerko!;) Wspaniałych podróży Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Sto lat Ula! Spełnienia wszystkich marzeń i żebyś zawsze była szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Najlepsze życzenia, czyli dużo podróży, wiary w siebie której tak często Ci brakuje, nigdy chandry, wiary w ludzi, i przede wszystkim szalonej, podróżniczej miłości !

    OdpowiedzUsuń
  32. Ula! Wszystkiego najlepszego! I żebyś zawsze podążała swoją drogą i dużo się uśmiechała :D :D
    "Never, never, never give up!" - W. Churchill

    OdpowiedzUsuń
  33. ojeja Ulcia to musisz zapierdzielać jak mały samochodzik ;p

    OdpowiedzUsuń
  34. Spóźnione najlepsze życzenia urodzinowe, pocieszam Cię,że ode mnie jesteś młodsza,więc starość CI jeszcze nie grozi ;)
    mam do Ciebie pytanie odnośnie egzamniu IELTS,czy zdawałaś go przed pójściem na studia do UK.wiesz może coś na temat jego 'wartości'skoro ważny jest jedynie przez 2 lata... z góry dzięki za odp :)
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdawałam TOEFLa, a nie IELTS i tak- było to w styczniu, tuż przed złożeniem papierów do UK, żebym mogła w nich umieścić specjalny kod, który umożliwił ludziom z TOEFLa przesłanie moich wyników do szkoły w UK (bo trzeba czekać na nie z dwa miesiące). A co do wartości, to nie jestem pewna o co Ci dokładnie chodzi?

      Usuń
  35. Wszystkiego dobrego! Spełnienia marzeń i wielu podróży:)
    Chciałabym, żeby było mi dane kiedyś Cię poznać, wydajesz się tak pogodną i sympatyczną osobą:)

    PS Muszę to napisać, wybacz - masz świetną figurę, nogi - marzenie :D Nie chcę, żeby to dziwnie zabrzmiało, acz szczupłe nogi to moja obsesja :P

    OdpowiedzUsuń