19 wrz 2012

Bamboo forest.


Drugiego dnia w Kioto wsiadłyśmy w pociąg i pojechałyśmy zobaczyć jego zachodnią część, z dużą liczbą świątyń, starą zabudową i lasem bambusowym.
Wysiadłyśmy na stacji Arashiyama.
Las bambusowy zrobił na mnie duże wrażenie, był jednym z najładniejszych miejsc całego wyjazdu.


Świątynia Nonomiya.


Cmentarz.
Ciąg dalszy zdjęć z tego dnia w następnym poście.

29 komentarzy:

  1. las bambusowy robi wrazenie
    niesamowite zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowicie uspokajający odcień zieleni. Ciekawa jestem, ile lat mają średnio te bambusy.
    Świetne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. No, wydaję się miły ;)

      Usuń
    2. A czyi uśmiech nie jest miły?;)

      Usuń
  4. Wyszłaś przepięknie na tym portrecie. Wyglądasz na niezwykle szczęśliwą kobietę, a to jest w tym zdjęciu chyba najcudowniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Część robiona analogiem?

    Jak dotąd twoje najlepsze zdjęcie - ( mówię o Japonii, przebijąją zdecydowanie Azję Płd-wsch.

    Adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? A ja jestem średnio zadowolona z japońskich fot, z tych z Azji Pld-wsch byłam bardziej...
      Wszystkie robione cyfrowym.

      Usuń
    2. No serio, serio, ale może to z powodu miejsca.

      Usuń
  6. Z każdym postem Twoja Japonia wyglada lepiej.Niezwykly ten las.Nawet nie wiedziałam,ze coś takiego jak las bambusowu istnieje:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ula ile wydałyście w sumie na całą podróż? Ciekawi mnie koszt wyprawy
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale obstawiam, że razem z przelotem ok 2500-3000zl/ za os.

      Usuń
    2. a ile dni bylas w Japonii?

      Usuń
  8. Cześć Ula, jakiś czas temu moja znajoma poleciła mi Twojego bloga i powiedziała, że koniecznie mam przeczytać od początku. Minęły dwa miechy i dotarłam w końcu tu i jestem na bieżąco, ufff :) i właśnie się skapnęłam, że już nie będę mogła sobie czytać po kilka postów dziennie tylko będę musiała czekać kilka dni na kolejnego... ale i tak zdobyłaś kolejną czytelniczkę :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe, że chciało Ci się przejrzeć wszystkie posty:). Cieszę się, że tu trafiłaś i dzięki za komentarz. Pozdrowienia dla Ciebie i znajomej!:)

      Usuń
    2. Karolina, też tak miałam. Ale w moim przypadku odkąd został polecony mi blog Uli minęły już chyba trzy lata! I też mi było smutno, kiedy skończyły się zaległe posty. A teraz obserwuję już tyle blogów, że Ulowe wpisy nie zawsze uda mi się czytać na bieżąco. Ale to jedyny blog, który czytam regularnie od trzech lat i nie pominęłam ani jednego posta. Dzięki, Ula :)

      Usuń
  9. o_O
    Zawsze uważałam bambus za średniej wielkości, średnio ciekawą roślinkę, a tymczasem okazuje się, że jest ogromny i "fotogeniczny". ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Las bambusowy rzeczywiście robi wrażenie. Czy ten las to jakiś rezerwat przyrody?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, a dodatkowo to był niewielki teren, kilka uliczek i to wszystko.

      Usuń
  11. Uwielbiam bambusy w każdej postaci - także za to, że są dość uniwersalnym materiałem i wiele rzeczy można z nich wyczarować :) Zdjęcia zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądam zdjęcia i nie mogę się nadziwić. Pięknie tam jest. Czy wszystkie ulice są takie czyste i schludne? Bo nigdzie nie można dopatrzyć się tam śmieci. Normalnie inny świat.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są bardzo czyste, wszędzie. Nie widać dużo śmietników ani sprzątających, a jednak śmieci brak, nawet kurzu na chodnikach nie ma. Najwyraźniej kultura japońska nie pozwala ludziom śmiecić;).

      Usuń
  13. nie do tematu, ale wrocilem wlasnie z wycieczki po us, bylem tez w cali no i tam w la wszedzie mozna kupic marihuane ;) i wlasnie tak sobie pomyslalem, ze ty przeciez tam mieszkalas - wiesz moze czy tubylcy tez kupuja czy to tylko marketingowy chwyt? i czy ty jak podrozujesz to probujesz jakis 'substancji', ktore sa nielegalne u nas, a miejscowi je sprzedaja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście rzuca się to trochę w oczy w LA, zwłaszcza przy Venice Beach. Z tego co pamiętam może być przepisywana w celach leczniczych, ale nie orientowałam się w sumie czy turyści kupują. Rzadko tak naprawdę trafiają się substancje, które w PL są nielegalne, a gdzie indziej nie, więc nie za bardzo;).

      Usuń
  14. w zasadzie nic poza 'pięknie' nie przychodzi mi do głowy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. mimo, że zdjęcia są niesamowicie piękne (jak zawsze) to tym razem bardziej zachwycam się Tobą. Jesteś śliczna!

    OdpowiedzUsuń