12 wrz 2009

So silently...

Oaza spokoju i zieleni.
Mnóstwo domów dookoła, wydających się być pustymi. Na ulicy pojawia się od czasu do czasu człowiek, ale tylko razem z psem, wózkiem lub uprawiający jogging. Zaledwie po tygodniu pobytu tutaj, mnie samą zdziwił widok kobiety niosącej zakupy.
Chodniki po jednej stronie ulicy w zupełności wystarczają, będą jak nowe przez wiele, wiele lat.
Śmieci na ulicach nie widać, bo nie ma ich kto tam wyrzucać.
Żadnych żuli, plotkujących sąsiadek, chłopów na balkonach wołających z 10 piętra kumpli stojących pod blokiem. Żadnych telewizorów lądujących w ogrodzie i piłek wrzuconych przez płot. Czasami słychać okrzyk "Hi daddy!", ale nie widać zasmarkanych dzieci lepiących pączki z piasku.
Nie biega się po śmietanę po sklepu, bo nawet jak na jogging to za duża odległość.
A pośród tych pięknych domów, równych trawników i żywopłotów łatwiej się zgubić niż gdziekolwiek indziej. Mieszkańcy poza swoją ulicą nie znają żadnej innej w pobliżu, nie ma takiej potrzeby.
Dzień jest cichy jak noc, noc cicha jak dzień.
Okolica zdecydowanie inna od tej dobrze mi pamiętanej.

Mój dom od przodu.

Ulica prowadząca do domu.

Dom od tyłu. Z prawej strony u góry, to moje okno.


Zaległy outfit.






Widok z mojego okna na Zatokę San Francisco.

A tu widok z prawej strony. Woda tuż przy domu i kawałek dalej to taka sztuczna rzeczka;)

jacket: second hand
shorts: GAP
shoes: Zara

This is my host-family's house, where I'll stay for a year and the view from my room- San Francisco bay.

29 komentarzy:

  1. Rewelacyjny dom i świetna marynarka!!

    OdpowiedzUsuń
  2. wytrzymujesz?mnie by taka cisza wykończyła...

    OdpowiedzUsuń
  3. dom i okolica rewelka, zazdroszczę tej ciszy, u mnie w ciągu dnia ryk syren policyjnych lub karetek plus śmigające motory, takie to są uroki mieszkania w centrum.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcaaale Ci nie zazdroszczę tego spokoju...;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cuuuudownie! :))
    Ula, jakiego sprzętu używasz? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. też miałam takie odczucia jak ty, że cisza spokój nikogo wokoło, czasami tylko przejedzie cichutko samochód sąsida

    zazdroszczę ciepła^^

    OdpowiedzUsuń
  7. nie jest Ci tam nudno? :) pokaż jakies zdjęcia z mieszkania :] ciekawa jestem jak mieszkają :)i napsiz coś może o rodzinie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cisza i żadnych zasmarkanych dzieci? Jadę do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Taki widok z okna i brak wrzeszczących dzieci?! Bezcenne...;)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze mi z ciszą i tym całym spokojem tutaj. Jedyne czego mi brakuje to widok większej ilości ludzi na ulicach.

    Anonimowy-> Canon 400d, obiektyw 50mm f 1.8 II :)

    OdpowiedzUsuń
  11. przeczytałam Twojego bloga od początku do końca, i z niecierpliwością czekam na kolejne notki ;)
    bardzo inspirujesz i masz wspaniałe życie!
    pozdrawiam serdecznie!
    agnsk :)

    OdpowiedzUsuń
  12. dziane te ludzie. nie ma co

    OdpowiedzUsuń
  13. Ula jak bedziesz miala juz dosyc tego spokoju i braku ludzi wybierz sie do chinskiej dzielnicy w SF po 5 minutach bedziesz chciala stamtad uciekac ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. napisze tylko tyle: zazdroszcze:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy do tej pory nie odwiedzilam USA, widzialam mnostwo zdjec ale nigdy nie byly one tak wciagajace. Obejzalam i przeczytalam posty wlasciwie z calego okresu wakacji... Czekam na ksiazke ktora kiedys napiszesz ze swoich podrozy...
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  16. marynarka jest świetna, jak z njanowszych pokazów. Trochę żołnierska (guziki), a trochę futurystyczna. Wielkie łał :)

    P.S. mam 172cm, to dużo? :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Przymierzałam prawie identyczna marynarkę ale w wersji białej....jednak była za duża
    A okolice, które opisujesz przypominają mi serial "Gotowe na wszystko" jednak tam na ulicy działo sie sporo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo podoba mi się ta marynarka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. świetny żakiet! i ten kołnierzzzzzzzzzzzzzzz!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Potwierdzam, świetny żakiet!!

    OdpowiedzUsuń
  21. trochę ciężko uwierzyć mi w tę ciszę, spokój i brak ludzi na ulicach... dziwnie tak. poza tym ładny dom i zadbana okolica. trzymaj się ciepło i dbaj o siebie tam daleko! (;

    OdpowiedzUsuń
  22. oj, jakbym chętnie wyjechała gdzieś, gdzie nie byłoby tego ciągłego, warszawskiego zgiełku... Fajnie masz :D

    OdpowiedzUsuń
  23. ależ bym teraz chciała być na Twoim miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Widzialam co napisala o tobie 'moda z krakowa'.
    Ze tez ma czelnosc wtracac sie w to jak prowadzisz bloga. Nie wiem jak taka stara baba moze wyrazac poglady na temat tego, ze zdjecia rzeczy sa dziecinne. buahahaha xD

    Sz.

    OdpowiedzUsuń