7 wrz 2009

“When you leave New York, you ain't goin' nowhere”

Na koniec wycieczki miałam 2h wolnego, które musiałam wykorzystać do maksimum.
Reszta grupy spędziła je na Times Square lub w sklepach z pamiątkami, ekscytując się t-shirtami I ♥ NY.
Ruszyłam w dół Manhattanu. Szłam, chłonęłam i rozglądałam się na wszystkie strony. Wyprzedzałam najszybszych Nowojorczyków, a na czerwonych światłach tylko przyspieszałam.
Przeszłam kilka kilometrów, aż do Soho. Wracając odwiedziłam jeszcze Washington Square Park, ale ponieważ nie miałam już czasu, to wróciłam na umówione miejsce (Fith Avenue) metrem.

Wbrew temu co się mówi, Nowojorczycy to bardzo sympatyczni ludzie. Cztery osoby zaoferowały mi pomoc, zanim w ogóle zdążyłam je o nią poprosić (wystarczyło przyglądanie się mapie;) ).
Zaskoczyła mnie ta serdeczność i otwartość w mieście, które jest wiecznie w biegu.

Opuszczałam Manhattan nocą, znowu słuchając Sinatry i z żalem w sercu, że nie mogę zostać dłużej. Pocieszałam się tylko myślą, że nie była to moja ostatnia wizyta, a dopiero pierwsza...:).


Na tarasie widokowym 86 piętra Top of the Rock.

Empire State Building.

Jedno z pięciu zdjęć z NYC, na którym jestem;)

Central Park.



Trudno być w NYC i nie trafić na kręcenie filmu. Ekipy filmowe widziałam w kilku bocznych uliczkach, a później też trafiłam na kręcony przy Central Parku film, ale nie zdążyłam się przyjrzeć co tam się dokładnie działo.

Times Square.

Postanowiłam, że pierwszego amerykańskiego cheesburgera z Mc'Donald's zjem w najsłynniejszym chyba Macu na świecie, na Times Square;).



Dość długo przemierzałam Miasto właśnie Broadway'em.

Do słynnego Macy's nawet nie weszłam, ale przecież jest ich też dużo tu w Kalifornii.

Flatiron Building.



Ta pani zagadała do mnie przy Flatiron, kiedy przyglądałam się mapie. Zaczęłyśmy gadać o Nowym Jorku i wszystkim innym, aż rozstałyśmy się na Union Square:).





Zdjęcia tej dwójce zrobiłam z autobusu, w East Village, ale nie wyszyły za dobrze. Widziałam dużo stylowych osób i gdybym tylko miała więcej czasu... Street Fashion z NYC zajmę się przy okazji kolejnej wizyty.

Urocza 'pasmanteria' w Soho.


Ile ja bym dała, żeby mieć jedno z tych mieszkań...



Wybieg dla psów w Washington Square Park.

Pikniki....achhhh...

Symbol Washington Square Park.





Na Washington Mews trafiłam przypadkiem, ale dobrze pamiętałam to miejsce z książki o NYC Kamili Sławińskiej.

Nie spodziewałam się, że stacje metra będą takie małe.

Sam pociąg zaskoczył mnie klimatyzacją wewnątrz. Londyńskie metro mogłoby wziąć z niego przykład.


This is the second part with pictures from New York. I wish I could stay there longer.

46 komentarzy:

  1. central park, ooo raaany :)

    amerykański cheeseburger smakuje tak samo jak polskie? :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tak samo, ale bardzo podobnie i ciężko mi ocenić, który jest lepszy...ale chyba jednak polskie;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeny. Ale ja Ci zazdroszczę tych Twoich wojaży i wędrówek. Też chcę zobaczyć Nowy Jork:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sfocić NYC [nawet w biegu] to jest coś...:)
    PS. zdałem!

    OdpowiedzUsuń
  5. ula, nawet nie wiesz jak ja Ci teraz zazdroszczę..mam nadzieję,ze też się tam znajdę..i to niedługo...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow co tu dużo pisać, zazdroszczę wyjazdu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię Twoje relacje. Wszystkie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zazdroszczę ci,a jeszcze bardziej mieszkańcom NYC :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jestes au pair? pochwal sie jakimi dziecmi bedziesz sie zajmowac i gdzie? :)))pozdrawiam i gratuluje fajnego bloga

    OdpowiedzUsuń
  10. new york, new york... marzenie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ula, piekny ten NY, ale w SF to dopiero jest street fashion, takich Cudaków jak tam nie widziałam nigdzie indziej....poza tym jako wielbicielka kuchni swiata bedziesz miala wiele okazji do sprobowani apysznosci z calego swiata, nie wiem jak bardzo alkoholowa jestes, ale ja w stanach pokochalam Mimose - koktajl z szampana i soku pomaranczowego, pycha O i to mnie wlasnie zdziwilo, ze tak duzo szampana pija (choc moze to tylko takie wrazenie)

    OdpowiedzUsuń
  12. dzięki za rozjaśnienie tego koszmarnego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też bym wiele dała, żeby tam mieć jedno z tych mieszkań :] nie będę oryginalna jesli powiem, że z zapartym tchem śledzę relacje z Twoich podróży, ale cóż, taka jest właśnie prawda ;) świetny blog i czekam na kolejne relacje. Trzymaj tak dalej, Ula! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Z zapartym tchem oglądałam te zdjęcia.. Może to i dziwne, ale jak dla mnie najpiękniejsza w Nowym Jorku jets ta różnorodność reklam, (przede wszystkim elektronicznych)ma to swój urok ;) Czekam na następną relację!

    OdpowiedzUsuń
  15. street fashion... ah, musisz koniecznie zrobić o tym notkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ula jutro wylatuję do Londynu.aaaaaaaaaaaaaaa :)


    Pozdrawiam serdecznie

    kokoshai

    OdpowiedzUsuń
  17. czekam na street fashion ! :)
    ahh zdjęcia cudowne, aż się zachciewa !

    OdpowiedzUsuń
  18. buu, jestem strasznie zazdrosna ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. patrzę na zdjęcia i chce mi się tam wracać!!! :))))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ulciu, nie wiem czy moje wiadomości dochodzą...więc piszę tutaj. Ufam, ze wszystko dobrze. Patrzę jednak na zegar, który umieściłaś i wiem, że śpisz- tak wiec dobranoc :)
    V.

    OdpowiedzUsuń
  21. Times Square robi wrażenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetna relacja, z niecierpliwością czekam na następne:)

    OdpowiedzUsuń
  23. w macys nie ma nic ciekawego, więc nie ma czego żałować ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. jezzzu przeciez jest miliard stron o street fashion ze stanow, prosze badz oryginalna i zadnych street fashion

    OdpowiedzUsuń
  25. Te przyczepy to pewnie ekipa Gossip Girl, ciągle kręcą się w tamtych rejonach :)

    OdpowiedzUsuń
  26. wchodze codziennie na mojego bloga tylko sprawdzic czy w zakladce z aktualnosciami pojawil sie Twoj nowy post...wyczekuje tych migawek z Twojego zycia z niecierpliowoscia, podziwiam z kazdym postem bardziej... Korzystaj i baw sie dobrze;-) Jakos az takiej fazy na ten NYC nie mam, ale chetnie bym zobaczyla ;) buziak.

    OdpowiedzUsuń
  27. Trzeba być tylko Tobą, żeby w wolnym czasie chodzić swoimi ścieżkami i chłonąć jak najwięcej z miejsca, w którym jesteś. Ja dziękuję, że dzielisz się z nami tymi miejscami ;) Zdjęcia są piękne! Nie wiedziałam, że Central Park jest taaaaki wielki! :D A Flatiron Building chyba najbardziej kojarze z filmów ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. kosmos możliwości... zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  29. o widzę że udało Ci się dużo zwiedzić jak na jeden dzień. Widzę że nawet płynęłaś promem na Staten Island. Zdjęcia super. Pozdrawiam
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  30. Macy's na 34 Street jest jedyny w swoim rodzaju, inne Macy's już nie są takie jak ten na 34. Ten jest najwiekszym sklepem na świecie. A jaki ma wystrój! w szczególności na Święta Bożegonarodzenia, które tutaj zaczynają się w połowie października ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie wiem czy cie to pocieszy, ale w tych mieszkaniach sa niezbyt uzyteczne "puszki" w oknach. Chodzi mi o wentylatory. Nie ma to jak centralne chlodzenie, zawsze daje rade:) Poza tym te okna nie sa zbyt szczelne i trudno sie je otwiera, wiec jak raz je zamkniesz to nie chce sie ich otwierac a jak otworzysz to nie chce sie zamykac. Wiem ze to tylko jedno niezbyt wyrazne zdjecie, ale kto widzial duzo razy cos podobnego to rozpozna. Tez bym chciala takie mieszkanie, bez "puszek", po remoncie generalnym, z nowymi oknami i z nowa klatka schodowa, bo z tymi tez roznie bywa. Raz ogladalam mieszkania (nie w Nowym Jorku), zwyczajna ulica, niedaleko budowane lub wykonczone nowiuskie budynki mieszkalne. Wystarczylo dotkniecie kilku klamek w drzwiach, zeby moje dlonie doslownie przesiaknely niewietrzonym powietrzem, ktore powstalo przez lata i nie da sie go pozbyc w ciagu miesiaca wietrzenia przez dzien i noc. Cale budynki w srodku smierdzialy, swoje ciuchy od razu dalam do prania po powrocie do domu po pobieznym obejrzeniu paru mieszkan! Jesli chodzi o sprzety w kuchni i w lazienkach to byly stare, ale nie w strasznym stanie, tylko ten ponury zapach... Tak sie zrazilam do "puszek" w oknach i starszych budynkow. Normalnie otwieralam drzwi wejsciowe na klatke i po sekundzie chcialam uciekac jak najdalej. Czy to mozliwe ze wlasciciele tego nie czuja? Nie naleze do osob, ktorym przeszkadza kazdy pylek kurzu, pedantka w sprzataniu tez nie jestem, a ten smrod byl dla mnie straszny! Przepraszam za moj ponury wywod;)
    PS Podziwiam twoj zapal do zwiedzania kazdego zakatka swiata. Takich ludzi jak ty powinno byc wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  32. Anonimowy-> pod San Francisco i zajmuję się dwójką chłopców 9 i 11lat.

    Anonimowy powyżej -> Dzięki za tak długi komentarz;))). Wiem, ze ogolnie mieszkania w NYC to stare, nieciekawe klitki;)). Moze powinnam trochę w takim miejscu pomieszkac, zeby wybic sobie z glowy chec do zamieszkania w takiej norze;D.

    Dziewczyny-> co do street fashion to na pewno zdarzy mi się zamieścić zdjęcia fajnie ubranych ludzi, ale spokojnie, nie stanie się to tematem nr 1 mojego bloga;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Piękne zdjęcia i cudowna podróż :) Strasznie zazdroszczę, że mogłaś to wszystko zobaczyć na własne oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. ta relacja jest najlepsza! oddaje dusze tego miasta! strasznie ci zazdroszczę że tam byłaś i jeszcze pewnie bedziesz!

    OdpowiedzUsuń
  35. do anonimowego o mieszkaniach w NY. Ja mieszkam w NY w pięknym 100m kw mieszkaniu, wyremontowanym z piękną kuchnią, w oknach to nie wentylatory tylko kloimatyzacje bez których latem się nie da żyć. Nie wiem na jakie mieszkania trafiłaś, nie można generalizować, za małe pięniądze nie oczekuj cudów, tak samo jest w Polsce. Wynajęcie fajnego mieszkania na Manhattanie kosztuje od 2 000$ wzwyż. Za 300$ można w NY wynająć jakiś smierdzący pokój na Brooklynie, ale za 1000$ znajdziesz już jakieś fajne czyste studio na Queensie (na pewno nie na Manhattanie) z otwieranymi oknami i windą w budynku i pralnią. Nie jest tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  36. zdjęcia są świetne, czekałam na te typowo nowojorskie, time square, central park, wszystko jest :)
    ach zazdroszczę, naprawdę <3
    niech Ci się tam dobrze wiedzie, i abyś miała więcej czasu na zwiedzanie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Drogi Anonimie!


    Czy ty myslisz ze ja sie wczoraj urodzilam he?
    Ja doskonale wiem ze to jest klimatyzacja:) I ze latem nie da sie bez niej zyc:) Wyrazilam swoja opinie o tych urzadzeniach, nie sprawdzaja sie zawsze. Nie szukalam tez mieszkania za 300$, skad to wogole wytrzasnelas/es? Podam przyklad Chicago, ktore moze nie jest tak drogie jak NJ, ale i tez nie nalezy do najtanszych: za ok. 500-600$ mozna wynajac suterene w domu jednorodzinnym (w bezpiecznej dzielnicy). Mieszkanie u gory (dwu-, trzypokojowe) kosztuje od ok. 900 dolarow w zwyz. Szukalam z rodzicami mieszkan do kupna lub do wynajecia (domy jednorodzinne i mieszkania w budynkach 3-pietrowych. Ogladalismy i nowe i stare, bo zawsze zaczynaja pokazywanie od tych najgorszych. Tzn. gdyby to ode mnie zalezalo to bym ominela ta pierwsza czesc:) Te stare kosztowaly ok. 100 000- 140 000 tys., nie wiem za co, ale dobra... Te nowe kosztuja ok. 200 000 tys. Rata za miesiac to ok. 1300 dolarow, niestety nie pamietam przez ile lat.

    OdpowiedzUsuń
  38. 200 000 tys. to na prawde duzo bo to 20 mln :)

    OdpowiedzUsuń
  39. W NYC właśnie kręcą drugą (kinową) część SATC... może to na ich ekipy trafiłaś?;)
    Pozdrawiam! Magda.

    OdpowiedzUsuń
  40. pewnie że są pokoje za 300$ w NY wystarczy wejść na www.bazarynka.com tam jest pełno takich

    OdpowiedzUsuń
  41. ciesze sie ze spotkalas milych ludzi!
    Mi to w NYC troche nie wyszlo i pewnie dlatego sie zrazilam.
    Ale hej- po raz kolejny gratuluje realizacji marzen!!!! Tak trzymaj!!!

    OdpowiedzUsuń
  42. Czuję się jakbym już tam była ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. hah jak dziwinie..powrócily wspomnienia.. niedawno wróciłam z NYC. Zazdroszczę dłuzszego pobytu w Stanach

    OdpowiedzUsuń
  44. jesteś w raju, poprostu!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  45. piękne zdjęcia, ciekawy blog ;))

    OdpowiedzUsuń
  46. Też bym chciała mieszkać w takim albo w tmy poniżej ach ach ach!

    OdpowiedzUsuń