18 sty 2011

Fish Eye.

W piątek dotarł do mnie nowy obiektyw 'fishe eye' Rokinon 8mm f/3.5.
Było to dzień przed TOEFLem i tego wieczoru spałam u koleżanki, więc zabrałam obiektyw ze sobą żeby wypróbować go fotografując wnętrze mieszkania.
Bernadeta podobnie jak ja, przedłużyła swój rok jako au pair, przeprowadzając się z New Jersey do Nowego Jorku. Najciekawsze jest to, że wylądowała u rodziny, którą ja miałam na koncie pierwsza, kiedy szukałam host rodziny w Nowym Jorku. Bardzo się cieszę, że mimo tego, co radzili mi inni i strachu, że nie znajdę już rodziny w NYC, posłuchałam swojego instynktu i przeczucia, że nie będę szczęśliwa z tymi ludźmi. Nie zamieniłabym obecnej host rodziny na żadną inną.
To śmieszne uczucie, kiedy słucham opowieści Benii i jestem w jej mieszkaniu, mogę zobaczyć jak wyglądałoby moje życie, gdybym podjęła tylko jedną decyzję inaczej;).



Benia mieszka na Upper West Side, w dość starym budynku. Sama wolałabym mieszkać w takim, bo starsza zabudowa wydaje mi się być bardziej nowojorska, niż wszystko to, co nowe. Mój budynek jest nowy, a mieszkanie jak nasze, możnaby znaleźć w każdym innym kraju. Brakuje mi właśnie tej charakterystyczności i klimatu.

Jadalnia.

Salon.

Mieszkanie jest znacznie większe od mojego.

Pokój dzieci.

Pokój Beni.





A to już West Village dwa dni później.

Wracałam ze spotkania au pair i zrobiłam po drodzę kilka zdjęć.



Co do konkursu "Blog Roku", głosowanie trwa jeszcze do czwartku, do godziny 12.
Wczoraj znalazłam się w dziesiątce, ale dzisiaj znowu spadłam na 11 miejsce.
Ci, co chcieli wysłać smsa, pewnie już to zrobili, ale przypominam jak można zagłosować.
Nie można też głosować więcej niż raz.

73 komentarze:

  1. Super!
    Jestem zauroczona analogami, lomo..

    OdpowiedzUsuń
  2. cuksowa-> Nie wiem czy o to chodzi, ale w razie czego napiszę, że to nie jest ani analog, ani lomo. To obiektyw do mojego cyfrowego aparatu.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne są te Twoje zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. niby nic takiego, a jak jedna decyzja może zmienić dosłownie wszystko. dobrze, że udało Ci się wybrać lepiej :)
    a zdjęcia są świetne, miła odmiana :)

    natalia.

    OdpowiedzUsuń
  5. a co takie mówi o swojej host- rodzinie Benia, ze tak się cieszysz, iż nie wybrałaś tej rodziny???
    pokój dzieci wygląda jakby nie był sprzątany od wieków ;) w każdym razie to dwóch chłopców, tak? czy te dzieci nie mogą mieć oddzielnych pokoi skoro mieszkanie jest duże?
    jak to jest u Ciebie z bliźniakami?

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy z 16:44-> W skrócie, to host mama nie jest najłatwiejszą osobą do współpracy, starsze dzieci bardziej wkurzające od młodszych no i ogólnie mam lepiej ze swoimi.
    To chłopiec i dziewczyna i nie mają osobnych pokoi, bo w mieszkaniu nie ma ich 10, chodziło mi o dużą przestrzeń. Benia zajmuje pokój, w którym w przyszłości będzie mieszkać jedno z nich.
    Moje bliźniaki też są oczywiście razem, w końcu to Nowy Jork, tutaj wszystko jest ciasne;).

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne te zdjęcia, dwa ostatnie podobają mi się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Upper West Side i meble z IKEA? troche to smieszne, IKEA w USA jest dla biedakow, to najtanszy sklep z meblami.
    Justa

    OdpowiedzUsuń
  9. to teraz czekamy na fotki z mieszkania Twoich hostów :)
    szkoda,że nie można głosować kilka razy,chętnie oddałabym jeszcze raz głos na Twój blog.

    OdpowiedzUsuń
  10. głos na Twojego bloga oddany :)

    ania

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię foty fish eye'owe. Chociaż czasem wychodzą dziwne jak w przypadku foty z zegarem na ścianie.

    OdpowiedzUsuń
  12. fish eye!! jeeej!! Mam pytanko... z tego co pamiętam masz Canona 500d...? Można wiedzieć czy póki co jesteś z obiektywu zadowolona i ile Cię kosztował? :) Bo fish eye jest w mojej kolejce do powiększania fotograficznego asortymentu :D

    OdpowiedzUsuń
  13. piękne mieszkanie! białe listwy przypodłogowe urzekają mnie juz od jakiegos czasu takze zachwycam sie kazdym wnetrzem, w ktorym sie one znajduja...
    poza tym z miłą chęcią przygarnełabym te dwa fotele uszaki z salonu. urzekła mnie tez ta lewa sciana w kuchni i ten drewniany stołek- słodziak! bardzo przyjazne to mieszkanie, takie cieple, przytulne.
    Zazdroszcze Ci, że mogłas spedzic tam noc!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ulu, jak Ci poszedł TOEFL? I czy to jest jedyny egzamin który potrzebowałaś żeby składać papiery na amerykański uniwersytet? Nie musiałaś zdawać SAT ani nic podobnego? Ola

    OdpowiedzUsuń
  15. Ula, czy zrobisz post o tym jak wygląda Twój typowy dzień jako au pair w NY? Gdzie Ci się lepiej pracuje, w Nowym Jorku czy w San Francisco? Mam na myśli nie tylko samą piekę nad dziećmi, ale także kontakt z host rodziną, Twój czas wolny, wygodę itp.)

    Czy mogłabyś mi napisać jaki tytuł miał nowy serial medyczny, o którym niedawno wspominałaś? Nadal go polecasz?

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam twojego bloga więc własnie wysłałam smsa :-D
    W przyszłości sama mam zamiar przeprowadzić się do NY i byc może zacznę od host-rodziny :-D
    Z chęcią przeczytała bym coś na ten temat na twoim blogu.Może kiedyś pokusisz się o taką notke?? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Benia ma naprawdę fajny pokój:) Zazdroszczę jej:P

    OdpowiedzUsuń
  18. A da się głosować z zagranicy? W sensie, mam wtedy wpisywać +48 przed numer czy jak...? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. a mogłabys kiedys pokazać jak wyglada Upper East Side ? jestem fanką plotkary, i chiałabym wiedzieć od kogoś kto jest w srodku, czy to fakttycznie taka snobistyczna dzielnica :)

    Kass, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. wow. w końcu przeczytałam Twój blog... nooo nie cały, ale jakieś 1,5 roku.. :P od czasu wyjazdu do SF... świetnie prowadzisz. oczywiście głosowałam... ja też chcę wyjechać jako au pair... Mogłabyś poradzić jakie miasta polecasz na wyjazd... bo mam mętlik, chciałabym wyjechać do LA, ale wiem, że nie ma stamtąd dużo ofert, więc NYC jest też super. jakie miasta są ciepłe i ciekawe??
    pisz dalej i będę zaglądać.

    męczyłam się chyba z miesiąc, żeby dotrzeć do wpisu na stronie głównej. w końcu :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Justa-> A co w tym śmiesznego? Nie wiem skąd masz informacje, że IKEA to w USA dla biedaków, ale to nieprawda. To popularny sklep meblowy jak w każdym innym kraju i kupują tam wszyscy, moja host rodzina też.

    dreamyana-> Mam Canona 550d. To jest chyba najtańszy możliwy obiektyw fish eye (pomijając te wszystkie nakładki itp.), nawet przesłonę i ostrość nastawia się manualnie w obiektywie. A mimo wszystko nie był tani, kosztował 230$.

    Ola-> TOEFL poszedł mi średnio, raczej słabo. Największą przeszkodą w zdobyciu większej ilości punktów był bardzo ograniczony czas, z którego wcześniej nie zdawałam sobie sprawy. Połowa czytania poszła mi beznadziejnie, połowa pisania też nie za bardzo i mówienie przez stres również, bo mówienia, to akurat moja najmocniejsza strona.
    W ciągu dwóch tygodni powinnam otrzymać wyniki, ale myślę, że będę mieć ok 70/120pkt.
    Szkoła do której składam w Stanach nie wymaga SAT, bo nie jest to 4letni college. Niemożliwe byłoby dla mnie pokrycie jej kosztów.

    Atrevete-> Najchętniej bym takiego posta wcale nie robiła, bo nie lubię poruszać na blogu tematu bycia au pair, ale chyba wiele osób liczy na takiego posta, więc postaram się go stworzyć.
    Ten serial nazywa się "Off The Map", oglądałam na razie tylko pilot i nie mam jeszcze zdania;).

    Porcelain Tear-> Co masz dokładnie nie myśli z tą notką? Ja mieszkam z host rodziną, bo jestem au pair, nie dlatego, że chciałam zamieszkać w NYC i ktoś zgodził się przygarnąć mnie pod dach;). Mam też nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że przez wizy przeprowadzenie się do Stanów jest mało możliwe.

    Anonimowy z 19:58-> Z tego co pamiętam, to na tego typu numery nie da się wysyłać smsów zza granicy, więc lepiej nie próbuj;). Dziękuję za chęci:).

    Kass-> Na pewno zrobię kiedyś posta śladami "Gossip Girl", ale dopiero wiosną lub latem.

    OdpowiedzUsuń
  22. Sophie Lourence-> Heh, no to chyba zebrałam na blogu dużo postów przez tych pare lat;))).
    Z amerykańskich miast, to tak szczerze polecam tylko Nowy Jork i San Francisco. Nie byłam jeszcze np. w Bostonie, który podobno też jest fajny, ale myślę, że zdania bym mimo wszystko nie zmieniła.
    Najcieplej jest na Florydzie, czy południu Stanów, ale tam nie jest najciekawiej. Południowa Kalifornia ma z kolei przyjemną temperaturę cały roku, ale to już też nie moje klimaty.
    Nie wiem czy masz podobny do mnie gust, może Ty czułabyś się świetnie na Florydzie (niektórzy kochają Miami) ale dla mnie to są takie sztuczne i puste miejsca.
    Dodam też, że bardzo ciężko jest znaleźć host rodzinę w mieście, do którego chciałoby się jechać.

    OdpowiedzUsuń
  23. ... mam nadzieje ze moje dwa sms-y pomogą zdobyć miejsce w 10-tce.. pozdrawiam \

    OdpowiedzUsuń
  24. najbardziej marzy mi się LA, no, myślałam też o Houston i Nowym Orleanie... byłaś niedawno...

    Nooo ale najbardziej LA.

    OdpowiedzUsuń
  25. Sophie Lourence-> Nowy Orlean jest fajny, ale poza Starym Miastem wygląda jak zwykłe amerykańskie miasto.
    Los Angeles jest jeszcze gorsze. Ogromne odległości, wszędzie korki, mocno zanieszczyone miasto i bez samochodu nigdzie się nie ruszysz.

    OdpowiedzUsuń
  26. moze zle sie wyrazilam ze IKEA to dla biedakow, ale ogolnie jest to bardzo tani sklep dla amerykanow, kupuja w nim glownie emigranci a jesli i nawet amerykanie to traktuja te meble jako startery ktore za rok lub dwa lata zastapia lepszymi, a wiem to bo mieszkam w USA znacznie dluzej niz Ty.
    Justa

    OdpowiedzUsuń
  27. Justa-> Co nie jest dla Amerykanów tanie z tego typu rzeczy? Ubrania w H&M czy Forever21 kosztują często tyle, co kanapka na lunch i kupują tam zarówno emigranci jak i ludzie mający kasę. Mieszkasz znacznie dłużej, ale jak widzisz, nie wszyscy traktują te meble jako startery, 'nawet' ludzie na Upper West Side czy Upper East Side;).

    OdpowiedzUsuń
  28. Ostatnio mam fazę na zdjęcia robione fish eye, także trafiłaś w mój gust :)

    pozdrawiam
    meg

    OdpowiedzUsuń
  29. Seattle jest rewelacyjne. poza tym wiele mniejszych miasteczek ma w sobie mnóstwo uroku. i nie wiem co masz na myśli mówiąc, że południe stanów jest "nienajciekawsze". chyba az tak duzo tam nie bylas :) hmmm.

    OdpowiedzUsuń
  30. Anonimowy z 3:54-> Seattle jest dla mnie fajne, ale nie rewelacyjne. W porównaniu z San Francisco czy Nowym Jorkiem jest bardziej 'amerykańskie'.
    Znam trochę ludzi z południa USA, rozmawiałam z wieloma osobami podróżującymi w tamtych stronach i nie trzeba tam mieszkać, żeby wiedzieć to, o czym napisałam (co nie znaczy, że nie ma tam ciekawych miejsc do odwiedzenia).
    A małe amerykańskie miasteczka atrakcyjnym miejscem spędzenia roku w Stanach dla kogoś z Europy?? Haha, dobry żart!:D
    Druga strona uroku o którym piszesz (choć nawet nie wiem do końca co masz na myśli), wygląda tak, że życie kręci się wokół jazdy samochodem od Starbucks, do sieciówek z nieciekawym żarciem, kina i cantrum handlowego:).

    OdpowiedzUsuń
  31. jakis tani ten fisheye.... czy jest made in china? słyszałam ze prawdziwy fisheye kosztyje ok 20 tys zł :) ola

    OdpowiedzUsuń
  32. acha ja mam fisheye lomo i fotki wychodzą trochę bardziej okrągłe - efekt jest wyraźniejszy ola

    OdpowiedzUsuń
  33. ooo to w takim razie bardzo się ciesze i będe wyczekiwała ten akcent gossip girl tutaj :)
    dzieki!

    pozdrawiam

    Kass

    OdpowiedzUsuń
  34. a czy czasem to au pair nie odpowiada za porzadek w dzieci pokoju? co za balagan! a pozostala czesc mieszkania taka sobie, nie zachwyca. Zreszta sie nie dziwie bo bogatych ludzi stac na zatrudnienie nianki za 1000 dolarow tygodniowo.

    OdpowiedzUsuń
  35. ola-> A co za różnica czy Made in China, skoro często nawet bardzo drogie rzeczy są robione w Chinach? Obiektyw był made in Korea i jest tani, bo wszystko ustawia się manualnie i jest niepopularnej marki. Nie ma czegoś takiego jak 'prawdziwy fish eye', bo każdy obiektyw z niską ogniskową, zniekształcający obraz nim jest. A odpowiedniki w sprzęcie za 20tys można znaleźć w większości obiektywów.
    A w Twoim lomo zdjęcia wychodzą bardziej okrągłe, bo takie zabawkowe obiektywy mają jeszcze niższą ogniskową, co akurat w przypadku normalnego aparatu byłoby już dla mnie przesadzone i nie chciałam też winietowania.

    Anonimowy 14:38-> Au pair odpowiada, jeśli wymaga tego host rodzina i tylko w godzinach pracy. Benia za nich nie sprząta, bo dzieciaki mają za zadanie robić to same. Ciesz się, że Twoim dzieciom sprzątanie wychodzi lepiej.
    Trzeba też przyznać, że popisałaś się z wypowiedzią, że dla Ciebie ludzie, którzy mieszkają w mieszkaniu za kilka milionów dolarów, posyłają dzieci do prywatnych szkół są biednymi ludźmi...

    OdpowiedzUsuń
  36. Oczywiście że wiem że jesteś w Stanch jako au pair i mam świadomość co to oznacza.Jednak jako osoba pragnąca wylądować kiedyś w NYC a nie koniecznie posiadająca takie fundusze aby tam zamieszkać uważam że coś takiego jak au pair mogło by spełnić moje marzenie.A opieka nad dziećmi i pomoc w domu to dla chcącego nic trudnego :-D ale z chęcią dowiedziała bym się więcej o tym od osoby takiej jak ty :-D

    OdpowiedzUsuń
  37. listy podłogowe są świetna, marze by mieć takie w Polskim pokoju :) czekam na więcej zdjęć robionych tym obiektywem :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Porcelai Tear-> Aha, to teraz już rozumiem, bo nie wiedziałam czy chodziło Ci o bycie au pair czy samo zamieszkanie.
    Nie wiem czy widziałaś, ale pod nagłówkiem jest post "au pair info", który możesz przeczytać, chyba że chodzi Ci dokładnie jak to jest z moim byciem au pair w NYC.

    OdpowiedzUsuń
  39. hej, poczytałam kawałek Twojego bloga ostatnio (tzn. ostatnie wpisy na nim i komentarze) i widzę, że chcesz studiować w USA lub w UK. Ja też przez jakimś czasie myślałam o studiowaniu za granicą- w USA poszłabym na studia ale nie mam takich funduszy jakich studiowanie tam wymaga. Ale UK jest ostatnim miejscem w Europie w jakim chciałabym studiować, a to m.in.przez wzgląd na liczbę Polaków jaka tam mieszka. I zastanawia mnie co Ciebie ciągnie do tego kraju?? Wiadomo, że UK wkrótce zamknie granicę dla Polaków (odejdzie z Unii Europejskiej czy coś bo coraz więcej polityków a także obywateli tego chce a nawet rząda) i wielu Polakom którzy ostatnio się tam wybrali lub się wybierze nie uda się tam zostać i będą musieli wracać do Polski. I zastanawia mnie czy wwalanie dużej sumy pieniędzy na studia w UK czy też branie kredytu opłaca się skoro potem być może musiałabyś czy tak czy siak wracać do Polski i nie sądzę że dostałabyś lepszą pracę po ukończeniu uniwersytetu w Anglii od kogoś ktoś skończył Uniwersytet Jagielloński czy Warszawski za darmo. A jeśli wzięłabyś kredyt na studia w UK i potem przyszłoby Ci spłacać go musząc wrócić do Polski i pracując w Polsce to już zupełna katastrofa!! chyba z 20 lat musiałabyś go spłacać. Myślałaś o tym??
    Nie mogę też pominąć kwestii dyskryminacji Polaków w UK. Mieszkałam tam przez 0,5 roku w poprzednim roku 2010 i to co się tam dzieje w dniu dzisiejszym przeszło moje wyobrażenia ( a podobno z roku na rok jest coraz gorzej). Wielu Polaków w UK nie przyznaje się że jest z Polski bo wstyd, Polacy tam są bardzo dla siebie nie serdeczni- jak Polak spotyka tam Polaka to odwraca głowę. Zresztą jacy Polacy wyemigrowali do UK?? - wyemigrowała tam masa ludzi bezrobotnych i mnóstwo przestępców którzy uciekli przed wymiarem sprawiedliwości. Posiedzą tam trochę i może za 5 lat wróca jak sprawa będzie już przedawniona. Nie mówię że tylko tacy ludzie wyjechali- ale fakt faktem nie klasa wyższa czy średnia wyemigrowała a klasa biedna! Polscy studenci tam to mały procent.Anglicy Polaków mają już po dziurki w nosie i gdyby tylko mogli (udałoby im się wykopać nas nie narażając się UE) zrobiliby to już dzisiaj. Przeczytałam niedawno w gazecie jak dwie Polki otworzyły pub w Szkocji i musiały go zamknąć po dwóch miesiącach przez pogróżki jakie dostawały na tle narodowościowym. Co raz w gazetach czytam,że jakiegoś Polaka czy Polkę zasztyletowali czy pobili na tle narodowościowym i powiem Ci że na dzień dzisiejszy bałabym się tam jechać nie mówiąc już o tym że wszystkie plany na przyszłość związane z tym krajem wymazałam z mojej głowy i teraz myślę o studiowaniu w Skandynawii gdzieś gdzie jeszcze nie ma takiej nienawiści do Polaków i dyskryminacji. Ciekawa jestem co Ty o tym wszystkim myślisz i czy już zupełnie nie dopuszczasz myśli o studiowaniu w Polsce?? No i dlaczego tego nie chcesz?? Jedynym argumentem- bo za granicą studiuje się ciekawie?? I czy myślisz o powrocie do Polski czy zdecydowanie chciałabyś osiedlić się gdzieś za granicą??
    z góry dzięki za odpowiedzi i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie wiem czemu, ale nie podobają mi się zdjęcia mieszkań takim obiektywem zrobione :)

    Za to panoramy, ulic miast bardzo :)

    Czekam na jakieś piękne widoku NY-ku... A tak szczerze, szukam jakiś niebanalnych zdjęć tego miasta na tapetę do lapka, w ramach mobilizacji zdania podyplomowych studiów nauczania języka polskiego i wyjechania do US na lektorat :D

    OdpowiedzUsuń
  41. co do komentarzy to mysle ze powinnas wprowadzic (nie wiem czy taka funkcja na blogu istnieje) zeby komentarze pisali tylko zalogowani, mysle ze wiele osob nie bedzie mialo smialosci pisac cos nie milego kiedy musi sie podpisac, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Chciałam się dowiedzieć jak to jest być w stanach jako au pair od cb jako osoby tam mieszkającej i mającej już trochę więcej do powiedzenia w tej sprawie :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Naprawdę poziom niektórych komentarzy jest po prostu śmieszny. Na Twoim miejscu Ulu też bym się zdenerwowała. To jest żenujące. Jak macie coś głupiego do zakomunikowania, pochwalenia się "wiedzą" o wszystkim i o niczym, to wypowiedzcie sobie to najpierw 10 razy na głos, łyk herbaty, a potem wyłączcie komputer, bo smutno mi się robi na myśl, że tacy ludzie istnieją.

    Ula trzymaj się tam i kompletnie nie przejmuj tymi głupotami! :)

    Powodzenia w realizacji wszystkich planów! Nawet jak nie wszystkie się powiodą (czego absolutnie nie życzę,) uszy do góry. Na pewno coś wymyślisz i będziesz szczęśliwa :)

    Anita

    OdpowiedzUsuń
  44. Anonimowy z 17:37-> Wow, długa wypowiedź. Z częścią zgadzam się jak najbardziej, ale z niektórymi sprawami zupełnie, więc muszę napisać jeszcze dłuższy komentarz od Twojegol;))),
    Jednym z głównych minusów studiowania w Anglii byłaby właśnie dla mnie liczba Polaków przebywających tam i to, że są nielubiani. Tak jak piszesz, wielu ludzi którzy tam wyemigrowało jest na takim pioziomie, że po spotkaniu ich nie przyznawałabym się, że jestem z Polski, bo byłoby mi wstyd.
    Gdybym tam studiowała, to nie płaciłabym za szkołę, tylko wzięła wspomniany kredyt. Nie spłaca się go, dopóki zarobki nie przekroczą 15tys funtów rocznie, więc gdybym np. miała pracować w Polsce, to wątpie, że kiedykolwiek osiągnęłabym ten poziom i kredyt miałabym ogólnie z główy. Gdybym natomiast znalazła pracę w UK i zarabiała wystarczającą ilość pieniędzy, to nie widzę większego problemu, żeby go spłacić.

    Na pewno się nie zgodzę, że skończenie UJ czy UW, to taki sam prestiż, jak studia w UK. Spójrz na ranking najlepszych uczelni na świecie, na 400 szkół z całego świata UJ i UW znajdują się na 306 i 364 miejscu i ma się wrażenie, że przed nimi są wszystkie możliwe brytyjskie szkoły.

    Poza tym to, co dla mnie ważne, że chciałabym studiować po angielsku, żeby ciągle rozwijać język, bo bez znajomości angielskiego w dzisiejszych czasach się ginie.
    I tak nauka nie przychodzi mi łatwo, nie ma znaczenia w jakim języku, więc wolę, żeby był z niej chociaż większy pożytek;).
    Ja chcę podróżować, mieszkać w różnych miejscach na świecie i praktycznie tylko skończenie szkoły za granicą dałoby mi szanse, na dostanie pracy w różnych częściach świata.
    Kolejna sprawa, to kierunki. Wybór kierunków w Polsce jest bardzo słaby i na bezpłatnej uczelni nie znalazłabym dla siebie żadnego, albo na żaden bym się nie dostała, bo jedyne co się liczy to wyniki z matury + czasem egzamin wstępny (jak na kierunki artystyczne).
    W Anglii złożyłam papiery na kierunek "Food, Media and Communication Management". A u nas gdzie coś takiego znajdę? Gdybym chciała studiować coś związanego z jedzeniem, to zaraz musiałoby to opierać się na biologii i chemii.
    W Stanach składam na fotografię i znowu: gdzie w Polsce mogłabym studiować fotografię? Na ASP, gdzie na pewno bym się nie dostała, albo w płatnej szkole, na którą w żaden sposób nie mogłabym nazbierać pieniędzy.
    Teraz powinnaś wiedzieć, dlaczego nie chcę studiować w Polsce.

    Co do powrotu do Polski, to absolutnie nie wykluczam opcji, że pewnego dnia osiądę tam na stałe, ale na chwilę obecną nie chciałabym.
    Na chwilę obecną nie znalazłam chyba miejsca, w którym chciałabym spędzić resztę życia. Napisałam wyżej, że chciałabym mieszkać w wielu.
    Znacznie bardziej zależy mi też na zdobyciu wykształcenie i doświadczenia za granicą i np. dopiero wtedy wrócić do PL, żeby moje kwalifikacje dały mi dobrą pracę i zapewniły życie na takim poziomie, jakim bym chciała. W dzisiejszych czasach tyle ludzi kończy w PL studia, że wszyscy wiemy jak jest później z szukaniem pracy. O stanowisko sprzedawcy w sklepie papierniczym bije się setka ludzi, w tym połowa z wyższym wykształceniem. Jeśli miałabym brać udział w takiej żenadzie, to równie dobrze uważam, że nie opłaca się studiować 5lat, żeby później być tak poniżanym. Prędzej wyjechałabym do biednego, ciepłego kraju i prowadziła proste życie. Na serio, mi nie zależy na nie wiadomo jakiej karierze, ale jeśli miałabym robić coś, czego nie lubię i dostawać za to pieniądze, które nie wystarczają mi na to, co bym chciała, a to wszystko jeszcze z okropną polską pogodą za oknem, to wolałabym leżeć na plaży w Malezji, prowdzić ubogie i łowić ryby. A gdyby mi się znudziło, to nazbierałabym na bilet i przeniosła się gdzieś indziej;).

    OdpowiedzUsuń
  45. (Zabrakło miejsca w poprzednim komentarzu:P)

    Podsumowując, na chwilę obecną to szanse, że dostanę się na studia do UK są niewielkie.
    Prawdopodobieństwo, że zostanę w Nowym Jorku jest większe. A jeśli nie powiedzie się żaden plan, to najchętniej ruszę w kolejną podróż i wykształcenie odłożę na kolejny rok.
    I tak powinno być już dość jasne, że nie prowadzę stylu życia przeciętnego człowieka, nie wyjdę lada chwila za mąż, nie będę miała dzieci przed 30stką, a 'dorosłe życie' dopadnie mnie później niż innych. Jestem wolnym duchem i tak naprawdę, to do niczego mi się nie spieszy, no może poza zwiedzaniem świata i próbowaniem jedzenia;).

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie przeczytałam wcześniej tego długiego komentarza, dopiero teraz i widzę w nim błędy, albo powtarzam się, co pewnie jest wynikiem poprawek w trakcie pisania. Sorry!;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Zainteresował mnie ten komentarz na temat tego jak Polakom jest źle w UK i jak bardzo nie opłaca się tam studiować... Przypuśćmy, że to co napisała ta anonimowa osoba jest prawdą. Od razu nasuwa mi się pytanie- no i co z tego?
    Jeśli ktoś ma marzenia, plany, ambicje to jedną z ostatnich rzeczy na którą powinien zwracać uwagę jest swoja narodowość i pryzmat przez który ludzie rzekomo będa na tą osobę patrzeć. Bo co z tego, że ktos jest Polakiem, Arabem, Irlandczykiem czy Chińczykiem? Czy jest biały, czarny, żółty czy zielony?? Każdy jest WYJĄTKOWY i każdy może wieść szczęśliwe życie gdziekolwiek jesli tylko ma takie życzenie. Oczywiście to głównie kwestia nastawienia, bo jeśli ktoś z góry zakłada, że będzie traktowany jak niechciany śmieć, to faktycznie odradzam realizacie takich planów.
    Jeśli ktoś traktuje Cię źle dlatego, że jesteś Polakiem/Polką to najwyraźniej nie jest wart Twojej uwagi, a ostatnią rzeczą którą powinno się zrobic to przejmowanie się tymi nieprzyjemnymi sytuacjami.
    A co do tego, że się 'nie opłaca' studiować w UK, to trzeba umieć sie dostosować i przetrwać w każdej sytuacji. Nikt nie mówi, że droga do realizacji marzeń jest gładka i przyjemna. Trzeba walczyć jesli faktycznie się czegoś chce. Jesli dla kogoś fakt, że UK (rzekomo) wystąpi z UE (i to nie w najbliższym czasie na dodatek) jest przeszkodą nie do pokonania w studiowaniu tam, to chyba nie zależy mu na swoich marzeniach... Nie twierdzę, że to jest złe... (choć muszę przyznać, że smutne...), ale przynajmniej niech te osoby nie próbują zniechęcać tych którzy jeszcze mają siłę i odwagę.

    Ula mam nadzieję, że nikt Cię nie zniechęci do realizacji planów nawet jeśli postanowisz studiować na Tajwanie i zamieszkać na Haiti. Bądź tym 'heavy dreamer' ZAWSZE, bo przynajmniej nie będziesz żałowała, że nie sprobowałaś.

    Pozdrawiam
    Coco

    OdpowiedzUsuń
  48. Ulka, jesteś cu do wna !

    OdpowiedzUsuń
  49. Coco-> Ładnie to napisałaś i dzięki za dwa ostatnie zdania:).

    OdpowiedzUsuń
  50. hej. super, że masz taki kontakt z odwiedzającymi ... nooo,,, a w ogóle to nie wiem czy wcześniej o tym pisałaś, ale jak będziesz płacić za studia w USA, jezeli sie dostaniesz? dzisiaj na gegrze babka mówiła coś o fundacjach w USA, ktore pomagają polonii studiującej. nie wiem czy to prawda, bo ona to mowila, w sensie "dzieje się tak, że ktoś wymyślił sobie"... ale to może być oparte na faktach... nooo jakkolwiek, jak tam bede to też zacznę się dowiadywać, o ile wytrzymam bez wiedzy do wyjazdu :P:P... jeszcze nic pewnego z moim wyjazdem, a ja już sobie planuję "kolejne etapy".... aha nooo i co z twoja wizą? będziesz 3 rok wtedy...
    ahhh moje marzenia o LA wygasły z chwilą odpowiedzi od Ciebie, chociaż chciałabym, żeby ktoś mnie jeszcze upewnił, że jest tam super i warto jechać.
    Jak pojadę nie tam to będę żałować, a jak tam to też... chociaż w ogóle nie wiadomo na razie nic...
    odpisz...

    OdpowiedzUsuń
  51. Sophie Lourence-> Zapłaciłaby za mnie host rodzina i odciągała powoli sumę z zarabianych pieniędzy, bo nie mają nic przeciwko, żebym nadal z nimi mieszkała. To jest w sumie najłatwiejsza dla mnie opcja, bo inaczej byłoby mi dużo ciężej pokryć koszt ok 6,5tys $.
    Fundacje niby takie istnieją, ale nawet nie chce mi się szukać więcej informacji, bo mogę sobie wyobrazić jak to wygląda.
    A co do wizy, to oczywiście musiałabym ją zmienić na studencką.
    Jeżeli marzy Ci się LA, to możliwe, że byś dobrze się tam czuła, nie wiem.
    No i właśnie nie wybiegaj za bardzo w przyszłość, planując już kolejne etapy;).

    OdpowiedzUsuń
  52. czy tylko pozytywnie trzeba komentowac? moze sie komus cos nie podobac? czemu nie moze tego napisac nie rozumiem? Tobie tez rozne rzeczy sie nie podobaja i piszesz o tym, wiec co zlego jesli ktos w komentarzach pisze ze tez mu sie nie podoba. Nikt Cie przeciez tu nie obraza tym ze mu sie u kogos w domu nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  53. Anonimowy 23:54-> Zdarzaja się obraźliwe komentarze, ale chodzi mi też często o ich głupotę. Patrzysz na mieszkanie na Upper West Side i stwierdzasz, że ludzie muszą być biedni. Później jeszcze to, że mają au pair zamiast niani, po czym podajesz sumę 1000$ tygodniowo, tak jakby ktokolwiek tyle zarabiał zajmując się dzieciakami.
    Tracę czas odpisując na coś takiego, ale aż ciężko 'przejść' obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ula,
    jak jest z spacerami po Harlemie czy Bronxie?
    Nie pisałaś nic o tych dzielnicach.
    Nie byłaś/nie zamierzasz ich zwiedzić z aparatem?
    jest rzeczywiście bardzo niebezpiecznie jak utarło się słyszeć?
    Szczerze mówiąc byłam w NYC i nie odważyłam się tam pójść, ale to było jakieś 5 lat temu.
    Pozdarwiam, asia

    OdpowiedzUsuń
  55. buu tez siedze za granica i nie moge w takim razie zaglosowac :( powierze to zadanie rodzicom ;) Twój blog jest moim absolutnie najulubienszym
    xx|

    magda

    OdpowiedzUsuń
  56. asia-> Nie chodziłam po Harlemie czy południowym (bo to jest ta najniebezpieczniejsza część) Bronxie, ale zamierzam.
    Harlem staje się już coraz bardziej dostępny dla turystów i słyszałam, że niektóre jego części zrobiły się naprawdę ładne.
    Co do pd. Bronxu, to oczywiście nie jest tam już tak niebezpiecznie jak z 20lat temu, ale nadal nie jest to za ciekawe miejsce. Portier z mojego budynku, z którym rozmawiam od czasu do czasu, wychował się tam i opowiedział mi kilka nieciekawych historii. Był np. świadkiem strzelaniny, w której policjant strzelając do bandziora przestrzelił go na wylot i zabił drugiego policjanta. Jak był dzieckiem to próbowano go porwać. Narkotyki, gwałty, napady, pobicia, były tam na porządku dziennym, po prostu jak w filmie. Te czasy na szczęście minęły, ale większość ludzi i tak boi się tej dzielnicy.

    magda-> To miłe z Twojej strony!:)

    OdpowiedzUsuń
  57. Czesc Ula. Od dłuższego czasu czytam Twojego bloga i mam pytanie, czy nie zrobiłabyś posta ze zdjęciami z Times Square, bo chyba takiego jeszcze nie robiłaś? Była bym bardzo wdzięczna, a na bloga już wysłałam sms'a ;) Uwielbiam czytac twoje posty. Pozdrawiam Oktawia!

    OdpowiedzUsuń
  58. jesteś okropnie próżnym człowiekiem. Uważasz się za osobą wyższą i lepszą od innych, sama napisałaś : nie prowadzę stylu życia przeciętnego człowkieka. Myślisz tylko o jedzeniu. Chwalisz się tylko znajomością aparatów fotograficznych, jesteś jakimś ekspertem w tej dziedzinie że doradzasz tym 'biednym' ludziom? Tak samo chwalisz sie swym zyciem, gdzie mieszkasz i wgl.... ;/


    Anka

    OdpowiedzUsuń
  59. Uuua, widać, że na blogu pojawia się coraz więcej zawistnych, zazdrosnych polaczków, którzy w rzeczywistości nie robią niczego innego poza siedzeniem przed komputerem, a już na pewno nie robią czegoś, czym mogliby dzielić się z innymi, czegoś, czym można by się pochwalić.

    Tak Ula, jesteś próżna, bo nie żyjesz jak znaczna część ludzi w Polsce - nie studiujesz kierunku, po którym najprawdopodobniej nie znajdziesz pracy lub znajdziesz taką, w której będziesz dostawać minimalną stawkę. Jesteś próżna, bo miałaś odwagę spełniać swoje marzenia. Jesteś próżna bo lubisz próbować nowych kuchni, a my w Polsce nie jesteśmy próżni i tylko bigos i pierogi, (do których swoją drogą nic nie mam) W ogóle jak można tyle jeść, jak można to pokazywać na blogu, no jak? Jesteś próżna, bo masz pasję. W ogóle jak możesz kupować nowe obiektywy, pokazywać je na blogu, rozwijać się w fotografii, chwalić się efektami - i o zgrozo - doradzać innym w tej kwestii? Żeby tego było mało pokazujesz, gdzie mieszkasz, jak mieszkasz - no jak tak można?

    Ludzie, aż taka zazdrość przez Was przemawia? To, że Wam pewne rzeczy nie wychodzą lub nie macie odwagi dążyć do spełniania marzeń, nie oznacza, że możecie wylewać swoje żale na cudzym blogu :)

    A Tobie Ula życzę posiadania tych komentarzy w głębokim poważaniu, bo ich poziom nie zasługuje na niczyją uwagę (nawet nie zasługuje na pisania komentarza na jego temat) i przede wszystkim siły w dążeniu do obranych przez siebie celów - ja wierzę, że Ci się uda, bo cały ten blog to wyraz Twojej determinacji, chęci, odwagi :)

    Ania (ta, co jest tutaj przynajmniej milion razy dziennie)

    OdpowiedzUsuń
  60. wiesz Ula życze Ci wszystkiego najlepszego, bo nie przemawia przezemnie zawiść czy zazdrość, życze Ci wielu podrózy i przedwszystkim szczęścia, ale nie oczekuj że tam gdzie jest ciepło (Malezja itp) jest raj, bo to bardzo złudne.
    Raj i prawdziwe szczeście jest w nas, nieważne gdzie się znajdujemy,Polska choć zimna wcale nie jest zła bo jestesmy u siebie, w domu.
    To mit że za granicą jest lepiej, wygodniej i łatwiej.
    pozdrawiam z zaśnieżonej, bajkowej i jakże pięknej Gdyni. ola

    OdpowiedzUsuń
  61. mnie tylko zastanawia czemu tak bronisz tych ludzi ich mieszkania, przeciez to obcy ludzie dla ciebie. Wplywa to tak na Twoje samopoczucie. Nawet odechciewa ci sie pisac bloga. Czy to warte? Ci ludzie sa naprawde tego warci? A musisz przyznac ze ludzie jednak maja inne wyobrazenie o bogatych z Manhattanu i ich mieszkaniach. A ze IKEA to dziadostwo to juz nawet w Polsce wiemy, rozpada sie po dwoch trzech latach. Po wielkim szale na ten sklep ta moda powoli mija, bo ludzie przekonali sie o slabej jakosci ich mebli. I to zadna zawisc mowic ze ktos ma meble z IKEI :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Oktawia-> Dodawałam trochę zdjęć stamtąd, ale posta tylko o Times Square rzeczywiście nie było. Kiedyś na pewno zrobię;).

    Anka-> U Ciebie już niestety widać przemawiającą zazdrość i czepianie się czegoś co nie istnieje. Kto powiedział, że styl życia inny od przeciętnego jest lepszy? Nie da się ukryć, że ludzie w moim wieku aktualnie robią co innego, studiują i jeszcze mam trochę inne plany na przyszłość.
    Nigdy nie zrobiłam posta na temat znajomości aparatów fotograficznych, bo moja wiedza na ten temat jest bardzo mała. Gdybyś nie zauważyła, to ludzie zadają mi pytania, a ja staram się im pomóc.
    Aaaa, no i przebacz mi też Panie, że myślę tylko o jedzeniu!

    ola-> Masz rację Ola, ale ja wcale nie uważam Malezji czy innych ciepłych krajów za raj. Te kraje są znacznie biedniejsze od Polski, więc życie tam jest jeszcze cięższe. Chodziło mi bardziej o to, że gdybym miała siedzieć z depresją w Polsce, bo np. nie byłoby mnie stać na podróże, to wolałabym się włóczyć po świecie, po tańszych krajach;).
    Zdaję sobie też sprawę, że życie za granicą nie musi być wcale lepsze i wygodne, dlatego napisałam, że jak najbardziej nie wykluczam opcji zamieszkania w Polsce. Ja po prostu bardzo dobrze czuję się za granicą, nie uważam jednego miejsca za takie, w którym chciałabym zostać całe życie, lubię skakać od jednego do drugiego, bo odkrywanie nowych miejsc sprawia mi dużą radość;).

    OdpowiedzUsuń
  63. Anonimowy z 14:28-> Nie bronię tych ludzi, tylko prawdy.
    Powinnaś się też domyśleć, że nie chodzi o jeden komentarz, a całą ich stertę w ostatnim czasie. Ludzie o nowojorczykach mają wyobrażenie z filmów, czyli dość mocno skrzywione.
    Mieszkania z filmów, to albo najdroższe apartamenty na Manhattanie, w których nikt nigy nie był, albo urządzone tak, jak urządziłby tylko jakiś artysta.
    Moda na IKEA nie mija, czego przykładem jest duża liczba kupujących w niej Amerykanów, a meble w Polsce wydają się być w znacznie wyższych cenach w porównaniu do USA, więc ludzie w najbliższych latach nie przestaną tam kupować.

    OdpowiedzUsuń
  64. Nowa matura od 5 lat a czytanie ze zrozumieniem nadal leży... Te zgryźliwe komentarze to chyba od osób które wpadają na bloga przez przypadek... Przyczepią się jakiegoś zdania wyrwanego z kontekstu i się zaczyna. Jeszcze żeby to była konstruktywna krytyka. Odważne Anonimki... ;/
    Życie poza schematami chyba zawsze będzie piętnowane, a my nadal będziemy się opluwać i podstawiać nogi. bo przecież nie może być tak, że ktoś wydaję się być szczęśliwszy od nas samych...

    OdpowiedzUsuń
  65. ee tam, bredzą, wszyscy Cię kochamy, a Ci co Cię nie lubią, tym bardziej kochają:)

    buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  66. Ja tez mysle tylko o jedzeniu. I jestem z tego dumna!
    Jakie to ciekawe ze ludzie potrafia byc tak zgorzkniali i to w tak mlodym wieku!?

    A zakup bardzo fajny!

    Jakies inne fotograficzne planowane zakupy?
    A tak w ogole - czy bylas kiedys w B&H?
    Bylam w NYC dwa razy ale nigdy nie moglam sie zdobyc, aby wejsc do srodka- choc dokladnie wiem gdzie ten sklep jest.

    Po prostu boje sie swojej wlasnej reakcji.

    OdpowiedzUsuń
  67. Marta-> Haha:D. Tak, często chodzę do B&H bo kupuję tam filmy do aparatu, raz też wywoływałam foty i kupiłam skaner do filmu.
    Sklep powala, więc na pewno opadła by Ci szczęka.
    A co do zakupów fotograficznych, to od tygodnia mam też Canona 85mm f/1.8. Jeszcze za bardzo nie wypróbowałam jego możliwości.
    Wiem, że jest świetny do portretów, ale zastanawiam się też, czy ogólnie nie okaże się dla mnie za wąski.
    Zobaczymy i za mało praktyczny. Zobaczymy!

    OdpowiedzUsuń
  68. Czyli ten sklep jest jak raj ;-))
    Ja jestem strasznym dziwolagiem. Zamiast kupic sobie cos eleganckiego, jakas bizuterie- nie potrafie, bo dla mnie to strata pieniedzy.
    Gdy malzon zaproponowal mi jakis drobiazg od Tiffanego na nasza rocznice poprosilam go o kabelek (off camera flash cable).
    Czy ja jestem normalna? No chyba nie za bardzo.

    Wiesz, ja nie mam 85, tylko 100. I bardzo ja lubie.
    Obok 50, moj ulubiony obiektyw. Piekny do detali i dalszych i blizszych.
    Psie portrety tez nim zrobilam.
    Bedziesz zadowolona!!! Czekam na zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
  69. Marta-> Ja biżuterii w ogóle nie lubię, zwłaszcza tej eleganckiej, więc wszystko jest dla mnie lepszym prezentem niż biżuteria;).

    OdpowiedzUsuń
  70. Mi brak odwagi na rzucenie wszystkiego (choc nie jest tak ze wszytsko chciala bym rzucic :) ale zmienic co nieco tak) lub zaczęcie od nowa i na tak duża skalę - i dlatego cieszę się że jesteś, że masz takie pasje i dzielisz sie nimi z nami - chociazby dlatego nie rozumiem tych zazdrosnikow.. ktos sie chwali ze tez w mieszka w USA i co z tego jesli nie ma takiego bloga jak Ty :))))
    Pozdrawiam i zyczę nieslabnącego zapału i energii!

    AM

    OdpowiedzUsuń