17 maj 2012

Gunug Brinchang.


Z brzuchami pełnymi laksy i nasi lemak, wyruszyliśmy zdobyć najwyższy szczyt Cameron Highlands, który na zdjęciu widać w oddali.
Droga prowadziła przez las tropikalny, chociaż nie wyobrażajcie sobie, że jak dżungla, to koniecznie maczety w rękach i węże zwisające z drzew;). Trasa była męcząca, bo prowadziła ostro pod górę, ale ciekawa, bo od początku do końca musieliśmy kombinować jak iść, co przeskoczyć, na który korzeń stanąć, żeby nie skończyć w błocie.
Gunug Brinchang liczy 2032 m, ale ponieważ cała okolica położona jest wysoko, szczyt nie wydawał się aż tak wzniosły . Do tego wszystkiego pogoda była znacznie przyjemniejsza niż ta, do której jestem przyzwyczajona na podobnych wysokościach.
To drzewo wyglądało dla mie jak wielki włochaty pająk.
Kiedy byliśmy już blisko szczytu okazało się, że poza chmurami nic nie widać, ale wspinaliśmy się dalej.
Na szczycie stała wieża, skąd rozpościerał się powyższy widok. Może nie zapierał dechu w piersiach, ale i tak warto było
W drodze na szczyt mijaliśmy parę ludzi, którzy byli w błocie po kostki i ostrzegali nas, że skończymy podobnie. Ostatecznie nie poradziliśmy sobie chyba najgorzej.
Moje trampki też wyglądały całkiem przyzwoicie, ale ich zapach po całym dniu ewidentnie alarmował, żeby zawiązać buty w worek i nie wyciągać ich aż do powrotu do Europy. Tak też właśnie zrobiłam.

Gigantyczne paprocie.
Ze szczytu zeszliśmy inną drogą, a w pewnym momencie doszliśmy do farmy, gdzie pasło się kilka kóz.
Okazało się, że obok znajduje się też farma truskawek. To było dobre miejsce, żeby zrobić sobie przerwę.
Każdy z nas zamówił coś do picia, a ja w międzyczasie zrobiłam kilka zdjęć.

Nie muszę chyba pisać jak wspaniale smakował chłodny mleczny koktail i sok ze świeżych truskawek, zwłaszcza po wysiłku, który mieliśmy za sobą. Miałam ochotę na kolejną szklankę, ale zbierało się na deszcz i ruszyliśmy dalej...

21 komentarzy:

  1. świetne zdjęcia:)

    http://wearingpinkglasses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajna wycieczka :)) Widok z góry może i nie jest "wow", ale i tak piękny!! Tak jak Gosia na ostatnim zdjęciu - jeżeli tak wygląda po wspinaczce w błocie i wilgotnym gorącu to... ach... nic tylko wzdychać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, nie bylo az tak goraco;-)

      Usuń
  3. Fajna wyprawa:) tylko szkoda trampek , ale i tak na pewno bylo warto :)
    http://twisted-li.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyno jesteś niesamowita! Podglądam Twoje poczynania już od dawna. Ciągle mnie zaskakujesz. Naprawdę podziwiam Cię:) Taka młoda i tyle podróży masz już za sobą. Piękne jest to że masz tak wspaniałą pasję, bo myślę że można to nazwać pasją. Widać że kochasz to co robisz, podróże, odkrywanie nowych potraw, uwiecznianie tego co ważne a dla niektórych na normalnej wycieczce byłoby niezauważalne. Szczerze podziwiam:) Też bym tak chciała, ale chcieć to za mało, na takie podróże potrzeba jednak sporo pieniędzy, więc pozostaje mi zachwycać się Twoimi wyprawami, opisami i zdjęciami:) Dalszych sukcesów życzę;) I oczywiście będę zaglądać.

    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa, ale myślałam, że jestem przykładem na to, że podróżowanie nie wymaga wcale dużej ilości pieniędzy;).

      Usuń
  5. Do tej pory dzielnie znosiłam Twoje ostatnie relacje z odległych krajów, mimo że sama tkwiłam w domu zamęczając się wizją matury. Ale teraz, choć maturę mam już z głowy i powinnam być bardziej zadowolona z życia, to ostatecznie poległam zaatakowana koktajlem truskawkowym! Wstydź się Ulu! Tak męczyć i tak już umęczoną psychicznie maturzystkę. :(
    No, ale jak pogoda dopisze to i w Polsce już niedługo pojawią się pyszne, soczyste truskawki.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyższy niż Kasprowy, a wygląda na taki zwykły pagórek ;)
    Taka wyciaczka ze mną to byłoby coś - pod górę prę jak mały czołg ale schodzę jak osiemdziesięciolatka, zwłaszcza jeśli jest ślisko (błoto, śnieg, lód)...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wczoraj napisala, dlugi komentarz ale sie nie dodal. Szkoda,ze pierwszy dzien w KL sie rozminelismy bo wiem, jaki blad popelnilas i wyladowalas na autostradzie. Tez nam sie to przytrafilo. KL jest duzo bardziej przyjazny pieszym niz BKK i jest zielony. Ale wiadomo, przez BKK mam troche spaczone pojecie co jest 'zielone' czy 'przyjazne'. To byl strasznie fajny dzien, zwlaszcza spacerek powrotny. Wiesz,ze to bylo ok. 20 km?! Sprawdzilisy na mapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, BKK do spacerowania chyba też najlepszy nie jest, ale chyba jednak BKK odebrałam lepiej. Może zmieniłabym zdanie, gdybym spędziła w KL więcej czasu.
      Taak, to był super dzień i aż nie chce się wierzyć, że tyle przeszliśmy!

      Usuń
  8. czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu i uwielbiam ! trafiłam dzisiaj na konkurs związany z tanim podróżowaniem i od razu pomyślałam o Tobie, może już o nim słyszałaś ? http://www.paragonzpodrozy.pl/4076/3-edycja-konkursu/
    Może Cie to zainteresuje, bo na pewno miałabyś świetny materiał z Twoim doświadczeniem podróżniczym :)
    ( Mam nadzieje, ze to nie wygląda jak reklama !!)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymieniłam kilka maili z autorami bloga za czasów konkursu Blog Roku i właśnie niedawno zauważyłam u nich ten konkurs. Mam zamiar wziąć udział, tylko najpierw muszę skończyć wszystkie prace do szkoły;).

      Usuń
    2. to życzę powodzenia i trzymam kciuki ( również za prace do szkoły :) !

      Usuń
  9. Polecasz te buty? myślę o nich od bardzo dawna, ale polska cena daje do myślenia więc zbieram opinie ;p
    podoba mi się ta tropikalność na zdjęciach..jest pewnie wilogotno...cieżko się oddycha?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Conversach chodzę od 8 lat, więc oczywiście polecam;). Ostatnie trzy pary kupiłam w Stanach, dwie pary (w tym powyższe) w second handzie za ok 10$, a inne na dużej wyprzedaży, gdzie za nową parę też zapłaciłam poniżej 20$.
      Wilgotność powietrza była duża, ale nie oddychało się ciężko. Zresztą w górach temperatura była dużo bardziej przyjemna niż np. w Kuala Lumpur.

      Usuń
  10. od jakiegoś roku wchodzę na Twojego bloga, zachwycasz mnie tym jak pokazujesz świat, pokazujesz, że życie ma tak wiele pozytywnych stron, dzięki Tobie człowiek chce poznawać, ludzi i świat, chce cieszyć się z małych rzeczy. to jest niesamowite, ja zostałam blogerką od niedawna i zastanawia mnie też jedno, w jaki sposób doszłaś do takiej popularności?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że tak odbierasz bloga!:)
      Prowadzę go regularnie od czterech lat, zaczynałam od zera czytelników, a teraz jest ich trochę więcej. Na początku pomagało komentowanie u innych, później inni blogerzy umieszczali linki na swoich stronach do mojego bloga i myślę, że w ten sposób trafiło tu najwięcej osób. Nie czuję się jednak popularna, w sieci jest pełno znacznie bardziej znanych blogerów;).

      Usuń
    2. tylko, że Twój jak dla mnie jest bardzo wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju!

      Usuń
  11. Nie bądź taka skromna Ulu. Twój blog jest jedynym jaki czytam! jest wspaniały, tak samo jak Ty :) jesteś przykładem że warto dążyć za swoimi marzeniami, pozdrawiam i życzę więcej udanych wypraw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja nie staram się być skromna, po prostu jak widzę blogi z ilością 10-50tys fanów na Facebooku, to nie mogę twierdzić, że mój blog jest popularny;).

      Usuń
  12. Facebook to nie wyrocznia ;)

    OdpowiedzUsuń