Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Germany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Germany. Pokaż wszystkie posty

13 paź 2013

Hannover & Berlin.


Untitled
Po dwóch dniach w Hamburgu przyszła kolej na Hannover. Miasto niekoniecznie wpasowało się w temat naszego programu "YouthHotspots", ale byliśmy zmęczeni intensywnym pobytem w Hamburgu, więc niedziela była w sam raz na zregenerowanie sił.
Velotaxi zawiozły nas do ogrodów Herrenhausen.
Untitled Untitled Untitled Untitled Popołudniu zaliczyliśmy festyn, który imitował Oktoberfest, chociaż bardziej przypominał mi amerykański festyn w Berlinie, na który zabierała mnie ciocia, kiedy byłam mała.Untitled Prost!Untitled Prażone orzechy macadamia i migdały.Untitled Untitled Najlepszym cześcią wizyty w Hannoverze była kolacja. Restauracja znajdowała się na dachu jednego z budynków w centrum miasta.Untitled Na przystawkę wybrałam carpaccio z łososia z ośmiornicą, roszponką i orzeszkami piniowymi. Rozpłynęłam się, to mógłby być mój tort urodzinowy.
Untitled
Untitled Pappardelle z krewetkami, suszonymi pomidorami, pesto, rukolą i żurawiną. Untitled Na koniec zamówiłyśmy z Bzu zestaw deserów dla dwóch osób. Myślałyśmy, że będą to małe porcje kilku różnych, aż postawiono przed nami TO. Pistacjowe tiramisu, mus czekoladowy z malinami i creme brulee z trawą cytrynową. Przegięcie. Zasypiając na brzuchu czułam się jakbym leżała na piłce.Untitled W poniedziałek rano pojechaliśmy pociągiem do Berlina. Po zostawieniu rzeczy w hostelu, przewodnik zabrał nas na Prenzlauer Berg. Na zdjęciu jedna z niewielu starych kamienic, dzisiaj wszystkie są odnowione, a dzielnica pełna jest młodych rodzin o wyższym statusie ekonomicznym.
Untitled Lunch w burgerbarze Kreuzburger.Untitled W menu burgery (w dwóch rozmiarach do wyboru) z wołowiną (również eko), kurczakiem i dobrze zapowiadające się opcje wegetariańskie . Zamówiłam cheesburgera z wołowiną eko i haloumi. Burger był bardzo w porządku, ale hitem okazały się nugetsy brokułowo-serowe, pozamiatały wszystkie możliwe fryty. Wróciłabym tam tylko dla nich.Untitled Untitled Fragment muru berlińskiego przy Bernauer Strasse. Najlepsze miejsce do przekonania się czym groziło zbliżenie się do muru od strony wschodniej.Untitled Untitled
Holocaust Memorial w centrum miasta.Untitled Jakoś zawsze zapomniałam o tym będąc w Berlinie i dopiero tym razem przekonałam się gdzie znajdował się Führerbunker, bunkier, w którym Hitler spędził ostatnie tygodnie swojego życia i popełnił samobójstwo. Dzisiaj na tę powierzchnię zajmuje parking mieszkańców okolicznych bloków. Ciekawie byłoby tam mieszkacć, albo parkować samochód nad sypialnią Hitlera.
Untitled
Wieczorem w podziemiach klubu/restauracji White Trash Fast Food spotkaliśmy się z przedstawicielem organizacji zajmującej się wspieraniem muzycznej sceny Berlina i lokalnych artystów. Było bardzo ciekawie i postaram się jeszcze wrócić do tego tematu na blogu. Untitled White Trash Fast Food w Mitte to dość zwariowane miejsce. Trochę irlandzki pub, ale wiszą tam chińskie ornamenty, menu restauracji jest amerykańskie i jeszcze w piwnicy znajduje się salon tatuażu.Untitled Wygląd karty dań sugerował, że na pewno znajdę na niej niejedną potrawę, która pojawiłaby się w amerykańskim dinerze. Zamówiliśmy nachos na przystawkę i otrzymaliśmy porcję na cztery osoby, więc wielkość dań też była jak w USA.
Wybierając grillowaną ośmiornicę w przyprawach Cajun nie miałam zbyt dużych oczekiwań, bo nie spodziewałam się po tym lokalu wybitnego jedzenia, ale ośmiornica była naprawdę świetna.Untitled WTFF to również codzienne koncerty. Lokal jest natomiast tak duży, że można usiąść w zupełnie innej części i odciąć się od głośnej muzyki.Untitled Po nasłuchaniu się o berlińskim życiu nocnym powinniśmy przejść do praktyki, ale to był poniedziałek, najgorszy możliwy dzień na nocne wyjście. Mimo wszystko razem z Bzu i Leah pojechałyśmy pospacerować po Kreuzbergu i zabrałyśmy Leah na pistacjową baklavę, o której wspominałam w jednym z postów z Berlina.
Untitled
Ostatni dzień rozpoczęliśmy od Fridrichshain i RAW Tempel, przestrzeni miejskiej poświęconej graffiti. Wielokrotnie widziałam to miejsce idąc mostem przy Warschauer Strasse, ale jakoś nigdy nie zeszłam na dół.
Untitled Mural z prawej strony był częścią kampanii Levi'sa,"Go Forth". Powstanie tego, jak i kryjącego się za rogiem murala możecie zobaczyć na początku i końcówce podrzuconego filmiku. Untitled
Untitled Bunkier z prawej służy za ścianę do wspinaczki. Untitled  Później wybraliśmy się jeszcze zobaczyć East Side Gallery i przeszliśmy po Kreuzbergu, ale tam używałam już tylko analoga i iPhona do zdjęć.
Popołudniu pożegnaliśmy się i na tym zakończyła się wycieczka.
Jeszcze raz dziękuję Niemieckiej Centrali Turystyki za zaproszenie!

9 paź 2013

Hamburg za dnia.

Schanzenviertel, w przeszłości dzielnica zamieszkana przez klasę robotniczą, z czasem niskie czynsze i lokalizacja blisko centrum zaczęły przyciągać artystów, kreatywnych młodych ludzi. Schanze nabrało alternatywnego klimatu, na fali którego zaczęło się coś dziać. Zrobiło się modnie, czynsze mocno poszły w górę, biedni się wyprowadzili, a wprowadzili bogatsi.
Zmiany jakie zaszły w Schanzenviertel, to typowy przykład gentryfikacji. Z pojęciem tym po raz pierwszy spotkałam się w Stanach, Nowy Jork jest idealnym przykład miasta, w którym chyba większość dzielnic przeszło gwałtowne zmiany, całkowicie zmieniające ich charakter.
Centrum Hamburga boryka się z podobnym problemem, a miasto stara się znaleźć rozwiązanie.

Przed przyjazdem do Hamburga, nie miałam o nim za bardzo wyobrażenia, poza tym, że w mieście znajduje się port. Muszę Wam powiedzieć, że zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Aż żałowałam, że nie mogę spędzić tam więcej czasu, chodzić własnym tempem, zajrzeć we wszystkie zakamarki, które mnie zaintrygowały. Może w Niemczech jest to popularny kierunek dla turystów, ale mam wrażenie, że w Polsce nikt o nim nie mówi. A szkoda, bo miasto ma duży potencjał i klimat, który doceniłby każdy młody człowiek. Jeżeli będę mieć okazję, to z przyjemnością tam wrócę i to samo polecam Wam. A w dzisiejszym poście relacja z drugiego i ostatniego dnia w Hamburgu.

Untitled Untitled Spotkaliśmy się w umówionym miejscu z przewodnikiem i ruszyliśmy na spacerek po Schanzenviertel i Karoviertel.
Untitled
W kilku budynkach starej rzeźni znajdują się teraz restauracje i kawiarnie, Bullerei jest jednym z kulinarnych adresów Hamburga wartym zapamiętania.
Untitled Wieża telewizyjna.
Untitled Untitled
Untitled Untitled Untitled Mam coś pecha z robieniem zdjęć w Niemczech. W ciągu miesiąca trzy razy zdarzyło mi się, że ktoś miał pretensje o to, że jest na zdjęciu, mimo, że nie wciskałam się z obiektywem przed jego twarz, a fotografowałam tło, na którym akurat się znalazł. Tutaj robiłam zdjęcie budynku, a po chwili już biegłam sprintem, bo jeden z facetów siedzących po drugiej stronie zaczął mnie gonić.Untitled Untitled Untitled Przeszliśmy przez pchli targ, ale jak to z wycieczką bywa, program był napięty i nie mieliśmy za dużo czasu, żeby się rozejrzeć.Untitled Już chciałam kupić sobię głowę lalki, żeby móc ćwiczyć czesanie, malowanie i marzyć, że jak tylko dorosnę to będę robić to samo. A potem Ula dorosła i nie skorzystała, nie zauważyła, że już jest wystarczająco duża i może.Untitled Pora zacząć pisać listy do Św. Mikołaja, moi drodzy.Untitled Untitled Hot Dogs to vintage shop ze sportowymi ubraniami. Można znaleźć tutaj np. nieużywane Adidasy z lat 70tych.Untitled Untitled Untitled UntitledKaroviertel to okolica ze sporą ilością małych, niezależnych sklepów, butików lokalnych projektantów. Są tam eleganckie sklepy jak Herr von Eden- najlepszy sklep z odzieżą męską w mieście, ale i second handy jak powyższy Hot Dogs.Untitled James i Leah.Untitled Untitled Untitled Po spacerze mieliśmy zaplanowany lunch, w przytulnej, schowanej na dziedzińcu kamienicy, restauracji Mooi. Poza naszą grupą byli tam również dziennikarze muzyczni z Anglii, lokalny zespół, przedstawiciele miasta od spraw marketingu oraz kilka innych osób z lokalnego rynku muzyki.Untitled Przyjemne, schludne, trochę rustykalne wnętrze.Untitled Sałatka z rukolą, mozzarellą, pomidorkami, orzeszkami piniowymi i pesto, ponadto quiche z burakami, ziemniaki zapiekane z rozmarynem, polędwica wołowa, kilka różnych sosów i chleb wypiekany na miejscu. Proste, ale świetne jedzenie.Untitled Lunch upłynął nam na rozmowach z przedstawicielami Hamburg Marketing GmbH, deser już nie załapał się na zdjęcie.Untitled Po lunchu udaliśmy się do portu na wycieczkę barką. James, Ulli z German Tourism Board i Leah. Untitled Duże wrażenie zrobił na mnie ten budynek mieszkalny, wyglądał jak więzienie. Oczami wyobraźni widziałam na dnie kanału ciała (z kulą u nogi) zdesperowanych kryminalistów próbujących stamtąd uciec.Untitled Untitled Widok doków przypomina mi granie w GTA 1 czy 2 w dzieciństwie, kiedy zamiast wypełniania misji wolałam czasem rozjeżdżać szkolne wycieczki.Untitled Mieliśmy chwilę wolnego przed kolacją, zahaczyłyśmy z Bzu o ścisłe centrum i deptak.Untitled
Ratusz w tle.Untitled Untitled Kolacja w restauracji Nil, wspomnianej w przewodniku Michelin zapowiadała się bardzo dobrze.Untitled Dostaliśmy pre fixe menu, więc opcja wyboru odpadła. Na przystawkę podano nam podpieczone sardynki, na sałacie z rukoli z dipem warzywnym. Pyszne i tylko przypomniało mi, że sardynki to zdecydowanie niedocenione ryby.Untitled Pasta z fenkułem, udkami z kurczaka, ziołami, bułką tartą. Kurczak mógłby dla mnie nie istnieć, za udkami w szczególności nie przepadam, więc nie oszałam na punkcie tego dania. Untitled Po dobrej przystawce, średnim daniu głównym, deser znowu poprawił wrażenie- kwaskowaty waniliowy mus z pomarańczami i owocowym sosem. Untitled Drugą (dla nas), a przy okazji ostatnią noc festiwalu Reeperbahn rozpoczęliśmy od polecanego klubu Knust.Untitled Untitled  Przy Heiligengeistfeld w St. Pauli stoi ogromny bunkier Hitlera wybudowany w czasie II wojny. Podobno próbowano go zniszczyć, ale ściany są tak grube, że nie udało się. Dzisiaj znajduje się tam kilka biur, a na czwartym piętrze znany klub Uebel & Gefährlich, do którego zmierzaliśmy na Múm.Untitled Wjazd ogromną windą na górę z muzyką i zielonym światłem wewnątrz, sprawiał wrażenie jakbyśmy już byli na imprezie.Untitled Múm może i nadaje się do słuchania w ciemnym pokoju z dołem w duszy, ale na koncercie zwyczajnie przynudzali. Już po Falls Festival na Tasmanii przekonałam się, że tego typu muzyka po prostu nie sprawdza się na żywo, nawet jeżeli lubię dany zespół.
Zdjęcie zrobione z dachu bunkru, a w dole cyrk i smutne tygrysy w klatkach.Untitled Po bunkrze Hitlera rozdzieliliśmy się, ale kiedy doszłyśmy do Pooca Bar, Leah już tam była i czekała na występ Kirina J Callinana, którego widziała już wcześniej w Melbourne. Wokalista był totalnym weirdo, muzyka bardzo eksperymantalna, ale były ze dwa kawałki, do których chciało mi się pokiwać, no i z zainteresowaniem przyglądałam się głównemu bohaterowi.Untitled Na koniec odłączyłam się od grupy i poszłam zobaczyć końcówkę koncertu Birdy. Przydała się plakietka press, bo przed klubem stało tyle ludzi, że bez niej nie udałoby mi się wejść. Z piosenek, które znam załapałam się tylko na Skinny Love. Koncert nie wywarł na mnie dużego wrażenia, ale nie można odmówić talentu Birdy. Świetnie śpiewa na żywo, no i plus za grę na fortepianie.