Pokazywanie postów oznaczonych etykietą France. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą France. Pokaż wszystkie posty

16 mar 2013

Montmartre, croissants & baguettes.

Ostatni post z Paryża i dzień naszego wyjazdu. Wstałam wcześnie rano, żeby spełnić misję odwiedzenia kilku piekarni w poszukiwaniu najlepszego croissant. Noc wcześniej przeczytałam kilka artykułów, trafiłam na dość rzetelnie przeprowadzony ranking porównujący paryskie croissant i wybrałam gdzie pojechać. Julia też była już na nogach, więc wybrałyśmy się razem, a pozostali złożyli u nas zamówienia. Ciężko w pare godzin przetestować kilka miejsc, jeszcze po drodzę pojawiły się pułapki typu "jednak nie ma niczego pod podanym adresem" i w końcu odwiedziłyśmy dwie piekarnie. Misję uznaję za niedokończoną, ale z pewnością podejmę się jej ponownie odwiedzając Paryż ponownie w bliższej/dalszej przyszłości;).

Untitled
Około południa spotkaliśmy się w umówionym miejscu niedaleko Montmartre. Nie zostało nam wiele czasu, więc musieliśmy sprężać się ze spacerem.Untitled Untitled Untitled Untitled Pomimo tego że okolica już dawno się skomercjalizowała, od lat nacierają na nią turyści, wciąż da się znaleźć na Montmartre urokliwe zakątki omijane przez wycieczki.Untitled Popularny widok na miasto sprzed bazyliki Sacré-Cœur, ale padał deszcz i widoczność była słaba.Untitled
Untitled
Untitled Untitled Untitled Untitled Klimatycznie wyglądająca pracownia artystyczna.Untitled Gontran Cherrier to znakomity francuski piekarz, znany również z telewizyjnego show. Wychował się w rodzinie cukierników, piekarzy i miłość do chleba ma we krwi. Podróżował po świecie, kształcił się różnych miejscach, a teraz francuskie wypieki łączy z niecodziennymi smakami jak np. miso czy curry. My wyszliśmy z piekarni właśnie z bagietką curry oraz czarną jak smoła.Untitled Wejście do naszej kamienicy. Szkoda, że zapomniałam zrobić zdjęcia wąskich, zakręconych schodów prowadzących na ostatnie piętro do naszego mieszkania.UntitledPracując kiedyś we włoskiej restauracji w Londynie zdarzyło mi się robić czarny makaron z tuszem kałamarnicy, który odpowiadał za jego barwę. Kiedy zobaczyłam tę bagietkę pierwsze co pomyślałam to właśnie tusz, ale była obsypana czarnym sezamem i to mnie trochę zmyliło. Okazało się, że kolor rzeczywiście został uzyskany za pomocą tuszu kałamarnicy. Smak nie różnił się za bardzo od tradycyjnej, była oyszna, a dodatkowo dzięki swojemu kolorowi może być fajnym elementem dekoracyjnym dania.
W piekarni Regis Colin kupiłiśmy croissant, pain au chocolat i croissant aux amandes. Wszystko było świetne, ale przy rogaliku z migdałami ugięły mi się kolana. Intensywne w smaku i słodkie nadzienie, nawet trochę za słodkie, więc zjedzenie połowy wystarczy, a resztę można zostawić na później i poprawić sobie humor w innym momencie dnia.
Croissant i pain au chocolat z Gontran Cherrier wyróżniały się teksturą i widocznymi warstwami ciasta, które możnaby odwijać i urywać po kawałku, jak zresztą bawiłam się przy którymś z kolei. W smaku intensywnie maślane, który nie osłabł znacznie nawet po kilku dniach po powrocie (zabrałam zapas do Birmingham i podgrzewałam na tosterze). Zostały moimi faoworytami.
Pain au chocolat. Różnica w tym, co sprzedaje się w piekarniach we Francji, a wszędzie indziej na świecie jest naprawdę duża. Oczywiście nie każda piekarnia jest dobra, ale póki nie kupuje się pieczywa w supermarkecie, to nawet w pierwszej lepszej piekarnii zjemy croissant lepszego niż w swoim kraju. Jeśli chodzo o pieczywo, to dobrze jest szukać znaku/naklejki “Artisan Boulanger” mówiącej, że chleb robi się na miejscu, większość zajmuje się jednak tylko sprzedażą. A co do samej bagetki, to polecam wybierać baguette de tradition, może 30centów droższą, ale lepszej jakości, wyrabianą najczęściej w piekarni i smaczniejszą.







Pytaliście o mieszkanie w którym się zatrzymaliśmy. Znalazł je Kuba i chociaż było 4- osobowe, właściciel zgodził się, żebyśmy byli tam w szóstkę. Cztery osoby spały na jednym dużym łóżku (na zdj.wszyscy się na nie zwalili;) ) i dwie na kanapach, więc pomieściliśmy się bez większych problemów. Płaciliśmy ok 55zł/os za noc. W łazience nie działała spłuczka, trzeba było spłukiwać ręcznie, a brodzik w prysznicu szybko się zapychał, ale poza tym mieszkanie było bardzo w porządku.






Adresy miejsc w których jedliśmy:
L'As Du Fallafel, 34 rue des Rosiers (Métro Saint Paul), Paris
Meert Paris, 16 Rue Elzevir  75003 Paris,
Dong Huong, 14 Rue Louis Bonnet  75011 Paris
Boulangerie Gontran Cherrier, 22 Rue Caulaincourt, 8 Rue Juliette Lamber
Boulangerie Regis Colin, 53 Rue Montmartre, 75002 Paris

A poniżej mapka z miejscami, które zaznaczyłam sobie na/w trakcie wyjazdu. To głównie restauracje, piekarnie, cukiernie, kilka barów. Przyda mi się następnym razem, ale może i ktoś z Was uzna ją za pomocną.


View Paris in a larger map



------------------------------------

Wspominałam, że napiszę o videomappingu SKODY w Poznaniu, którego pokazy pojawiły się wczoraj i dzisiaj na ul. Półwiejskiej 4, godz. 19-22:00.
Kolejne mappingi pojawią się we WT i ŚR w Warszawie i ponownie w PT i SOB w Poznaniu, a tam  będą już zdjęcia z konkursu, w którym możecie spróbować swoich sił dodając zdjęcia przez aplikację na Facebooku.

W Warszawie prezentowało się to w ten sposób:

Adres bloga z moimi zdjęciami w tle i hasłem kampanii Amazing to znaczy... dokończonym przeze mnie.

12 mar 2013

Wietnamski akcent w Paryżu.

Zaopiekowałam się kulinarną stroną tego wyjazdu, więc o przypadkowym posiłku w przypadkowym miejscu nie było raczej mowy;). Drugiego dnia pojechaliśmy na obiad do Dong Huong, wietnamskiego lokalu w Chinatown. Z pozoru niewielka restauracja, w środku okazała się całkiem spora i podzielona na kilka części. Była akurat pora lunchu w poniedziałek, a my z trudem znaleźliśmy wolny stolik, co już było dobrym znakiem. Chciałam, że ekipa spróbowała kilku potraw, więc wybraliśmy sześć różnych dań. W posiłkach jedzonych w dużej grupie uwielbiam to, że można spróbować kilku rzeczy, wydając tyle samo, ile wydaje się w pojedynkę. Jedzenie w Dong Huong było świetne, autentyczne, świeże i niedrogie, rachunek na osobę wyniósł nas ok 8€.

Untitled Klasyczna pho.Untitled Zaczęliśmy od talerza z warzywami, vermicelli i papierem ryżowym, w który zawijaliśmy świeże sajgonki i maczaliśmy w podanych sosach.Untitled Zupa z krewetkami (w menu nr T6) w której na spodzie talerza była warstwa drobno posiekanych orzeszków przebiła według mnie pho. Nie pożałowano krewetek, trochę przypominała mi laksę, a to orzechowe dno świetnie dogadało się z moim podniebieniem.Untitled Sałatka z wołowiną, makaronem ryżowym, sajgonkami (S3). Wszyscy bili się o sajgonki, a mi w ogóle bardzo smakowała całość. Na zdjęciach nie ma grillowanego kurczaka na ryżu (C4), który wydawał mi się nudną opcją, a okazał się być przepyszny i w sam raz dla kogoś, kto nie lubi eksperymentów w kuchni.Untitled Później rozdzieliśmy się na dwie grupy, ja wybrałam się z Marcinem na cmentarz, skąd zobaczyliście zdjęcia w poprzednim poście, a po wizycie na Pere Lachaise spacerowaliśmy bez większego celu.
Untitled Untitled Zajrzęliśmy też do cukierni i pochłonęliśmy deser. Untitled Untitled
Kuba, Edyta, Julia i Gosia byli po drugiej stronie rzeki, w końcu umówiliśmy się na spotkanie przy Wieży Eiffla.Untitled Trafiliśmy akurat na piękny zachód słońca więc Wieża Eiffla się obroniła!;)Untitled


Dzisiaj mogę już ujawnić czego dotyczył jeden z ostatnich postów, który opierał się o słowo AMAZING.
"Amazing to znaczy...Nowa SKODA Octavia" jest głównym hasłem kampanii, która wczoraj ruszyła w Polsce. Jej bardzo ciekawym elementem jest pierwsze w Polsce multimedialne show w formie widowiskowego videomappingu 3D na muralach w Warszawie i Poznaniu.
Jaki mam w tym udział?
W pokazie, wśród kilku innych blogerów, znalazły się dwa zdjęcia mojego autorstwa.
Jeżeli jutro między godz. 19-22 znajdziecie się w Warszawie w okolicach ul. Polnej 40 (przy metrze Politechnika) i traficie na pokaz, to chętnie usłyszę o Waszych wrażeniach, bo ja niestety nie zobaczę go na własne oczy. Miałam okazję oglądać podobne show np. na Piątej Alei w Nowym Jorku, prezentowało się świetnie, więc jestem ciekawa jak wyszło ekipie Skody.
Videomapping wyświetlany będzie również w Poznaniu, ale o tym dam znać przy okazji trailrera dodanego do kolejnego posta.

Ponadto w kolejnych dwóch tygodniach każdy z Was ma szansę zobaczyć wkomponowane w mapping swoje zdjęcie, obrazjące, co znaczy dla Ciebie "amazing". Wziąć udział w konkursie można za pomocą aplikacji na profilu Skody!

10 mar 2013

Cmentarz Père-Lachaise, Paryż.

Drugiego dnia w Paryżu, po obiedzie rozdzieliliśmy się na dwie grupy. Ja z Marcinem poszliśmy na Père-Lachaise, największy i najsłynniejszy paryski cmentarz, gdzie pochowane są takie osoby jak m.in. Oscar Wilde, Edith Piaf czy Jim Morrison. Zgaduję, że najwięcej ludzi przychodzi odwiedzić Morrisona i zresztą krążą legendy o tym co działo się przez lata nad jego grobem. Aż dziwne, że nie zmartwychwał i dołączył do którejś z odbywających się imprez.
Père-Lachaise ma świetny klimat, jeżeli byliście, to pewnie się ze mną zgodzicie. Coś fascynującego jest w starych cmentarzach, aż ma się ochotę oddać w ręce koszmaru z dzieciństwa i zostać na takim na noc. Szelest drzew na przemian z grobową ciszą i dziwnie układające się cienie wywołujące nieustanny niepokój...
Czy boisz się ciemności, czytelniku?

Untitled Untitled Untitled Untitled
Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled
Untitled
Untitled
Untitled Grób Jima Morrisona od dłuższego czasu otoczony jest bramkami, ale patrząc na leżące na nim kwiaty, pewnie czasami ktoś zamienia je na niewidzialne.Untitled Fani na ścianie obok zostawili pamiątki, ktoś obok pił wino i palił fajki, a drzewo znajdujące się najbliżej zostało otoczone matą, bo podobno ludzie odrywali korę z drzewa.
Untitled
Untitled Z kolei stojąc przy tym grobie układałam scenariusze kim mogła być osoba, pochowana pod kilogramem kolorowego plastiku...
- Pogodna kwiaciarka, przez lata odwiedzana przez tych samych klientów, którzy po śmierci chcieli, żeby jej otoczenie było tak kolorowe jak za życia. Nie wiedzieli tylko, że nie znosiła sztucznych kwiatów.
- Francuski odpowiednik kobiety o duszy Snooki lub Joli Rutowicz, która tipsami kaleczyła niemiłe koleżanki, popełniła samobójstwo w białych kozaczkach, ale bardzo chciała, żeby jej grób był tak stylowy jak ona sama za życia.
- Oscar Wilde?!
- Starsza pani, której rodzina mieszka na południu Francji, rzadko bywają w Paryżu, a sztuczne kwiaty są przecież takie praktyczne, kwitną cały rok.

Najbardziej spodobały mi się te żarówiasto-różowe róże ze srebrnym brokatem. Gdybym niedługo umarła i ktoś z Was wybierał się na mój grób, to proszę niczego żarówiastego z brokatem nie przynosić, bo zmarła będzie wyjątkowo niepocieszona.Untitled