Pokazywanie postów oznaczonych etykietą movie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą movie. Pokaż wszystkie posty

22 sty 2014

Polecany film: Short Term 12

Między jednym nominowanym filmem, a drugim, zrobiłam przerwę na coś spoza Oscarowej listy. Poziom wcale nie poszedł w dół, bo Short Term 12 okazał się świetny.
Dlatego zamiast wysyłać Was do kina na “Wilka z Wall Street”, co część z Was już pewnie zrobiła, albo zamierza w niedługim czasie, dostajecie za zadanie obejrzenie "Przechowalni numer 12".

Akcja toczy się w ośrodku dla młodzieży z trudną przeszłością, a głównymi opiekunami są oddani swojej pracy, Grace i Mason. Oboje mają po dwadzieścia pare lat i również niełatwą przeszłość za sobą. Ponadto w przerwie od bycia oparciem dla podopiecznych, starają się zbudować razem stabilny związek.
Pomimo przejmujących historii, film pokazuje poważne problemy z pewnym dystansem. Już pierwsza, luźna, scena filmu, gdzie Mason opowiada jakąś zabawną historię, zostaje zakłócona dramatycznym zachowaniem jednego z wychowanków. Sytuacja jednak zostaje szybko opanowana, a po chwili znowu jest tak, jakby nic się nie wydarzyło i Mason może skończyć opowiadać, to co zaczął.
Zresztą już nawet dwójka głównych bohaterów jest wystarczającym powodem, żeby zasiąść do filmu. Świetna gra aktorska Brie Larson jako Grace i Mason, przykład chłopaka prawie idealnego- niebanalnego, z dobrym poczuciem humoru, dystansem i przejmującą opiekuńczością w stosunku do Grace. Typ występujący rzadko, zarówno w filmach jak i rzeczywistości.
Obejrzyjcie w wolnej chwili.

Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled

18 wrz 2013

The Kings of Summer.

Zimą natrafiłam gdzieś na zwiastun tego filmu, czułam, że będzie to coś pozytywnego, a później zupełnie o nim zapomniałam. Aż do poniedziałku, kiedy w połowie doby spędzanej na Dolnym Śląsku, Marcin zaproponował obejrzenie "The Kings of Summer".
Konflikty z rodzicami, przyjaźnie, miłosne rozterki, pierwsze styczności z dorosłością. Temat nastolatków przerabiany jest w kinie naokrągło, tylko że najczęściej są to głupie komedie, które ostatni raz bawiły w czasach American Pie. "Królowie lata" to lekka fabuła, inteligentne dialogi, ironiczne poczucie humoru i interesujące postaci. Twardy, gburowaty ojciec Joe, tarzający się w suchych żartach rodzice Patricka czy mój ulubieniec, Biaggio. Gra aktorska tych kilkunastoletnich chłopaków robi wrażenie, ponadto filmowi towarzyszą piękne zdjęcia i dobra muzyka.
Lubię ambitne kino o świecie nastolatków. Jest w nich wolność, marzenia, przy okazji zawsze trochę naiwności, beztroski i poczucia, że można wszystko. I tak jest też w tym przypadku, nikt z nas nie uciekł z domu do samodzielnie wybudowanej w lesie chatki, ale każdy marzył o posiadaniu takiego miejsca. Towarzystwo najlepszych przyjaciół, niekończące się lato i pełna kontrola nad własnym życiem, najlepiej w domku na drzewie.
Film ma podobny klimat do "Juno", odrobinę skojarzył mi się również z "Moonrise Kingdom", zapewne przez motyw ucieczki i chęć przeżycia przygody z dala od ograniczeń opiekunów.





22 maj 2013

Filmy o surfingu.

Zanim zamieszkam w ciepłym miejscu nad oceanem, a deska będzie stała w moim pokoju, od czasu do czasu dostarczam sobie surfing w formie tego, co znajduję w sieci; materiały video, relacje, wywiady, albo filmy, jak te trzy, o których dzisiaj chciałam napisać. Nie spodziewam się, że czyta to ktoś, kto wychował się na wybrzeżu Kalifornii albo Australii, ale na pewno mamy tu osoby śmigające zimą na snowboardzie, albo jeżdżące latem na longboardzie czy deskorolce. A nawet jeśli nie interesuje Was żaden 'deskowy' sport, ale lubicie inspirujące historie/biografie/dramaty sportowe, to poniższe filmy mogą być propozycją na nadchodzący weekend.


Riding Giants (2004)

Film dokumentalny o big wave surfing, dyscyplinie w surfingu, która jak sama nazwa wskazuje, polega na pływaniu na wyjątkowo dużych falach, zaczynających się mniej więcej od 6 metrów.
Dokument jest przy okazji dobrym wprowadzeniem do historii tego sportu, występują w nim pionierzy big wave surfing, którzy dzisiaj już jako podstarzali panowie opowiadają widzom o beztroskich latach młodości. To oni zapoczątkwali kulturę surfingu w latach 50-tych, a w filmie dzielą się stylem życia z tamtych lat, który dość mocno odróżniał się od przyjętych norm społecznych.
 A jeżeli mowa o surfowaniu największych fal, to pominięta nie mogła zostać historia Mavericks, przez lata trzymana w tajemnicy lokalizacja w północnej Kalifornii, gdzie po zimowych burzach na Pacyfiku formują się ogromnee fale. W 2010 roku zobaczyłam je na własne oczy.
Riding Giants trafił do moich ulubionych filmów dokumentalnych, ale jeżeli kogoś zupełnie nie rusza surfing, to pewnie nie zrobi na nim aż tak dużego wrażenia.




Mavericks (2012)

Czekałam na ten film ze względu na tło, którym były moje okolice w Kalifornii i wspomniane wyżej Mavericks. Ponadto całą historię związaną z odkryciem tej lokalizacji dobrze znała moja kalifornijska host mama, która w tamtych czasach sama też surfowała.
Film opowiada opartą o fakty historię Jaya Moriarity, młodego chłopaka z Santa Cruz, który kochał wszystko co związane z oceanem i już jako nastolatek był bardzo dobrym surferem. Kiedy dowiedział się, że gigantyczne fale Mavericks naprawdę istnieją (kilkadziesiąt kilometrów od jego domu), poprosił miejscową legendę surfingu Frosty'ego Hessona, żeby przygotował go do zmierzenia się z Mavericks... Stał się najmłodszym uczestnikiem tych zawodów, a jak dalej potoczyło się jego życie, zobaczycie sami.
To takie typowe amerykańskie kino, ale inspirujący bohater i bardzo dobre sceny w wodzie. Ja osobiście najbardziej ucieszyłam się widząc zdjęcia z plaży, którą miałam najbliżej domu i gdzie chodziłam pobiegać;).




Soul Surfer (2011)

Z historią Bethany Hamilton, bohaterki filmu spotkałam się dłuższy czas temu, ale dopiero niedawno obejrzałam film, który opowiada jej niewiarygodne przeżycia. Bethany, jak to z przeciętnymi mieszkańcami Hawajów bywa, od dziecka uprawiała surfing. Pierwsze zawodowe sukcesy zaczęła odnosić w wieku kilku lat, jako nastolatka znalazła już sposorów, jednak krótko po tym straciła rękę w wyniku ataku rekina. Cudem przeżyła ten wypadek, ale też zadziwiająco szybko wróciła do codzienności, a nawet uprawiania surfingu- 3 tygodnie po wypadku wzięła udział w zawodach! Musiała nauczyć się wielu rzeczy na nowo, ale upór i niezachwiana wiara pozwoliły jej na pokonywanie trudności w życiu, sporcie, a także w niesieniu pomocy innym.
Soul Surfer jest takim familijnym, typowo hollywoodzkim filmem, ale mimo wszystko historia jest niesamowita, wzruszająca i naprawdę inspiruje do realizacji marzeń pomimo przeciwności losu. Do obejrzenia zwłaszcza w jeden z tych dni, w których wątpicie w swoje możliwości.




Odpuściłam sobie recenzję, bo pojawiła się w przeszłości, ale jednym z moich ulubionych filmów dokumentalnych i przy okazji filmem poruszającym temat surfingu jest Surfwise. Opisałam go w TYM poście.



A jeszcze nawiązując do opisanej wyżej historii Bethany, chciałam zahaczyć o jeszcze jedną sprawę. Fundacja Siepomaga jeszcze do 20 czerwca prowadzi akcję "Podaj rękę Marysi".
Marysia ma dopiero 20 lat, a za sobą wygraną walkę z rakiem. Od lat bolała ją ręka, ale dopiero w liceum okazało się, że powodem tego bólu jest rzadka odmiana nowotwóru złośliwego. Marysia przeszła ciężką chemioterapię i początkowo miała poddać się operacji ręki, ale kiedy okazało się, że nowotwór zajął już kości, tętnicę i główny nerw, musiała wybrać między amputacją, a 5% szans na przeżycie.
Teraz Marysia potrzebuje specjalistycznej protezy ręki, która umożliwi jej wykonywanie wielu czynności i uchroni mnie przed zanikiem mięśni. Ponadto nie straciła swoich zdolności plastycznych, a taka proteza pomogłaby jej dostać się na wymarzone studia na ASP.
Każde wsparcie bardzo wiele dla niej znaczy! ---->>> KLIK

15 maj 2013

Subiektywny przewodnik po Rzymie.

Ten subiektywny przewodnik po Rzymie podpowie przede wszystkim gdzie zjeść, żeby zakochać się w tym mieście kulinarnie, a przy okazji nie wydać fortuny. Ponadto mapka z zaznaczonymi miejscami, kilka informacji na temat noclegów oraz praktyczne info.

Centro Storico






Il Forno Roscioli
Jedna z ulubionych piekarni Rzymian, odnowiona, ale funkcjonująca od 1824 roku.
Specjalizuje się w pizzy al taglio (krojonej na kawałki), chlebach, słodkich wypiekach, a w porze lunchu serwuje także kanapki. Ja przede wszystkim polecam spróbowanie pizzy, jest świetna!
Via dei Chiavari, 34
00186 Rome
Open: Mon-Fri 7:30am-8pm, Sat 7:30am-2:30pm








Salumeria Roscioli
Salumeria Roscioli należy nie tylko do najlepszych rzymskich restauracji (i delikatesów), ale jest też jedną z najbardziej cenionych winotek we Włoszech. Zbiór 450 rodzajów sera, ponad 100 wędlin, 20 rodzajów chleba i ponad 2 tysięcy win!
Niestety jakość ciągnie za sobą cenę, ale jeżeli Wasz budżet podróżny nie należy do ograniczonych, to jedzenie w Salumerii Roscioli z pewnością nie zawiedzie.
Via dei Giubbonari 21
 00186 Roma, Italy












Forno Campo de' Fiori
Ta piekarnia to dwa oddzielne sklepy, znajdujące się na przeciwko siebie. W jednej części sprzedają chleb, ciasta i inne słodkie wypieki, a druga to przede wszystkim pizza al taglio, najchętniej odwiedzana w porze lunchu.
Nie jadłam tam pizzy, ale miałam okazję spróbować tarty z karczochami.
22 Campo De’ Fiori, 00186 Rome
Open: Mon-Sat 9am-6pm





















Ruggeri
Sklep z włoskimi wędlinami, serami i innymi specjałami. Przed powrotem do UK kupiłam tutaj dwa rodzaje salami, ser scamorza, kawałek parmezanu, prosciutto. Wszystko zostało zapakowane próżniowo, co jest wygodne przy transporcie i przedłuża świeżość produktów. Z obsługą można dogadać się po angielsku, a ceny są niewysokie.
Piazza Campo dè Fiori 1




Aristocampo
Niezłe włoskie kanapki, lubiane przez miejscowych, choć nie zachwycające.
Jeżeli już będziecie w okolicy, to proponuję raczej zajrzeć do wyżej wymienionych miejsc, bo wszystkie znajdują się blisko siebie.
Piazza Campo de' Fiori - Angolo Piazza della Cancelleria
00186 Rome
Open: Mon-Sun 12pm - 2am








  Il Fornaio
 Kolejna piekarnia serwująca zarówno pizzę jak i desery, popularna wydaje się być kanapka: pizza blanca z mortadellą, ale mnie najbardziej zaintrygowały desery.
Spróbowałam tarty z ricottą i czekoladą oraz ciastka nadziewanego ricottą i były przepyszne!
Via dei Baullari, 5/7  
00186 Rome
 Open: Mon-Sat 9am-10pm














 

Gelateria Della Palma
Ilość smaków (podobno 100) i wygląd lodów zachwyca, porcje są całkiem duże, a lody bardzo smaczne, ale jadałam lepsze.
Via della Maddalena, 20
00186 Roma

Open: Mon-Sun 8am - 1am







Il Gelato di San Crispino
Powoli dochodzę do wniosku, że włoskie gelato są moim ulubionym rodzajem lodów, bo nawet w tych polecanyc miejscach nie trafiam na takie, których smak by mnie zachwycił. Tak też było z tą lodziarnią, chociaż Rzymianie mogliby mieć na ten temat inne zdanie. Minusem były też dość wysokie ceny. 
Piazza della Maddalena 3
Open: Mon-Sun 12:00pm – 12:3 am



Tiburtino


Er Buchetto
Ta mała 'klitka' serwująca tradycyjną włoską kanapkę porchette funkcjonuje od 1890 roku.
Z tego co się orientuję, biznes ciągle pozostaje w jednej rodzinie, a lokal prowadzony jest przez charakterystycznego pana Alessandro.
Było to najbardziej klimatyczne, oldschoolowe z odwiedzonych miejsc, które bardzo chciałam sfotografować, ale zapomniałam ze sobą baterii do aparatu.
Ciężko przebić cenę kanapki (na wynos 2,50€), ale brakowało mi w niej czegoś więcej. Pieczywo były pyszne, podobnie wieprzowina, ale aż chciało się posmarować kanapkę musztardą i sięgnąć po korniszona.
Lepszą porchettę jadłam w San Francisco, ale mimo wszystko zachęcam do spróbowania. Er Buchetto znajduje się tylko kilka minut spacerem od dworca Termini, a w tamtej okolicy ciężko o dobre jedzenie.
Via del Viminale 2F 
Open: Mon- Fri 9am - 9pm, Sat 9am - 2:30pm

   
Trastevere





Roma Sparita
Świetna włoska trattoria, przystępne ceny, serwująca dania kuchni rzymskiej. Słynie z makaronu cacio e pepe, którym zachwycał się tu Anthony Bourdain w jednym z odcinków No Reservations.

Piazza di Santa Cecilia, 24
Open: Mon 7:30pm-11:30pm, Tue-Sat 12:30pm-2:30pm 7:30pm-11:30pm













 Pasticceria Valzani
Funkcjonująca od kilkudziesięciu lat cukiernia, z włoskimi czekoladkami, biscotti, cannoli itd.
Miałam ochotę na ich cannoli, ale ostatecznie nie spróbowałam.
Via del Morro 37











 La Mani in Pasta
Podejrzewam, że znalezienie równie dobrego, autentycznego włoskiego jedzenia, w podobnej cenie (makarony od 9€) byłoby bardzo trudne.
W tej restauracji zjadłam najlepszą kolację podczas mojego pobytu w Rzymie. Wspaniałe makarony, wędliny na przystawkę razem z mozzarellą z bawolego mleka La Mani in Pasta   znajduje się bardzo blisko Roma Sparity i obie restauracje są jak
najbardziej godne polecenia. Nie jest wcale tak łatwa do znalezienia, dlatego najlepiej wcześniej sprawdzić adres na internetowej mapie.  









Vatican / Prati 

 


Pizzarium
Jeden z najpopularniejszych adresów rzymskich smakoszy pizzy al taglio. Menu zmienia się tu każdego dnia, serwując często zaskakujące połączenia, nietypowe dla pizzy, a jednak nawet te najdziwniejsze sprawdzają się w Pizzarium znakomicie. Codziennie można wybierać z około 7-9 różnych rodzajów. Ja miałam okazję spróbować pizzy z karczochami i ziołami, pomidorami, ze świeżym czosnkiem i pietruszką, z fenkułem i ricottą, połączenia brokułów, parmezanu i ziemniaków. Każda smakowała fantastycznie, włącznie z jedną z ziemniaczaną, która należy do najsłynniejszych w Pizzarium.
Lokal znajduje się ok 15-20min spacerem od Watykanu, ale tutaj po prostu trzeba przyjść!
Za spróbowanie kilku rodzajów pizzy i porcję, która nasyci do pełna, zapłacimy ok 7- 10€.
Via della Meloria, 43
Open: Mon- Sat 11:30- 10pm





Duecentogradi / 200 Gradi
Do "Dwustu Stopni" trafiłam szukając czegoś smacznego do zjedzenia późnym niedzielnym wieczorem, blisko Watykanu. Chociaż ulice były już puste, kanapkarnia pękała w szwach. W menu znajduje się kilkadziesiąt kombinacji, wiele typowych włoskich składników i połączeń. Jest też kilka kanapek na słodko. Moją uwagę najbardziej zwróciła kanapka z Nutellą i mozzarellą! Gdyby nie to, że kompletnie nie miałam akurat ochoty na nic słodkiego, wybrałabym ją, bo byłam strasznie ciekawa tego zaskakującego, a zarazem jakże oczywistego połączenia. Kanapki podawane są na ciepło w chrupiącym chlebie. Są na tyle duże, że jedna wystarczy na dwie osoby.
 Na drugi dzień wróciłam, żeby spróbować Nutella&Mozzarella na śniadanie, ale niestety lokal otwierali dopiero w południe. Będąc następnym razem w Rzymie, muszę koniecznie po nią wrócić. Ceny wahają się między 4.50- 6
Piazza Risorgimento, 3
Open: 12pm - late night





 


Franchi
Zastanawiasz się jakie pamiątki przywieźć z Rzymu? Po wejściu do delikatesów Franchi rozwiejesz wszelkie wątpliwości! Według mnie z Rzymu najlepiej przywieźć jedzenie, przede wszystkim włoskie sery i wędliny, które w innych krajach, importowane, kosztują czasem nawet kilka razy więcej. Franchi to delikatesy, które funkcjonują od kilkudziesięciu lat. Tutaj kawior leży obok makaronu, a w części z gotowymi daniami można kupić oldschoolowe produkty jak np. insalata russa, znana nam jako sałatka jarzynowa. Mają tu nawet świeży ser burrata przysyłany do Franchi prosto z regionu Apulii. Po wybraniu produktów można poprosić sprzedawce o zapakowanie ich próżniowo.
Via Cola di Rienzo 200
Open: 9:30am- 11pm
Closed: Thursday, Sunday


Gelateria dei Gracchi
Wysoko oceniana lodziarnia, chociaż na mnie aż tak dużego wrażenia nie zrobiła. Spróbowałam lodów kasztanowych, gruszkowych i o smaku orzeszków pinii. Były dobre, ale trochę za słodkie jak na mój gust, więc następnym razem zdecydowałabym się prędzej na 1-2 smaki.
Via dei Gracchi, 272
Open: Mon-Thu, Sun 12:00 - 0:00
Fri-Sat 12:00 - 0:30



Poniżej mapka z zaznaczonymi przeze mnie miejscami, większość opisałam powyżej, ale nie wszystkie udało mi się odwiedzić.


View Food in Rome in a larger map


Noclegi

Najlepszymi stronami do rezerwowania hosteli na całym świecie są hostelbookers.com  hostelworld.com (doliczają niewielką prowizję za rezerwację), albo booking.com, jeśli szuka się prędzej hoteli niż hosteli.

W Rzymie można znaleźć łóżko nawet od 35zł za noc (poza sezonem), chociaż polecałabym dopłacić kilkanaście złotych i wybrać strategiczną lokalizację. Przy krótkim dwudniowym wypadzie może to być okolica dworca Termini, żeby męczyć się z dojazdami. Nie jest to może piękna i schludna okolica, ale do większości atrakcji można stamtąd dotrzeć na pieszo lub dojechać autobusem.
Polecam jednak wybrać Trastevere czy okolice Watykanu, gdzieś blisko stacji metra, skąd również bez problemu można dojechac na dworzec nawet jedną linią metra, a czas spędzić w przyjemniejszej okolicy.

Ivanhoe 
Hostel z rodzaju imprezowych, czyli lepiej nie nastawiać się na odpoczynek w ciszy i spokoju, bo różnie może z tym być. Osobiście nie przepadam za takimi hostelami, ale jeśli ktoś szuka towarzystwa do nocnego wyjścia, to tam je pewnie znajdzie. Lokalizacja blisko dworca Termini, bez śniadania.

Hotel Tre Stelle
Niezła opcja, jeśli szuka się pokoju prywatnego. Spędziłyśmy tam noc przed wyjazdem do Japonii, zależało nam na lokalizacji blisko dworca. Za pokój trzyosobowy z łazienką zapłaciłyśmy 220zł, więc wyszło taniej niż pokój wieloosobowy w większości hosteli w sierpniu. Śniadanie wliczone w cenę.
 Orsa Maggiore 
Hostel wyłącznie dla kobiet. Pokoje z wysokim sufitem, więc zimą może być chłodno. Trafiłam na mało turystyczny okres (grudzień) więc pomimo tego, że mieszkałam w 12-osobowym pokoju, poza mną spały tam tylko 2-3 inne dzewczyny. Pokój kosztował 12/noc (latem ceny są wyższe), a śniadanie było wliczone w cenę. Zlokalizowany w Trastevere.

Ottaviano Hostel
Hostel znajduje się w kamienicy i nie jest taki łatwy do znalezienia bo nie ma żadnych oznaczeń, poza informacją na domofonie. Usytuowany kilka minut spacerem od Placu Św. Piotra. Dobra lokalizacja do zwiedzania Watykanu i okolic. Pokoje podstawowo wyposażone, niezbyt atrakcyjne, ale poza sezonem niskie ceny. Bez śniadania.



Przydatne info:
- Ceny za nocleg w weekendy są prawie zawsze wyższe niż w tygodniu
- Ceny różnią się też między poszczególnymi miesiącami, jeśli sezon turystyczny jest w pełni, to najprawdpodobniej nie znajdziecie tak tanich noclegów jak zimą.
- Od niedawna wprowadzono podatek dla rezerwujących noclegi w większości włoskich miast. Wynosi 2 za noc od osoby i  nie jest wliczany w cenę podaną na stronie internetowej, płaci się na miejscu.
- Większość osób przyjeżdża/odjeżdża na lotnisko autobusami Terravision (8 euro w dwie strony). W Rzymie, inaczej niż w innych miejscach, nie wystarczy wejść do autobusu z wydrukowanym biletem. Trzeba najpierw zgłosić się do kawiarenki Terravision znajdującej się przy miejscu, gdzie zatrzymują się autobusy i odebrać plastikową plakietkę. Zazwyczaj kręci się tam dużo ludzi, więc lepiej pojawić się wcześniej, choć autobusy też często spóźniają się.