Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty

4 maj 2013

Street art São Paulo.

Untitled Poniedziałek rozpoczął się od hasła "sandwich challenge". Umówiłam się z Alexem na Mercado Municipal, miejskim targu, żeby zmierzyć się z olbrzymią kanapką z mortadellą, od której Anthony Bourdain rozpoczął odcinek The Layover w Sao Paulo. Poszliśmy do tego samego baru (Mané), ale ostatecznie wybraliśmy kanapkę z trzema różnymi wędlinami, roztopionym serem, sałatą i pomidorem. Całość zapewne powyżej 1000kcal. Myślałam, że dam nawet rady zjeść połowy, ale od prawie doby nic nie jadłam i dzięki temu udało się, co więcej nawet nie czułam, że zapchałam sobie nią całkowicie żołądek.
Kanapka była naprawdę dobra, ale żeby docenić smak wystarczy zjeść 1/4. I pisze to osoba, która w szkolnych kanapkach nie tolerowała więcej niż 1 plasterka wędliny, a na co dzień ich nie je. Ale umiem docenić to, co dobre i gigantycznym kanapkom od święta mówię- TAK;).
Untitled Nie robiłam na początku za dużo zdjęć, aparat wyciągnęłam, kiedy pojechaliśmy do Vila Madalena, dzielnicy o artystycznym klimacie. Untitled Księgarnia, gdzie spędziłam trochę czasu oglądając książki kucharskie.Untitled Sklep z organicznymi produktami to ewidentny znak, że jesteśmy w nieco hipsterskiej części miasta.Untitled Nie zdążyliśmy jeszcze zgłodnieć, ale jednym z naszych celów w Villa Madalena było spróbowanie feijoady, też w miejscu w którym jadł Bourdain. Danie podaje się w godzinach lunchu i kiedy dotarliśmy do Feijoada da Lana, okazało się, że zamykają już restauracje. Zawód na twarzy połączony z uśmiechem jednak zadziałał, bo po chwili kelner zaprosił nas do środka.
Untitled Feijoada to tradycyjne brazylijskie danie, którym kiedyś karmiono niewolników. Składa się tanich mięsnych części jak kiełbasa, świńskie uszy, nogi (w mojej były żeberka zamiast nóg), suszone mięso gotowane w sosie. Przypomina odrobinę gulasz. Serwuje się z fasolą, ryżem posypanym farofą (prażoną mąką z manioku), couve (odmianą kapusty) z bekonem i czosnkiem oraz pomarańczami, które mają wspomóc trawienie. Może to po części kwestia tego, że ta restauracja serwuje jedną z najlepszych feijoad w Sao Paulo, ale smakowała świetnie i zrozumiałam dlaczego Anthony Bourdain z takim zachwytem opowiadał o daniu, siedząc w ogrodzie restauracji.
Untitled
Dobrze jest przyjść tutaj bo bardzo skromnym śniadaniu (a nie piętrowej kanapce), bo feijoadę serwują tutaj w ramach "jedz ile chcesz" za jedną, tą samą cenę. W podgrzewanych glinianych garnkach znajdują się wspomniane różne rodzaje mięsa w sosie, a obok reszta składników. Alex zmieścił pełną dokładkę, ja dołożyłam sobie tylko kilka składników, ale za to chyba z 10 razy wracałam po pomarańcze. Obrane ze skórki, słodziutkie, chyba jedne z najlepszych jakie kiedykolwiek jadłam. Było gorąco, chciało mi się pić, a one były genialnym orzeźwieniem.
 Wyszliśmy stamtąd trzymając się za brzuchy. Byliśmy przejedzeni, teraz konieczny był spacer.Untitled Untitled Okolica była bardzo górzysta, a otoczenie momentami przypominało mi Kalifornię albo Sydney.Untitled Jeżeli lubisz street art, polubisz tę dzielnicę.Untitled A miejscem, którego nie można pominąć w Vila Madalena jest Beco do Batman, czyli aleja Batmana. Uliczka jest otwartym muzeum graffiti, gdzie malują najlepsi artyści Sao Paulo. Na takim poziomie nie tworzy dziesięciu czy stu, w Sao Paulo jest ich z tysiąc.Untitled Untitled Untitled Untitled UntitledUntitled
 Jednym z bardziej znanych artystów w mieście jest Speto. Zajmuje się graffiti od 27 lat i był jednym z pionierów graffiti w Brazylii. Miesza różne techniki, a jego sztuka (jak na powyższym zdjęciu) zawiera elementy brazylijskiej kultury i folkowego stylu cordel. Jego prace były wystawiane w galeriach na całym świecie.
Untitled Untitled Untitled Innym miejscem, gdzie można podziwiać świetne graffiti jest Museu Aberto de Arte Urbana de São Paulo, w skrócie MAAU. Kolejne otwarte muzeum, a tak naprawdę są nimi słupy podtrzymujące wiadukt wzdłuż Avenida Cruzeiro do Sul. Można się tam wybrać przy okazji przyjazdu lub wyjazdu z Sao Paulo, bo blisko znajduje się dworzec autobusowy Tietê. Widziałam to miejsce z samochodu, ale nie udało mi się zrobić zdjęć.
Untitled Untitled Untitled Untitled Kiedyś postrzegane przez władze miasta jako wandalizm, dzisiaj graffiti jest formą sztuki upiększającą Sao Paulo.Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Ve daqui- spójrz tam.Untitled Untitled Na koniec dnia usiedliśmy z Alexem na piwo. Tak chciało mi się pić, że na co dzień niekoniecznie lubiane przeze mnie piwo, smakowało jak najlepszy napój świata. W Brazylii piwo podaje się bardzo mocno schłodzone. Tutaj w wiadrze z lodem, ale zazwyczaj butelka umieszczona jest w pojemniku utrzymującym niską temperaturę.Untitled Untitled Odprowadziłam Alexa na stacje metra, pożegnaliśmy sie, bo na drugi dzień leciał do Chile na tamtejszą Lollapaloozę. Do domu wróciłam na pieszo i już nawet nie czułam tych dwóch ogromnych posiłków jakie zjadłam tego dnia.

10 kwi 2011

Clic Gallery


Odwiedziłam ostatnio jedną z galerii SoHo, bo interesowała mnie pewna wystawa fotograficzna. Okazało się, że to, na czym mi zależało znajduje się w innym budynku, ale bardzo dobrze, że trafiłam najpierw pod ten adres.

Praktycznie wszystko co zobaczyłam wewnątrz, widziałabym też na ścianach swojego domu. Przewodził temat surfingu.


W pomieszczeniu obok żyły piękne deskorolki.


Ta środkowa w górnym rzędzie podobała mi się chyba najbardziej.

Książki też mieli tam fantastyczne...

Od pewnego czasu coraz bardziej zagłębiam się w (wizualną) historię Nowego Jorku z XX wieku.
Najbardziej interesują mnie lata 60-90, ale tak naprawdę działa na mnie każdy obraz Miasta i jego mieszkańców z ostatnich 100 lat . Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś pozytywnego.

Książkę Street Level autorki Sue Kwon ze zdjęciami ulic Nowego Jorku 1987-2007 pożarłam wzrokiem.

Boomboxy :).


Z albumem New York in the 70's spędziłam chyba z pół godziny. Fantastyczny, ale przed zakupem powstrzymuje mnie rozmiar i waga encyklopedii;).

Po drodze do drugiej galerii natrafiłam na różowy rower...

...oraz różowy mini rowerek zaczepiony kilkanaście metrów dalej. Zdaje się, że to mama z córką.

Temat wystawy, którą poszłam zobaczyć rozwinę może innym razem. W skrócie są to zdjęcia (przodów) starych nowojorskich sklepów, co mocno wiąże się z foto-projektem, który planowałam sobie przez zimę.

To była już bardziej księgarnia niż galeria, również z mnóstwem ciekawych książek i albumów, więc spędziłam dużo czasu na oglądaniu ich.

Clic Gallery
424 Broome Street
&
255 Centre Street
New York, NY 10013