Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Portugal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Portugal. Pokaż wszystkie posty

20 lip 2013

Dzień w Lizbonie.

Untitled W przedostatni dzień pojechaliśmy do Lizbony. Filip zabrał nas na początek do Parque das Nações, nowoczesnej części miasta, którą stworzono na potrzeby Expo 98'. Oczywiście nie można jej porównać z klimatem starej Lizbony, którego w tej części miasta po prostu nie ma.Untitled Oceanarium w Lisbonie jest największym w Europie.Untitled Untitled Jedna z kilku fontann wulkanicznych w okolicy.Untitled Zgłodnieliśmy, więc zrobiliśmy zakupy i pojechaliśmy do parku znajdującego się przy Modern Art Center, gdzie urządziliśmy sobie mały piknik. Untitled Kilka bezczelnych kaczek próbowało podkraść nam jedzenie, ale po kilku nieudanych próbach poddały się.

Dalej ruszyliśmy w stronę starego miasta. 
Untitled Untitled Idąc Avenidą da Liberdade dobrze przypomniałam sobie tę okolice z ostatniej wizyty, bo razem z mamą i ciotką mieszkałyśmy w jednej z bocznych uliczek, w starej, klimatycznej kamienicy.Untitled Stare tramwaje, to jeden z symboli Lizbony. Fajne jest to, że całodzienny bilet na komunikację miejską za kilka euro wlicza też przejazdy starymi tramwajami, bo pojedynczy bilet kosztuje niewiele mniej.Untitled Untitled Filip wspomniał, że to chyba jego pierwsza przejażdżka starym tramwajem, chociaż mieszka w Lizbonie całe życie, heh.Untitled Untitled Untitled Untitled Untitled Doszliśmy do Bairro Alto, a ta Filip zaprowadził nas do sklepu swojego kolegi z alternatywnymi pamiątkami. Właściciele robią niektóre produkty własnoręcznie.Untitled Kupiłyśmy tam z Kasią szmaciane torby, pokazywałam swoją niedawno na Facebooku.Untitled Untitled Untitled Untitled
 
Untitled Rasmus, Filip, Kasia wsiedli w tramwaj, a ja ruszyłam w inną stronę. Untitled
 Niewiele przywiozłam fot z Lizbony i w sumie żałowaliśmy, że nie spędziliśmy w niej więcej czasu, zamiast kręcić się po okolicach Cascais, ale ja z przyjemnością wróce tam po raz trzeci, piąty i dziesiąty, bo to jedno z moich ulubionych europejskich miast.
Untitled Wieczorem spotkaliśmy się wszyscy w Cascais i razem pojechaliśmy do domu.
  

Następnego dnia opuściłyśmy z Kasią wcześnie mieszkanie i pojechałyśmy na stację autobusową. Zanim wsiadłyśmy w autokar do Algarve, zjadłyśmy ostatnie portugalskie śniadanie.

Wjechałyśmy do Lizbony "Golden Gate" i tym samym mostem opuściłyśmy miasto. Popołudniu z Faro odleciałyśmy w stronę Lipska.

17 lip 2013

Cabo da Roca i Sintra.

Untitled Przylądek Cabo da Roca, najbardziej wysunięty na zachód punkt Europy. Untitled
Porównując Cabo da Roca do Sao Vincente w Algarve, ten drugi jest chyba moim faworytem.Untitled Untitled Jadąc do/z Cabo da Roca od strony Cascais jest na co popatrzeć za oknem.
Untitled A to już kolejny dzień. Filipa odebrała nas z rana z mieszkania i pojechaliśmy do Sintry, miejscowości, którą trzeba odwiedzić będąc w Lizbonie.
UntitledPoranna kawa i portugalskie słodkości. Tort jajeczno-pomrańczowy smakował mi najbardziej.
Untitled
Untitled
Untitled Sintrę dobrze zapamiętałam z wizyty w Portugalii kilka lat temu. Za pierwszym razem zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, do tego była świetna pogoda jak na luty, powyżej 20'C. Tym razem było chłodno i pochmurno.Untitled Untitled Untitled
Kolejnym punktem wycieczki był pałac i otaczające go ogrody.Untitled Pałac i ogród znajduje się wysoko nad miastem, za wejście płaci się kilka euro, ale jeżeli chce sie ponadto zwiedzać pałac, trzeba dodatkowo zapłacić. Ogród jest piękny, ale gdybym była sama, bez wyrzutów sumienia odpuściłabym sobie zwiedzanie, bo część parku blisko starego miasta pozwala poczuć podobną atmosferę.  Untitled Untitled Untitled Untitled
Mgła zadbała o dobry klimat.Untitled A na szczycie góry wynurzył się pałac.Untitled Untitled
 Z Rasmusem.
Untitled Na zwiedzanie pięknego Palácio da Regaleira nie mieliśmy już ochoty. Rozejrzeliśmy się przy wejściu i zwinęliśmy się.Untitled