Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spain. Pokaż wszystkie posty

1 cze 2009

Spanish and Maltese food.

Dzisiaj fotografie większości tego, co jadłam w Barcelonie i na Malcie i to już będzie na tyle jeśli chodzi o zdjęcia z Hiszpanii i Malty bo wiem, że ciągnie się to w nieskończoność i już zaczyna nudzić;).

PS. Świetnie bawiłam się w weekend w Krakowie!:)

Barcelona:

Ta kanapka wyglądała tak pysznie, że nie mogliśmy przejść obok niej obojętnie.


W Mercat de la Boqueria zjedliśmy szaszłyki z ośmiorniczkami i krewetkami smażonymi w głębokim tłuszczu. Były rewelacyjne.


Wybraliśmy się z Wojtkiem do baru Tapas, gdzie za 15euro/os mogliśmy jeść ile chcieliśmy.
Zaczęło się od wędlin.


Patatas bravas.


Sałatka z karczochów z anchovis, papryką, oliwkami, cebulą.


Owoce morza smażone w głębokim tłuszczu.






Chorizo, pulpety, jeszcze jeden rodzaj kiełbasy i warzywa na ciepło.


Sałatka z mozarellą.


Kalmary w cieście.




Pod koniec dnia strasznie chciało nam się pić więc wróciliśmy na Mercat de la Boqueria i za połowe ceny kupiliśmy sobie po dwa zimne świeżo wyciskane soki, tutaj ananasowo-kokosowy i truskawkowo-kokosowy....achhhh....




Malta:

Kinnie to taki narodowy napój Malty o smaku gorzkich pomarańczy i ziół, który popularnością wyprzedza nawet Colę;). Wspaniale orzeźwia i pozostawia w ustach gorzki smak, który w trakcie picia przestaje się już odczuwać;).


Ciasteczka;).



Wszystko kupiliśmy na targu w Marsaxlokk a później usiedliśmy na pomoście otoczeni pięknymi widokami i zabraliśmy się za ten pyszny lunch;). Bułki u naszemu zdziwieniu miały lekko anyżowy smak, oliwki były genialne, tuńczyk też, a ostatnimi elementemi był ostry ser maltański oraz feta.


Ciastka Mqaret z nadzieniem z daktyli, dodatkiem anyżu, podawane na gorąco. Kto nie lubi czarnych żelków "Haribo" niech się nie zniechęca bo ja też nie jestem fanką anyżu, a te ciastka były niesamowite! Smażone w głębokim tłuszczu roznosiły po okolicy przepiękny zapach anyżu, daktyli i innych przypraw.



Popularne maltańskie piwo.


Nie mogłam sobie odmówić moich ulubionych Ben&Jerry's.


Na Dr. Pepper'a zawsze mam ochotę, teraz też;P. Szkoda, że nie można go dostać (przynajmniej w rozsądnej cenie) w Polsce.


Tuż przed wyjazdem Samira ugotowała dla nas maltańskie danie, które ewidentnie pochodzi z włoch. Można powiedzieć, że było ravioli nadziewane z ricottą z sosem pomidorowym. Uwielbiam takie dania.

23 maj 2009

A sunny day in Barcelona.

Ostatni raz w Barcelonie byłam jakieś 13lat temu i niewiele z niej pamiętałam, więc ponowna wizyta zdecydowanie się opłaciła.
Nie chciało mi się wierzyć w to co widziałam za oknem po wylądowaniu wieczorem w Gironie. Strugi deszczu płynące z nieba i nawet buty w drodze z samolotu na lotnisko zdążyły mi przemoknąć. Byłam wściekła na Barcelonę i powiedziałam, że już nigdy więcej do niej nie przyjadę. Kiedy dojechaliśmy do miasta nie padało już, a na drugi dzień pogoda była idealna.
Chyba wypada się odwdzięczyć i wrócić do niej ponownie...;)




Uwielbiam hiszpańskie kamienice!



Pomnik Kolumba to jeden z niewielu elementów, który pamiętam z ostatniej wizyty w Barcelonie.




Rozejrzałam się uważnie: zero turystów, to lubie;)




Wnętrze kościoła Santa Maria del Mar.


W jednej z tych boskich, wąskich uliczek.


Twórczość pana Gaudiego;).


Moje ulubione miejsce w Barcelonie czyli Mercat de la Boqueria. Moim marzeniem jest mieszkać przy takim targu:).


To jest dopiero szynka...Ten smak, zapach...mmm....Serano mogłabym jadać codziennie, polskie wędliny jadam rzadko i mogłyby dla mnie nie istnieć.


Kocham oliwki.


Suszone owoce.


Ogromny wybór najróżniejszych owoców.


Orzeźwiające, świeże soki.


Po tym targu chodziliśmy z takimi uśmiechami;).






Raj dla Uli, czyli ogromny wybór świeżych owoców morza w niskich cenach.






Solone ryby, kojarzyły mi się przede wszystkim z Portugalią.


Przed Sagrada Familia wypoczywaliśmy na kocyku i zbieraliśmy siły na dalszą drogę.


Kolejna piękna kamienica.