Książka dla dzieci, ale z tak mądrym i wyraźnym przesłaniem, że powinien ją przeczytać niejeden dorosły i wziąć sobie te słowa do serca. Może gdybyśmy w taki sposób od najmłodszych lat byli uczeni tolerancji, asertywności, miłości do samego siebie, to świat byłby odrobinę lepszy.
Post powstał dzięki mojej mamie, którą zachwyciła książka znaleziona na półce bliźniaków, przez co i ja zwróciłam na nią większą uwagę.
A teraz z innego tematu, choć nie do końca, bo ludzie, o których mowa są wyjątkowi i z pewnością wyróżniają się z tłumu. Cenię ich za autentyczną pasję, sposób podróżowania, otwartość umysłu i podejście do życia. Nie brakuje im też poczucia humoru i kreatywności, co popchnęło ich do nakręcenia filmu, jakiego jeszcze nie było "Sezon na Lwy".
Pomysłodawcą i reżyserem jest Pasikonik, ekspert w dziedzinie przebimbania sobie życia. Na chwilę obecną zajmuje się wypiekaniem chleba, ale w ostatnich latach zobaczył niejeden zakątek Ziemi.
Ponadto w filmie występuje Szymon, który nie zakończył podróżowania po świecie powrotem do domu, tylko osiadł w stolicy Boliwii, La Paz.
Jest też Filip, podróżujący samotnie od trzech lat, co najlepiej pokazuje jego rewelacyjny najnowszy post.
Jakiś czas temu, na blogach wyjątkowych podróżujących pojawiła się też seria pytań "Wywiad w Drodze". Polecam Wam przeczytać rozmowę z każdą z wymienionych osób: Filipem, Szymonem i Pasikonem.
Znajdziecie w tym wywiadzie całą masę życiowych mądrości, które mam nadzieję, że Was zainspirują.
A teraz coś dla mieszkańców Wrocławia i okolic.
Jutro, w sobotę o godz. 20, w Centrum Reanimacji Kultury odbędzie się pokaz filmu "Sezon na Lwy" oraz spotkanie z autorem, Pasikonem.
Gorąco Was zachęcam do wybrania się, najlepiej ze znajomymi. Wstęp wolny!
Szczegóły znajdziecie klikając na powyższy link.
4 mar 2011
2 mar 2011
New Yorkers crave spring.
Niedzielę rozpoczęłam od wybrania się do kina na "Biutiful" z Javierem Bardem. Bardzo dobry film, ale i przygnębiający.
Byłam na Upper West Side więc przeszłam się do Columbus Circle. W Whole Foods kupiłam obiad, a później przeszłam przez ulicę i znalazłam się w Central Parku.
Gdzie niegdzie można jeszcze zauważyć góry tzw. snurt (snow + dirt)...
... ale w powietrzu można już było poczuć wiosnę.
Chociaż ziemia jest wciąż wilgotna i zdarza się wdepnąć w błoto...
...nie powstrzymało to najbardziej wytęsknionych od urządzenia sobie pikniku i pozbycia się kurtek czy nawet butów i skarpetek.
Każdy chciał usiąść na slońcu, więc jeśli ławki były zajęte, to ludzie wybierali skały.
Place zabaw były pełne dzieci, dookoła roznosił się ich śmiech.
Fajnie było zobaczyć bawiące się razem rodziny.
Ja szukałam wygodnego miejsca, żeby zjeść obiad, aż w końcu znalazłam centrum szachistów, które o tej porze roku świeci jeszcze pustkami.
W Whole Foods kupiłam kilka rodzajów sałatek, łosoś z wasabi, tabouleh, fasolka edamame, mix sałat i ciecierzyca.
WF ma też świetną sekcję z deserami, więc wziełam sobie na spróbowanie pudding chlebowy, tiramisu, bananowe triffle z odrobiną sosu jagodowego
Dobrze mi się siedziało ze słońcem ogrzewającym moją twarz, ale w końcu ruszyłam w drogę powrotną. To południowo-wschodni róg parku, z hotelem Plaza z prawej strony. W dole znajduje się lodowisko, którego obiektyw nie zdołał ująć;). Naprawdę ładny widok.
Słynne lodowisko w Central Parku.
Słońce powoli chowało się za budynkami i robiło się troche chłodniej.
W miejscach gdzie nie docierają praktycznie promienie słoneczne, woda jest jeszcze zamarznięta, ale mam nadzieję, że niedługo się to zmieni...
1 mar 2011
B&W.
1 marca brzmi znacznie lepiej niż 1 lutego.
Marzec brzmi wiosennie, za to początek lutego wydaje się być środkiem zimy. Miesiąc temu byłam na statku na Karaibach? Wydaje mi się, jakby minęło pół roku, a tu za kilka dni minie 6 miesięcy odkąd mieszkam w Nowym Jorku i zastanawiam się, gdzie podział się ten czas?
Nowy Jork okazał się być zimą mniej więcej tak atrakcyjny jak Warszawa.
Jeśli będziecie planować swoją pierwszą podróż do NYC, to nie wybierajcie tej pory roku, szkoda psuć sobie wrażeń, nawet jeśli ma to być okres świąteczny- moim zdaniem nie warto. Od grudnia zaszyłam się w domu i poza dwoma fajnymi wyjazdami mniej więcej tak wspominam ostatnie miesiące. Średnio mi wychodzi funkcjonowanie z uśmiechem na twarzy o tej porze roku
Dół określmy snem zimowym, a potrzebę zmiany- wiosną. Zobaczymy, czy kiedy się ociepli, rzeczywiście się obudzę.

Wybrałam się w sobotę bez większego celu do SoHo, a później na chwilę na Union Square.
Poświęciłam też po 15-20 minut na zdjęcia w tych miejscach, próbując wyłapać cokolwiek, co nadawałoby się do sfotografowania. Nie czułam się zbyt natchniona do robienia zdjęć, głównie chodziło mi o wypróbowaniu obiektywu (Canon 85mm f/1.8).




Ten obiektyw nie jest zbyt łatwy do fotografowania, możliwe, że za jakiś czas zamienię go na 30mm.

Z Bleecker St przejechałam metrem dwa przystanku do Union Square.


Pogoda była całkiem niezła, więc ludzi w parku było dość sporo.





Proces plucia.








Marzec brzmi wiosennie, za to początek lutego wydaje się być środkiem zimy. Miesiąc temu byłam na statku na Karaibach? Wydaje mi się, jakby minęło pół roku, a tu za kilka dni minie 6 miesięcy odkąd mieszkam w Nowym Jorku i zastanawiam się, gdzie podział się ten czas?
Nowy Jork okazał się być zimą mniej więcej tak atrakcyjny jak Warszawa.
Jeśli będziecie planować swoją pierwszą podróż do NYC, to nie wybierajcie tej pory roku, szkoda psuć sobie wrażeń, nawet jeśli ma to być okres świąteczny- moim zdaniem nie warto. Od grudnia zaszyłam się w domu i poza dwoma fajnymi wyjazdami mniej więcej tak wspominam ostatnie miesiące. Średnio mi wychodzi funkcjonowanie z uśmiechem na twarzy o tej porze roku
Dół określmy snem zimowym, a potrzebę zmiany- wiosną. Zobaczymy, czy kiedy się ociepli, rzeczywiście się obudzę.
Wybrałam się w sobotę bez większego celu do SoHo, a później na chwilę na Union Square.
Poświęciłam też po 15-20 minut na zdjęcia w tych miejscach, próbując wyłapać cokolwiek, co nadawałoby się do sfotografowania. Nie czułam się zbyt natchniona do robienia zdjęć, głównie chodziło mi o wypróbowaniu obiektywu (Canon 85mm f/1.8).
Ten obiektyw nie jest zbyt łatwy do fotografowania, możliwe, że za jakiś czas zamienię go na 30mm.
Z Bleecker St przejechałam metrem dwa przystanku do Union Square.
Pogoda była całkiem niezła, więc ludzi w parku było dość sporo.
Proces plucia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)