Pierwszy tydzień pobytu w domu mam już za sobą.
Ostatnio miewamy małe problemy z połączeniem internetowym, chociaż czas przed komputerem staram się głównie poświęcać na tworzenie subiektywnego przewodnika po NYC. Wszystko się przeciąga, ale muszę go wreszcie skończyć i to w ciągu najbliższych kilku dni.
Z kolei dodając ostatnio na FB linka do zwiastunu dokumentu o surferach szczególnie zatęskniłam za Kalifornią... Teraz miejsce w którym mieszkałam jest na pewno pokryta mgłą, a temperatury nie rozpieszczają, ale i tak brakuje mi tego pięknego kalifornijskiego światła, bliskości oceanu i widoków.
Szkoda, że San Francisco leży na drugim końcu świata, bo ciężko zaplanować wybranie się tam. To plan do zrealizowania w najbliższych latach, ale kiedy dokładnie, to się okaże.
Poniżej kilka zdjęć z mojej okolicy w CA, które już kiedyś się pojawiły, ale lubię do nich wracać.
8 lip 2012
6 lip 2012
Kanapkowa pasta z bobu.
Nie wiem jak u Was, ale u mnie bób zjada się zazwyczaj w najprostszej
postaci, po gotowaniu i pozbyciu się łupinek. Kilka dni temu nabrałam
ochoty na bardziej kreatywne wykorzystanie tego warzywa, więc
przygotowałam prostą pastę kanapkową.
Składniki:
250g ugotowanego i obranego z łupinek bobu
garść tartego parmezanu
garść świeżej kolendry (można zastąpić miętą lub pietruszką)
kilka łyżek oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
1 bagietka
Przygotowanie:
Rozgnieść bób za pomocą widelca lub tłuczka do ziemniaków, dodać parmezan, posiekaną kolendrę, rozgnieciony ząbek czosnku i kilka łyżek oliwy, żeby pasta nie była zbyt sucha. Posolić i popieprzyć. Nałożyć pastę na podgrillowane w piekarniku kawałki bagietki lub dowolny rodzaj chleba. Na koniec posypać tartym parmezanem.
Składniki:
250g ugotowanego i obranego z łupinek bobu
garść tartego parmezanu
garść świeżej kolendry (można zastąpić miętą lub pietruszką)
kilka łyżek oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
1 bagietka
Przygotowanie:
Rozgnieść bób za pomocą widelca lub tłuczka do ziemniaków, dodać parmezan, posiekaną kolendrę, rozgnieciony ząbek czosnku i kilka łyżek oliwy, żeby pasta nie była zbyt sucha. Posolić i popieprzyć. Nałożyć pastę na podgrillowane w piekarniku kawałki bagietki lub dowolny rodzaj chleba. Na koniec posypać tartym parmezanem.
4 lip 2012
Islington in Instagram.
Na kolejny spacer poszliśmy w okolicę Islington, tym razem bez aparatu, więc zdjęcia robiłam tylko iPhonem.
Ciekawy blok mieszkalny, chociaż sypialnia ze szklaną ścianą w takim miejscu nie wydaje się być fantastycznym pomysłem;).

Oldschoolowy Kit-Cat clock <3.


Uwielbiam dziwaczne witryny sklepowe.
Wypchana żyrafa do postawienia w przedpokoju? Na szczęście żadne z tych zwierząt nie zostało zabite na potrzeby wypchania, wykorzystano do tego zwierzaki, która zmarły z innych przyczyn.
Sztuka Banksy'ego znika ulic Londynu, wiele z jego malunków zostało zamalowanych przez miasto lub zniszczonych. Na ten nałożono płytę ochraniającą, ale ktoś mimo wszystko zamalował jego część.
W ostatni wieczór przed moim wyjazdem wykorzystaliśmy ładną pogodę i zjedliśmy kolację na tarasie.
Asia kupiła na Borough Market świeżego tuńczyka i zrobiła ceviche, za którym przepadam! To surowa ryba marynowana w soku z limonki, z chili, kolendrą i czerwoną cebulą. Do tego kukurydza, salsa pomidorowa, guacamole i nachos...mniaaaam...

Oldschoolowy Kit-Cat clock <3.


Sztuka Banksy'ego znika ulic Londynu, wiele z jego malunków zostało zamalowanych przez miasto lub zniszczonych. Na ten nałożono płytę ochraniającą, ale ktoś mimo wszystko zamalował jego część.
W ostatni wieczór przed moim wyjazdem wykorzystaliśmy ładną pogodę i zjedliśmy kolację na tarasie.
Asia kupiła na Borough Market świeżego tuńczyka i zrobiła ceviche, za którym przepadam! To surowa ryba marynowana w soku z limonki, z chili, kolendrą i czerwoną cebulą. Do tego kukurydza, salsa pomidorowa, guacamole i nachos...mniaaaam...
2 lip 2012
Placement at Woman's Weekly.
Pierwszy rok moich studiów kończy się trzytygodniowymi praktykami letnimi. Za znalezienie ich odpowiedzialna jest uczelnia, a wszystkim zajmuje się koordynatorka, z którą spotkania mieliśmy już na początku roku. Każdy mógł wskazać konkretną dziedzinę, która go interesuje, a uczelnia wykorzystywała kontakty z poprzednich lat, nawiązywała nowe, jeśli komuś zależało na konkretnym miejscu, można też było wyszukiwać miejsca na własną rękę.
Od początku wiedziałam czego chciałam, ale kilka pomysłów nie wypaliło, a czas uciekał. Już myślałam, że nic dobrego z tych praktyk nie wyjdzie, a jednak wszystko skończyło się bardzo pozytywnie. Dostałam się na staż do tygodnika dla kobiet dojrzałych, Woman's Weekly, który na rynku jest już od ponad 100 lat. Magazyn porusza wiele typowych kobiecych tematów jak moda, gotowanie, zdrowie, dom, ogród, historie z życia wzięte itp. Ja byłam pod opieką redaktor działu kulinarnego i pracowałam przede wszystkim w kuchni redakcyjnej. Gotowałam, testowałam i poprawiałam przepisy, przyglądałam się sesji fotograficznej, wyszukiwałam pomysłów na dania i brałam udział w spotkaniach redakcyjnych i planowaniu tematów artykułów kulinarnych. Było lepiej niż się spodziewałam, zobaczyłam jak wygląda tworzenie magazynu od kuchni i zauważyłam wiele zalet tego rodzaju pracy. Wszyscy byli bardzo sympatyczni, pomocni, praktyki zdecydowanie uznaję za udane i jestem ciekawa gdzie wyląduję na kolejnych, w styczniu/lutym.

Kuchnia redakcyjna.

Z takim zestawem rekwizytów kuchennych można się naprawdę pobawić w fotografię kulinarną, niestety ja ubolewam na wieczny ich brak.

Dżem jabłkowo-miętowy.
W pierwszym tygodniu testowałam głównie przepisy na tarty i quiche, które znajdą się w jednym z sierpniowych numerów.
Sesja zdjęciowa i fotografowanie figowego chutneya, który zrobiłam na potrzeby sesji.

Scones do sesji zdjęciowej.

Pyszny lunch połączony z deserem, a przy okazji zapunktowałam sałatką, do której miałam wykorzystać resztę ugotowanych buraków. Dodałam do nich plasty grillowanej cukinii, ser feta, rozmaryn i polałam dressingiem z oliwy z oliwek i cytryny.

Najbardziej spodobało mi się chyba to, że w budynku regularnie odbywają się promocyjne prezentacje różnych firm, a pierwszą na jaką mnie zabrano była propozycja świątecznych deserów supermarketu The Co-Operative. Udekorowane pomieszczenie naprawdę sprawiało wrażenie, jakby była połowa grudnia. Opowiadano nam o wystawionych produktach, zachęcano do spróbowania wszystkiego i jeszcze wychodzi się z takich prezentacji z torbą upominków, mniam!;)

Prezentacja piekarni Greggs też opierała się o święta, ale nie zabrakło również wypieków na Halloween.

Każdego dnia wracałam do domu z jedzeniem. Jeśli nie były to danie, które gotowałam do testowania przepisów, to przynosiłam upominki z prezentacji:).

1. Budynek z zewnątrz. 2. Wewnątrz. 3. Ogród urządzony na dachu. 4. Widok na powstający najwyższy budynek Europy.
Prezentacja Pataks, firmy która głównie zajmuje się kuchnią hinduską, spowodowana była wprowadzeniem na rynek nowych sosów.
Lodówki i zamrażarki zapełnione magnesami.
Jednego dnia Kate testowała przepisy do numeru z nudlami. Były dwa azjatyckie, jak japońska zupa z wołowiną (1) i chrupiące nudle z pieczoną kaczką (4), ale także sałatka cezara w formie pasty (3), koktail krewetkowy z linguine, wiosenny makaron pełnoziarnisty czy pasta z dorszem i chorizo (2). Wszystkich dań próbowałyśmy w porze lunchu.

Innym moim zadaniem było wyszukanie kilku przepisów na wrześniowe desery, które są na tyle krótkie, żeby zmieściły się do rubryki z 10 przepisami na jednej stronie. Później testowałam je przyrządzając jabłka i gruszki w cieście, mus czekoladowy, grillowane brioszki z creme fraiche i pieczonym jabłkiem z cynanomem oraz figi z pistacjami w sosie miodowym.
Przepisy znajdą się w jednym z numerów magazynu.
Miła ocena końcowa do szkolnego formularza.
Od początku wiedziałam czego chciałam, ale kilka pomysłów nie wypaliło, a czas uciekał. Już myślałam, że nic dobrego z tych praktyk nie wyjdzie, a jednak wszystko skończyło się bardzo pozytywnie. Dostałam się na staż do tygodnika dla kobiet dojrzałych, Woman's Weekly, który na rynku jest już od ponad 100 lat. Magazyn porusza wiele typowych kobiecych tematów jak moda, gotowanie, zdrowie, dom, ogród, historie z życia wzięte itp. Ja byłam pod opieką redaktor działu kulinarnego i pracowałam przede wszystkim w kuchni redakcyjnej. Gotowałam, testowałam i poprawiałam przepisy, przyglądałam się sesji fotograficznej, wyszukiwałam pomysłów na dania i brałam udział w spotkaniach redakcyjnych i planowaniu tematów artykułów kulinarnych. Było lepiej niż się spodziewałam, zobaczyłam jak wygląda tworzenie magazynu od kuchni i zauważyłam wiele zalet tego rodzaju pracy. Wszyscy byli bardzo sympatyczni, pomocni, praktyki zdecydowanie uznaję za udane i jestem ciekawa gdzie wyląduję na kolejnych, w styczniu/lutym.

Kuchnia redakcyjna.

Z takim zestawem rekwizytów kuchennych można się naprawdę pobawić w fotografię kulinarną, niestety ja ubolewam na wieczny ich brak.

Dżem jabłkowo-miętowy.
W pierwszym tygodniu testowałam głównie przepisy na tarty i quiche, które znajdą się w jednym z sierpniowych numerów.

Sesja zdjęciowa i fotografowanie figowego chutneya, który zrobiłam na potrzeby sesji.

Scones do sesji zdjęciowej.

Pyszny lunch połączony z deserem, a przy okazji zapunktowałam sałatką, do której miałam wykorzystać resztę ugotowanych buraków. Dodałam do nich plasty grillowanej cukinii, ser feta, rozmaryn i polałam dressingiem z oliwy z oliwek i cytryny.

Najbardziej spodobało mi się chyba to, że w budynku regularnie odbywają się promocyjne prezentacje różnych firm, a pierwszą na jaką mnie zabrano była propozycja świątecznych deserów supermarketu The Co-Operative. Udekorowane pomieszczenie naprawdę sprawiało wrażenie, jakby była połowa grudnia. Opowiadano nam o wystawionych produktach, zachęcano do spróbowania wszystkiego i jeszcze wychodzi się z takich prezentacji z torbą upominków, mniam!;)

Prezentacja piekarni Greggs też opierała się o święta, ale nie zabrakło również wypieków na Halloween.

Każdego dnia wracałam do domu z jedzeniem. Jeśli nie były to danie, które gotowałam do testowania przepisów, to przynosiłam upominki z prezentacji:).

1. Budynek z zewnątrz. 2. Wewnątrz. 3. Ogród urządzony na dachu. 4. Widok na powstający najwyższy budynek Europy.
Prezentacja Pataks, firmy która głównie zajmuje się kuchnią hinduską, spowodowana była wprowadzeniem na rynek nowych sosów.
Lodówki i zamrażarki zapełnione magnesami.
Jednego dnia Kate testowała przepisy do numeru z nudlami. Były dwa azjatyckie, jak japońska zupa z wołowiną (1) i chrupiące nudle z pieczoną kaczką (4), ale także sałatka cezara w formie pasty (3), koktail krewetkowy z linguine, wiosenny makaron pełnoziarnisty czy pasta z dorszem i chorizo (2). Wszystkich dań próbowałyśmy w porze lunchu.

Innym moim zadaniem było wyszukanie kilku przepisów na wrześniowe desery, które są na tyle krótkie, żeby zmieściły się do rubryki z 10 przepisami na jednej stronie. Później testowałam je przyrządzając jabłka i gruszki w cieście, mus czekoladowy, grillowane brioszki z creme fraiche i pieczonym jabłkiem z cynanomem oraz figi z pistacjami w sosie miodowym.
Przepisy znajdą się w jednym z numerów magazynu.
Miła ocena końcowa do szkolnego formularza.

Subskrybuj:
Posty (Atom)



































